Piłka nożna 2 liga. Porażka po słabym meczu. Baraże wciąż jednak realne

podhaleregion.pl 1 godzina temu

Derbowe spotkanie w Krakowie nie przyniosło punktów piłkarzom NKP Podhale Nowy Targ. W meczu 32. kolejki Betclic 2. ligi nowotarżanie przegrali na wyjeździe z Hutnikiem 0:1, po bramce zdobytej tuż przed przerwą z rzutu karnego. To był jeden z najsłabszych występów Podhala w ostatnich tygodniach.

Choć gospodarze również nie rozegrali wielkiego spotkania, ich wygrana była w pełni zasłużona. Hutnik sprawiał wrażenie drużyny bardziej konkretnej, uporządkowanej i cierpliwej. Z kolei Podhale praktycznie przez całe spotkanie nie potrafiło złapać odpowiedniego rytmu. W grze nowotarżan brakowało płynności, spokoju i konsekwencji. Za dużo było chaosu, grania „na aferę”, forsowania akcji na siłę i podejmowania złych decyzji w kluczowych momentach.

Początek meczu dawał jeszcze nadzieję, iż Podhale będzie w stanie narzucić swoje warunki. Już w 10. minucie świetne dośrodkowanie z rzutu rożnego Mikołajczyka zamknął strzałem głową Michota, ale bardzo dobrą interwencją popisał się bramkarz Hutnika. W kolejnych minutach nowotarżanie próbowali szukać swoich szans po akcjach Burkiewicza czy Giela, jednak defensywa gospodarzy skutecznie neutralizowała zagrożenie.

Z biegiem czasu przewagę zaczynał przejmować Hutnik. Gospodarze coraz częściej wykorzystywali straty Podhala w środkowej strefie boiska i szukali szybkiego ataku. Po jednej z takich sytuacji Zawada oddał groźny strzał sprzed pola karnego, ale piłka przeleciała nad poprzeczką. Aktywny był również Jopek, który próbował szczęścia z dystansu, zmuszając Styrczulę do interwencji.

Kluczowy moment meczu nastąpił tuż przed przerwą. Po mocnym uderzeniu Jopka bramkarz Podhala odbił piłkę przed siebie, a chwilę później w polu karnym doszło do kontaktu Michoty z Prusińskim. Arbiter bez wahania wskazał na jedenasty metr. Sam poszkodowany podszedł do piłki i mimo iż Styrczula wyczuł jego intencje, mocny strzał przy słupku dał Hutnikowi prowadzenie.

Po zmianie stron obraz gry kilka się zmienił. Podhale przez cały czas miało ogromne problemy z kreowaniem sytuacji i budowaniem składnych akcji. Owszem, pojawiały się pojedyncze próby – niecelnie uderzał Pena, z dystansu próbował Marcinho, a po rzucie rożnym nad bramką główkował Voszko – ale brakowało konkretów i jakości pod bramką rywala.

Znacznie groźniejszy pozostawał Hutnik. Prusiński był bliski podwyższenia prowadzenia po strzale z linii pola karnego, a po chwili Pena i Podhale mogli mówić o dużym szczęściu, gdy Jopek wygrał pojedynek w polu karnym, ale gospodarze nie wykorzystali dogodnej okazji na 2:0. W końcówce nowotarżanie próbowali jeszcze doprowadzić do wyrównania. Najbliżej był Burkiewicz, którego potężny strzał z dystansu z najwyższym trudem sparował bramkarz Hutnika. W doliczonym czasie gry po zgraniu Peny zabrakło jednak zawodnika, który zamknąłby akcję przed bramką gospodarzy.

Porażka w Krakowie komplikuje sytuację Podhala, ale nie przekreśla walki o miejsce w strefie barażowej. Nowotarżanie wciąż zachowują realne szanse na zakończenie sezonu w czołowej szóstce.

Hutnik Kraków – NKP Podhale Nowy Targ 1:0 (1:0)
1:0 Prusiński 45 z karengo

Hutnik: Wróblewski – Gałązka, Kędziora (70 Hoyo Kowalski), Burka, Jopek, Sowiński (84 Bil), Gandziarowski (62 Guerrier), Bracik, Zawada (84 Gałek), Kielis, Prusiński (70 Basse).

Podhale: Styrczula – Michota, Voszko, Salak, Seweryn (77 Rubiś), Mikołajczyk (66 Vaclavik), Purcha (66 Chojecki), Lipień (46 Pena), Burkiewicz, Giel (46 Marcinho), Kurzeja.

Idź do oryginalnego materiału