W piątek, 1 maja, dobiegło końca amerykańskie tournée zespołu „Mazowsze”. Na scenach w Waszyngtonie, Nowym Jorku, Toronto oraz Chicago wystąpiło 160 artystów – członków baletu, chóru oraz orkiestry zespołu. Było to nie tylko największe amerykańskie tournée „Mazowsza” pod względem liczby widzów, ale również pod względem liczby artystów biorących w nim udział. Trasę obsługiwało dodatkowe kilkadziesiąt osób, w tym techników, garderobianych, akustyków oraz oświetleniowców. Łącznie w skład tournée wchodziło prawie 200 osób a z zespołem po Ameryce podróżowała także garderoba licząca ponad tysiąc strojów.
W spektakularnym, wielogodzinnym repertuarze „Mazowsza” wystąpiło 160 artystów. Fot. Materiały prasowe zespołuJubileusz na start
Tournée „Mazowsza” rozpoczęło się w sobotę, 25 kwietnia, w The John F. Kennedy Center for the Performing Arts w Waszyngtonie. Jego inauguracja w stolicy kraju miała szczególne znaczenie zarówno dla zespołu, jak i dla publiczności – wpisała się bowiem w tegoroczne obchody 250-lecia Stanów Zjednoczonych. Wątki polsko-amerykańskie były wyraźnie obecne w trwającym niemal trzy godziny repertuarze prezentowanym w prestiżowym Kennedy Center. Według przedstawicieli zespołu, stanowiły one ukłon w stronę amerykańskiej publiczności, a jednocześnie odzwierciedlały kulturowe związki Polski i USA, m.in. poprzez utwory Paderewskiego, Rubinsteina czy Hillera.
Waszyngtoński występ był wyjątkowy także ze względu na publiczność, którą w dużej mierze stanowili Amerykanie. „Aplauz na widowni utwierdził nas w przekonaniu, iż polska kultura, którą prezentuje „Mazowsze”, jest językiem uniwersalnym i ponadczasowym. Wielkie owacje rozbrzmiewały po każdej suicie i utworze, dodając naszym artystom energii” – napisał zespół w mediach społecznościowych po koncercie.
Wielki show w „Wielkim Jabłku”
Dzień później zespół przeniósł się do Nowego Jorku, gdzie w brooklyńskim The Leonard & Claire Tow Center for the Performing Arts odbył się drugi koncert trasy. Sala była wypełniona do ostatniego miejsca.
Na nowojorską publiczność czekała także niespodzianka – do artystów dołączył młody, urodzony w Stanach Zjednoczonych, pianista Antoni Kłeczek, który wykonał utwory Chopina i Paderewskiego.
Nowojorski występ przyciągnął głównie Polonię, a widzom przez cały wieczór towarzyszyły silne i niezapominane emocje. – To był absolutnie wyjątkowy wieczór. Dziękujemy za koncert pełen magii, piękna i emocji – wspaniały, cudowny i naprawdę niepowtarzalny – skomentowała występ jedna z uczestniczek.
– To nie był tylko koncert, to prawdziwa uczta dla oczu i ducha, w której piękno polskiego tańca splata się z maestrią wykonania – dodał inny widz we wpisie w mediach społecznościowych. Podobnych opinii pojawiło się znacznie więcej.
Promocja polskiej kultury miała miejsce również na ulicach miast, w których wystąpił zespół, w tym na nowojorskim Times Square. Fot. Materiały prasowe zespołuPrzez granicę
Kilka dni później ponad 3 tysiące osób miało okazję zobaczyć występ zespołu w Meridian Hall w kanadyjskim Toronto. Podobnie jak podczas innych koncertów, także tam przygotowano niespodziankę – było nią wspólne świętowanie Międzynarodowego Dnia Tańca oraz urodzin dyrektora zespołu i dyrygenta Jacka Bonieckiego.
Pod jego batutą soliści, chór, balet i orkiestra zabrali publiczność w muzyczną podróż po regionach Polski oraz spotkanie z najwybitniejszymi polskimi kompozytorami. Publiczność wyraziła swoje uznanie dla dyrygenta, śpiewając wspólnie z zespołem tradycyjne urodzinowe „Sto lat”.
Majowy finał
Punktem kulminacyjnym tournée było Chicago – drugie co do wielkości „polskie miasto” na świecie. Jeszcze przed koncertem w Copernicus Center przedstawiciele zespołu uczestniczyli w licznych wydarzeniach polonijnych z okazji Święta Konstytucji 3 Maja, w tym w złożeniu kwiatów przed pomnikiem Tadeusza Kościuszki. Chór „Mazowsza” odśpiewał również polski hymn narodowy przed ratuszem miasta, gdzie – jak co roku – 1 maja wzniesiono biało-czerwoną flagę.
– Dla „Mazowsza” występ przed chicagowską publicznością był wielkim zaszczytem i przywilejem… Polonia w Chicago podbiła nasze serca! Po takim przyjęciu pozostaje nam obiecać, iż powrócimy jak najszybciej – skomentował zespół chicagowski koncert w mediach społecznościowych.
„Na pewno tu wrócimy”
O podsumowanie trasy „Biały Orzeł” zapytał też rzeczniczkę zespołu, Katarzynę Pasieczną.
– Publiczność w każdym miejscu pokazywała nam, jak bardzo czekała na „Mazowsze” i jak ważne jest dla niej to, co robimy – powiedziała. Podkreśliła również, iż dla wielu widzów koncert był powrotem do wspomnień o domu, rodzinie i polskich korzeniach.
Jak zaznaczyła, tournée było bezprecedensowe także pod względem logistycznym. Zespół przyleciał do USA w składzie 194 osób, z czego aż 160 występowało na scenie.
