Moment narodzin dziecka zwykle kojarzy się z euforią i początkiem nowego etapu w życiu rodziny. Jednak nie wszystkie noworodki opuszczają szpital w ramionach biologicznych rodziców. W województwie lubelskim co roku odnotowywane są przypadki dzieci, które po porodzie zostają pozostawione w placówkach medycznych. Trafiają pod opiekę personelu szpitalnego, a następnie do pieczy zastępczej lub ośrodków adopcyjnych. Dane pokazują, iż za suchymi statystykami kryją się dramaty kobiet, trudne wybory i pytania o skuteczność systemu wsparcia dla rodzin w
kryzysie.Czytaj też: Matki, które same są jeszcze dziećmi. Najmłodsza rodziła w Zamościu, a miała 14 lat...Cichy dramatNie zawsze decyzja matki o pozostawieniu dziecka w szpitalu jest oczywista ani jednoznaczna. Często poprzedzają ją miesiące lęku, poczucia bezradności i świadomość własnych ograniczeń. Takie wybory nie zawsze wynikają z obojętności czy braku uczuć. Zdarza się, iż są dramatyczną próbą zapewnienia dziecku lepszej przyszłości niż ta, którą matka byłaby w stanie mu zaoferować. Wiele pozostawionych w szpitalach noworodków trafia następnie do rodzin zastępczych lub adopcyjnych, gdzie mogą liczyć na stabilne warunki życia, opiekę i bezpieczeństwo. Dla części z nich jest to szansa na start w dorosłość wolną od przemocy, ubóstwa czy uzależnień, z którymi zmagały się ich biologiczne
rodziny.Statystyki pokazują, iż przypadki pozostawiania nowo narodzonych dzieci w szpitalach są w skali województwa lubelskiego stosunkowo nieliczne. Każdy taki przypadek pozostaje jednak osobnym dramatem – zarówno dla dziecka, jak i dla matki. Choć zjawisko nie ma charakteru masowego, wciąż się zdarza i wymaga uważnej analizy oraz systemowego wsparcia dla kobiet znajdujących się w kryzysowych sytuacjach ż
yciowych.Pozostawienie noworodka w szpitalu po porodzie uruchamia jasno określone procedury prawne. Gdy noworodek zostaje pozostawiony w szpitalu, placówka zapewnia mu opiekę i zgłasza sprawę do sądu rodzinnego oraz pomocy społecznej. Najczęściej dzieci trafiają do rodziny zastępczej lub innej formy opieki. Matka ma jeszcze możliwość zmiany decyzji i odebrania dziecka, o ile wcześniej nie zapadły inne decyzje prawne. jeżeli jednak rodzice nie podejmują kontaktu lub jasno deklarują, iż nie są w stanie wychowywać dziecka, sąd może rozpocząć procedurę adopcyjną. Wszystkie działania mają jeden cel – zapewnić dziecku bezpieczne i stabilne warunki życia.Przeczytaj: Tomaszów Lubelski: Połowa porodów w szpitalu powiatowym to „cesarki”. Kobiety boją się bólu„Pozostawione”, nie „porzucone”Określenie „pozostawione” noworodki używane jest celowo. W języku prawnym i medycznym słowo to nie niesie ze sobą osądu ani oskarżenia. „Porzucenie” kojarzy się z przestępstwem, zaniedbaniem i świadomym narażeniem dziecka na niebezpieczeństwo. Tymczasem w przypadku noworodków pozostawionych w szpitalu dziecko znajduje się w bezpiecznym miejscu, pod opieką personelu
medycznego.Choć najczęściej o pozostawionych noworodkach mówi się w kontekście decyzji podjętych tuż po porodzie, zdarzają się również sytuacje, w których rodzice korzystają z tzw. okien życia. To miejsca stworzone właśnie po to, by zapewnić dziecku bezpieczeństwo, a matce anonimowość. Trafiają tam również niemowlęta, które wcześniej zostały zabrane ze szpitala do domu, jednak po pewnym czasie – z powodu narastających trudności, braku wsparcia czy kryzysu życiowego – rodzice podejmują decyzję o pozostawieniu dziecka. W takich przypadkach „okno życia” staje się dla nich ostatnią, dramatyczną, ale w ich ocenie najbezpieczniejszą możliwością.Przypadki pozostawienia noworodków w szpitalach na Lubelszczyźnie nie są częste, dane z poszczególnych placówek pokazują, iż zjawisko to wciąż występuje i ma złożone przyczyny. Dramaty kobiet, które z różnych powodów nie są w stanie zabrać dziecka do domu, rozgrywają się w ciszy szpitalnych sal, a personel medyczny prowadzi skomplikowane procedury, których celem jest zapewnienie noworodkom bezpieczeństwa i dalszej opieki.„Okno życia”Statystyki nie kłamią: na Lubelszczyźnie to właśnie w Zamościu odnotowuje się najwięcej przypadków dzieci, które po narodzinach nie trafiają w ramiona matek. Podczas gdy jedni rodzice szykują kolorowe wyprawki, inni w ciszy szpitalnego oddziału podejmują najtrudniejszą decyzję w ż
