Pierwszą porażkę po zimowej przerwie ponieśli w rozgrywkach 4. ligi małopolskiej gracze Lubania Maniowy, którzy przegrali w Andrychowie z Beskidem 0:2.
Beskid Andrychów – Lubań Maniowy 2:0 (1:0)
1:0 Surówka 37 z karnego, 2:0 Ostafin 61
Lubań: Klag – Firek, Chlipała, Bałos (75 Zemanek), Bryja (65 Luberda), Faron, Jandura, Podgórski (65 Pluta), Duda (70 Plewa), Sutor, Sikora (60 Kasperczyk)
– Na pewno towarzyszy nam po tym meczu spory niedosyt. Bo w moim odczuciu nie wygrała dzisiaj drużyna lepsza, tylko bardziej konkretna pod bramką przeciwnika. I to gospodarzom trzeba oddać, iż byli skuteczni do bólu. Praktycznie wykorzystali 90 procent z sytuacji, które sobie w tym meczu stworzyli. Nam też zabrakło szczęścia. Raz piłka trafiła w poprzeczkę, raz w słupek. W innych sytuacjach też nie chciała piłka wpaść do bramki przeciwnika. Takie mecze się zdarzają. Mamy też lekki niesmak po podyktowany przez nasz rzut karny był iż tak powiem mocno kontrowersyjny. Zresztą gospodarze kilka razy próbowali wymusić rzut karny. Szkoda, iż bez reakcji arbitra, z czego miejscowi korzystali i w końcu arbiter dał się nabrać na rzekomy faul. To była bramka na 0:1, która w jakimś stopniu ustawiła mecz. Trudno. Zapominamy o tym meczu. Koncentrujemy się już na pracy by w takich właśnie spotkaniach potrafiąc odwracać losy – ocenił trener Lubania Łukasz Schreiner.
















