Fundacja Pro-Prawo do Życia od lat prezentuje w przestrzeni publicznej obrazy rozczłonkowanych płodów walcząc z aborcją. Gdy Franek Kossowski je zobaczył bardzo to przeżył. Pani Agnieszka, prezeska Fundacji Rozwoju Edukacji Empatycznej, opublikowała choćby wstrząsający film ukazujący jego reakcję.
– Kiedy jechaliśmy na badania do Wrocławia, przeraził go ogromny billboard z Hitlerem na tle flagi unijnej i zakrwawionym płodem. Innym razem trafiliśmy na pikietę z podobnymi transparentami. Po powrocie do domu Franek przegryzł szklany pojemnik i poranił sobie twarz. Później za każdym razem pytał, czy na ulicy znów zobaczy „zabite dzieci” – opowiadała „O!Polskiej”.
Agnieszka Kossowska najpierw próbowała dochodzić sprawiedliwości na drodze karnej. Ale sądy w Opolu – najpierw rejonowy, a potem okręgowy – uniewinniały aktywistę Fundacji Pro-Prawo do Życia. Sądy uznawały, iż w Kodeksie wykroczeń nie przepisu pozwalającego na jego ukarane.
Ale Agnieszka Kossowska nie złożyła broni. Była przekonana, iż Fundacja Pro-Prawo do Życia oraz jej koordynator regionalny muszą ponieść odpowiedzialność za to, co przeżył jej syn. W lutym tego roku w Sądzie Okręgowym we Wrocławiu ruszył proces cywilny o naruszenie dóbr Franciszka Kossowskiego.
To była pierwsza taka sprawa w Polsce, w której matka dziecka z niepełnosprawnością pozwała organizację rozpowszechniającą drastycznych treści. Samo wytoczenie procesu było możliwe dzięki wsparciu innych osób. Pani Agnieszka założyła zbiórkę na ten cel.
Fundacja Pro-Prawo do Życia przegrała pierwszy taki proces w Polsce
Opłaciło się. Sąd Okręgowy we Wrocławiu zobowiązał fundację i jej koordynatora Adama Brawatę do zaprzestania naruszania dóbr Franciszka Kossowskiego. Fundacja Pro-Prawo do Życia ma usunąć billboardy z drastycznymi zdjęciami martwych płodów z drogi krajowej nr 46 w rejonie wylotu z Opola w stronię autostrady A4, a także z okolic tej trasy, przy nitce w kierunku Wrocławia, na terenie Magnuszowic. Pozwani mają też zapłacić 50 tys. zł odszkodowania na rzecz syna pani Ewy oraz pokryć koszty procesu.
„Dziś już nie wiem, ile rozpraw sądowych za mną, ile nerwów, stresu, łez, poczucia bezsilności i lekceważenia praw mojego dziecka, ile godzin opowiadania o tym, co oczywiste dla wszystkich dojrzałego, empatycznego i przyzwoitego człowieka – o tym, iż NIE WOLNO narażać dzieci na oglądanie drastycznych obrazów. NIE WOLNO usprawiedliwiać ich prezentowania w przestrzeni publicznej obranym celem, przy czym nie ma dowodów, iż taka forma w ogóle prowadzi do jego osiągnięcia, za to są dowody na to, iż krzywdzi się dziecko” – napisała Agnieszka Kossowska w mediach społecznościowych.
„Pamiętam, jak na pierwszej rozprawie, wówczas w postępowaniu wykroczeniowym, usłyszałam od strony przeciwnej, iż nikt im nie udowodnił, iż te obrazy są szkodliwe dla psychiki dzieci. Pomyślałam wtedy, iż mi się uda. Z każdą rozprawą i wyrokiem traciłam jednak nadzieję na to. Po ostatnim wyroku chciałam już zrezygnować z tej walki. Tydzień przed przedawnieniem czynu pomyślałam jednak, iż nie mogę się poddać na ostatniej prostej. W końcu jeżeli Franek nie będzie mógł liczyć na swoich rodziców, to na kogo może?” – pyta pani Agnieszka.
Agnieszka Kossowska: To nie koniec
Mama Franka wierzy, iż ten wyrok otwiera innym rodzicom drogę do dochodzenia praw ich dzieci.
„Nie musicie się godzić na to, by niewielka grupa ludzi traumatyzowała Wasze dzieci narażając je na oglądanie drastycznych obrazów. Naprawdę nie musicie” – stwierdza.
Wyrok Sądu Okręgowego we Wrocławiu nie jest prawomocny. Agnieszka Kossowska nie kryje, iż spodziewa się, iż Fundacja Pro-Prawo do Życia i jej aktywista będą się jeszcze od niego odwoływać.
„Tak więc to z pewnością nie jest koniec (…), ale dziś, dziś tylko radość! I duma, iż daliśmy radę przejść tę drogę pełną zakrętów” – kwituje mama Franka.
Współpraca Piotr Guzik
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

2 godzin temu