yciu.Samodzielny Publiczny Szpital Wojewódzki im. Papieża Jana Pawła II w Zamościu prowadzi ewidencję przypadków, w których noworodki – z różnych przyczyn – nie mogły zostać objęte bezpośrednią opieką rodziców po urodzeniu. Z danych wynika, iż w 2020 roku został pozostawiony jeden noworodek. W 2021 roku decyzją sądu rodzinnego został pozostawiony również jeden maluszek, podobnie było w 2022 roku. W 2023 roku jeden noworodek został pozostawiony przez matkę, a cztery noworodki przekazane zostały decyzją sądu rodzinnego. Z kolei w 2024 roku cztery noworodki przekazane zostały decyzją sądu rodzinnego. W roku 2025 jeden noworodek został pozostawiony przez matkę, a dwa noworodki przekazane zostały decyzją sądu rodzinnego.– Jednocześnie pragnę podkreślić, iż nasza placówka nie prowadzi zbiorczych analiz dotyczących przyczyn pozostawienia dzieci ani ich szczegółowej charakterystyki zdrowotnej w ujęciu zagregowanym. Każdy przypadek rozpatrywany jest indywidualnie, z pełnym poszanowaniem obowiązujących przepisów prawa, procedur medycznych, zasad ochrony danych wrażliwych oraz – przede wszystkim – dobra dziecka. W sytuacjach wymagających interwencji podejmowane są działania we współpracy z sądem rodzinnym, ośrodkami pomocy społecznej oraz innymi adekwatnymi instytucjami, tak aby zapewnić noworodkom jak najszybszą i najbezpieczniejszą opiekę – informuje nas Alicja Palonka, rzecznik prasowy Samodzielnego Publicznego Szpitala Wojewódzkiego im. Papieża Jana Pawła II w Zamoś
ciu.Dodaje, iż na terenie szpitala funkcjonuje tzw. „okno życia”, zlokalizowane przy Oddziale Ginekologiczno-Położniczym i Patologii Ciąż
y.Jest ono przygotowane zgodnie z obowiązującymi standardami i służy jako forma bezpiecznej, anonimowej pomocy w sytuacjach skrajnie trudnych. W naszej placówce nie odnotowano przypadków pozostawienia w nim dzieci innych niż noworodki. Jako szpital publiczny, kierujący się misją ochrony życia i zdrowia oraz wartościami etycznymi i społecznymi, dokładamy wszelkich starań, aby każdemu dziecku zapewnić bezpieczeństwo, troskę i godne warunki od pierwszych chwil życia – przyznaje
rzeczniczka.Alkohol, złe warunki, niezaradnośćSamodzielny Publiczny Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Chełmie w latach 2020–2025 odnotował siedem przypadków pozostawienia noworodka w szpitalu. W 2020 roku – 2 pozostawione noworodki przekazane zostały do adopcji. W 2021 roku jeden pozostawiony noworodek trafił do pieczy zastępczej. Podobnie było w 2022 roku. W 2023 roku nie było przypadku pozostawienia dziecka. W 2024 roku znów jedno dziecko przekazano do pieczy zastępczej. Natomiast w 2025 roku dwa noworodki zostały oddane do pieczy zastępczej. W ciągu pięciu analizowanych lat dwa pozostawione noworodki były dziećmi z przedwczesnych porodów.– Głównym powodem pozostawienia noworodków były złe warunki socjalne, przyczyny społeczne, niezaradność życiowa oraz nadużywanie alkoholu (u co najmniej dwóch kobiet) – informuje szpital w Chełmie.W tej placówce nie funkcjonuje tzw. okno życia.W Krasnymstawie w latach 2020–2025 szpital odnotował trzy przypadki – po jednym w latach 2020, 2024 i 2025. Wszystkie dzieci były zdrowe, bez wykrytych wad wrodzonych czy problemów medycznych. Dyrekcja placówki wskazuje, iż decyzje matek najczęściej wynikają z bardzo trudnych warunków bytowych, uzależnień – przede wszystkim alkoholowych – oraz braku umiejętności radzenia sobie w życiu codziennym, a także niedostosowania społecznego.