– Przyjechaliśmy w tak dużym składzie, aby pokazać dokładnie to, co prezentujemy w Polsce – bez uproszczeń i skrótów. Chcieliśmy, by Polonia i Amerykanie zobaczyli „Mazowsze” w pełnej odsłonie. Ta publiczność zasługuje na to, co najlepsze – dodała.
Zapytana o plany powrotu do USA, zasugerowała, iż obchodzone za dwa lata 80-lecie zespołu może być ku temu doskonałą okazją. – Obecna trasa objęła duże i ważne miasta, ale chcielibyśmy dotrzeć także do Polonii w mniejszych ośrodkach, bo tam również na nas czekają – zaznaczyła.
Po tak udanym tournée jedno jest pewne – na kolejne występy „Mazowsza” po tej stronie oceanu z niecierpliwością czekać będą nie tylko artyści, ale i widzowie, którzy mieli okazję zobaczyć to niezwykłe widowisko i dać się porwać muzycznej i tanecznej podróży do kraju nad Wisłą.
Darek Barcikowski
Zespół „Mazowsze” został założony w 1948 roku przez Tadeusza Sygietyńskiego oraz Mirę Zimińską-Sygietyńską. Już w pierwszych latach działalności zdobył uznanie nie tylko w Polsce, ale i za granicą, biorąc udział w licznych festiwalach muzycznych i folklorystycznych. „Mazowsze” gwałtownie stało się jednym z najbardziej cenionych zespołów tego typu na świecie. Do dziś należy do największych i najważniejszych zespołów folklorystycznych, występując przed milionami widzów i prezentując polską kulturę oraz tradycje ponad 40 regionów kraju.
Trasa „Mazowsza” za kulisami
O tym, jak wyglądało amerykańskie tournée i przygotowania do niego, „Białemu Orłowi” opowiada Grzegorz Fryc z GramX Promotion – promotor tegorocznych koncertów.
BO: Czym różniła się obecna amerykańska trasa zespołu od poprzednich?
GF: To nie był tylko powrót „Mazowsza”, ale powrót wielkiego „Mazowsza”. Dotychczas zespół koncertował w USA w składzie liczącym około 100 osób. Tym razem tournée po Ameryce zakończyło się udziałem aż 200 osób – z niemal dwukrotnie liczniejszym baletem i chórem. Również orkiestra znacząco się powiększyła: zamiast 20 muzyków, jak wcześniej, dziś liczy aż 60 osób. To bez wątpienia najpotężniejsze „Mazowsze”, jakie kiedykolwiek gościło w Stanach Zjednoczonych. Zespół przyjechał w pełnym składzie – co do jednego członka. Czekaliśmy na to 16 lat, ale zdecydowanie było warto.
BO: Brzmi to jak ogromne wyzwanie logistyczne. Jak wyglądały przygotowania i czy wszystko przebiegło zgodnie z planem?
GF: Wszystkie koncerty się odbyły, więc można powiedzieć, iż plan został zrealizowany. Jednak rzeczywiście była to ogromna operacja logistyczna, wymagająca często choćby 17 godzin pracy dziennie, aby dopiąć każdy detal. Zespół przemieszczał się po USA i Kanadzie w czterech autobusach, a sprzęt i stroje transportowano dwiema dużymi ciężarówkami. Sama orkiestra to 60 instrumentów, które trzeba odpowiednio przygotować, podłączyć i nagłośnić. „Mazowsze” dysponuje znakomitą, bardzo profesjonalną ekipą techniczną i produkcyjną, która była dla nas – lokalnych promotorów – ogromnym wsparciem. Oprócz logistyki dużym wyzwaniem była także szeroko zakrojona promocja, prowadzona zarówno w USA, jak i w Kanadzie. To były miesiące bardzo intensywnej pracy, aby te cztery koncerty mogły się odbyć. Jestem przekonany, iż każdy, kto je zobaczył, na długo je zapamięta – reakcje publiczności były niezwykle entuzjastyczne.
BO: Ile osób miało okazję zobaczyć „Mazowsze” podczas tych czterech koncertów?
GF: Łącznie koncerty przyciągnęły ponad 8 tysięcy widzów. Warto jednak dodać, iż w Chicago zespół wziął również udział w Paradzie z okazji Święta Konstytucji 3 Maja oraz w innych towarzyszących wydarzeniach. Dzięki temu „Mazowsze” mogły zobaczyć dodatkowo dziesiątki tysięcy osób w „Wietrznym Mieście”.
BO: Publiczność była zachwycona. A jak sam zespół podsumowuje tę trasę?
GF: Artyści są bardzo podekscytowani – zespół dawno nie odwiedził Ameryki. Warto też zaznaczyć, iż obecny skład zespołu to w dużej mierze młodzi ludzie, dla których był to pierwszy wyjazd do USA. W trakcie tournée mieli okazję zobaczyć Waszyngton, Nowy Jork, Toronto i Chicago, co samo w sobie stanowiło niezwykłą przygodę. jeżeli chodzi o aspekt artystyczny, są wdzięczni zarówno Polonii, jak i amerykańskiej publiczności za tak ciepłe i entuzjastyczne przyjęcie. I – co najważniejsze – chcą tu wracać.
BO: Kiedy więc możemy spodziewać się ich ponownie?
GF: To zależy od samego zespołu, ale za dwa lata „Mazowsze” będzie obchodzić 80-lecie istnienia. To może być doskonała okazja do kolejnej wizyty.
Grzegorzowi Frycowi w realizacji trasy pomagali najmłodsi członkowie rodziny: Władysław i Apolonia. Fot. Joanna Szybiak














