Piłka nożna 4. liga. Bez zwycięstwa, ale z punktami. Watra zatrzymała lidera, Lubań znów zremisował

podhaleregion.pl 3 tygodni temu

W środę rozegrano 4. kolejkę spotkań małopolskiej IV ligi. Obie drużyny z naszego regionu wciąż muszą poczekać na pierwsze zwycięstwo w sezonie. Powody do umiarkowanego zadowolenia ma Watra Białka Tatrzańska, która zatrzymała rezerwy Cracovii i zdobyła pierwszy punkt. Trzeci remis w czwartym meczu zanotował natomiast Lubań Maniowy.

Watra Białka Tatrzańska – Cracovia II Kraków 2:2 (1:1)
Bramki: 1:0 Ustupski 1, 1:1 Marciniak 8, 2:1 Kostrzewa 50, 2:2 Ankowski 74.

Watra: Kobal – Musonda, Sirenko, Ołpiński, Lutsenko (69 Deineka), Giemenz (76 Lupa), S. Kuźma, J. Kuźma, Kostrzewa (83 Kuruc), Zieliński (46 Łukaszczyk), Ustupski.

Cracovia II: Cymerys – Ziemnik, Łabędzki, Piskorz, Motrych, K. Ciesielski, A. Ciesielski (65 Ciesielski), Okólski (77 Lisak), Marciniak (64 Mańka), Sowiecki, Fedoruk.

Żółta kartka: Lutsenko. Czerwona kartka: Ziemnik (56). Sędziował: Rafał Arendarczyk.

Watra sprawiła sporą niespodziankę. Przed tym spotkaniem gospodarze pozostawali bez punktu po serii trzech bolesnych porażek. Rezerwy Cracovii przyjechały natomiast do Białki Tatrzańskiej jako lider tabeli, który wcześniej wygrał wszystkie swoje mecze.

Początek należał do gospodarzy. Już w pierwszej minucie wynik otworzył Ustupski. Odpowiedź krakowian była jednak szybka – w 8. minucie do remisu doprowadził Marciniak.

Po przerwie Watra ponownie objęła prowadzenie za sprawą Kostrzewy. Od 56. minuty gospodarze grali z przewagą jednego zawodnika po czerwonej kartce dla Ziemnika. Mimo osłabienia Cracovia nie zrezygnowała z ofensywnej gry i w 74. minucie wyrównała po trafieniu Ankowskiego.

Na pewno punkt cieszy, bo zdobyty w starciu z tak mocnym rywalem musi mieć znaczenie, szczególnie po naszej serii porażek. To takie światełko w tunelu. Ten punkt musieliśmy wywalczyć, ponieważ Cracovia pokazała dużą jakość i wymagała od nas mnóstwa pracy. Pozostaje jednak mały niedosyt, bo dwukrotnie prowadziliśmy, a dodatkowo graliśmy w przewadze liczebnej. Wcale nie było nam wtedy łatwiej. Cracovia mimo osłabienia grała odważnie, dążyła do zdobycia bramki i dopięła swego. Ogólnie, z przebiegu gry, remis jest zasłużony – podsumował trener Watry Łukasz Kubik.

Orzeł Ryczów – Lubań Maniowy 2:2 (1:0)
Bramki: 1:0 Marszalik 20, 1:1 Plewa 48, 2:1 Zięba 49, 2:2 Plewa 69.

Lubań: J. Sikora – Janeczek, Potoniec (65 Duda), Kasperczyk (86 Kluś), Jandura, Plewa (72 Sutor), Firek, Gruszkowski, Faron, Kołodziej (59 Bryja), Bałos.

Lubań po raz trzeci w tym sezonie podzielił się punktami. Gospodarze objęli prowadzenie w 20. minucie po bramce Marszalika. Tuż po przerwie wyrównał Plewa, ale odpowiedź Orła była natychmiastowa – już minutę później Zięba ponownie wyprowadził miejscowych na prowadzenie.

Drużyna z Maniów po raz drugi zdołała odrobić straty. W 69. minucie swojego drugiego gola strzelił Plewa. Lubań trafił jeszcze do siatki na 3:2, jednak bramka nie została uznana z powodu pozycji spalonej.

– Na pewno mamy pewien niedosyt, bo przy wyniku 2:2 trafiliśmy na 3:2, ale sędzia dopatrzył się spalonego. Pozytywne jest to, iż dwa razy potrafiliśmy dogonić przeciwnika, a graliśmy na bardzo trudnym terenie. Było dużo fajnych akcji z naszej strony i dużo mobilności – to na pewno trzeba zapisać na plus. Na razie nie wygrywamy, ale o ile będziemy cierpliwi i konsekwentni, to nasza solidna gra w końcu przełoży się na zwycięstwo. Musimy eliminować błędy w defensywie oraz być jeszcze bardziej cierpliwi i skuteczni – ocenił trener Lubania Łukasz Schreiner.

Idź do oryginalnego materiału