– W szpitalu, w strukturach oddziału SOR, znajduje się tzw. „okno życia” – łóżeczko przeznaczone dla dzieci (niemowląt/noworodków), które zostały porzucone. Funkcjonuje ono od około 15 lat, ale nigdy nie pozostawiono w nim dziecka – informuje dyrektor krasnostawskiej placówki Zbigniew Widomski.Włodawa: tylko jeden przypadek przed zamknięciem oddziałuNajmniej takich sytuacji odnotowano we Włodawie, gdzie od 2020 do 2023 roku tylko raz zdarzyło się, iż matka zdecydowała o pozostawieniu nowo narodzonego dziecka. Od 2024 roku oddział został zamknięty, co również wpływa na te
statystyki.Problemy psychiczne, młody wiekDla porównania o takie sytuacje zapytaliśmy również władze Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 4 w Lublinie. Rzeczniczka prasowa placówki Alina Pospischil wskazuje, iż w polskim porządku prawnym o pozbawieniu praw rodzicielskich decyduje wyłącznie sąd. Prawnie wiążącą zgodę na adopcję dziecka można w Polsce wyrazić najwcześniej po upływie 6 tygodni od jego urodzenia.– W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym nr 4 w Lublinie tego typu sytuacje należą do bardzo rzadkich – mówimy o pojedynczych przypadkach w skali roku. Nie prowadzimy i nie udostępniamy szczegółowych statystyk w tym zakresie. Każdorazowo uruchamiane są obowiązujące procedury medyczne, prawne i opiekuńcze, w których uczestniczą lekarze, psycholog, pielęgniarki i położne z oddziału, pielęgniarka ds. opieki poszpitalnej oraz zespół radców prawnych, a sprawa przekazywana jest odpowiednim instytucjom, w tym ośrodkom adopcyjnym i sądowi rodzinnemu – wyjaśnia
rzeczniczka.Przyznaje, iż decyzje o oddaniu dziecka do adopcji następują z wielu różnych przyczyn i dlatego nie sposób udzielić jednoznacznej odpowiedzi.– Najczęściej są one związane z trudną sytuacją życiową matki – sytuacją kryzysową, problemami psychicznymi, młodym wiekiem, skomplikowaną sytuacją rodzinną bądź bytową, brakiem wsparcia lub splotem tych czynników. Z doświadczeń szpitala wynika, iż dla każdej matki taka decyzja jest bardzo trudna. Nie obserwujemy natomiast, by było to zjawisko jednoznacznie powiązane ze stanem zdrowia dziecka. W szpitalu wszystkie matki mają możliwość uzyskania wsparcia psychologicznego, a w przypadku trudnej sytuacji życiowej – również pomocy ze strony pielęgniarki ds. opieki poszpitalnej lub pracownika socjalnego – dodaje Alina
Pospischil.Na terenie Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 4 w Lublinie nie funkcjonuje „okno życia”.Papierosy zamiast wyprawkiChoć z zewnątrz łatwo oceniać, większość z nas podświadomie próbuje tłumaczyć kobiety, które zostawiają swoje dziecko w szpitalu. Zakładamy, iż to dramat, kryzys, sytuacja graniczna, w której matka podejmuje decyzję najtrudniejszą w swoim życiu. I rzeczywiście jest wiele takich historii. Kobiety, które mimo silnego bólu emocjonalnego rezygnują z macierzyństwa, nie widzą dla siebie i dziecka innego wyjś
cia.Ale obok nich istnieje też inna, mniej wygodna do nazwania prawda. Są matki, które pozostawiają dziecko bez cienia wahania. Nie kupują łóżeczka, nie szykują kocyka ani przytulanki... Wydają pieniądze na paczkę papierosów, a nie na wyprawkę. Czasem już w momencie, gdy poczują pierwsze ruchy dziecka, wiedzą, iż nie będą za nim tęsknić. Takie przypadki również się zdarzają i bywa, iż dotyczą kobiet, które pozostawiają swoje dzieci nie po raz pierwszy, ale kolejny... To złożone, trudne i często milcząco pomijane oblicze problemu, które pokazuje, iż historie pozostawionych noworodków mogą być skrajnie różne.