Piłka nożna 4. liga. Podhalańskie drużyny z punktami. Remis Lubani i wygrana Watry

podhaleregion.pl 20 godzin temu

Kolejna seria spotkań małopolskiej 4. ligi przyniosła mieszane, ale w ostatecznym rozrachunku pozytywne wieści dla drużyn z naszego regionu. Lubań Maniowy podzielił się punktami na własnym stadionie z rezerwami Puszczy Niepołomice, remisując 0:0. Z kolei Watra Białka Tatrzańska, pełniąca rolę gospodarza na boisku w Nowym Targu, sprawiła sporą niespodziankę, pokonując 3:1 wicelidera tabeli – Beskid Andrychów.

Lubań Maniowy – Puszcza II Niepołomice 0:0

Lubań: J. Sikora – Janeczek, Chlipała, Bałos, Bryja, Faron, Potoniec (65 Luberda), Podgórski (88 Kluś), Duda, Sutor (70 Plewa), M. Sikora (80 Kasperczyk)

Spotkanie w Maniowach nie przyniosło bramek, choć okazji po obu stronach nie brakowało. Ostatecznie zespoły musiały zadowolić się podziałem punktów.

– Trzeba szanować ten punkt. Zarówno my, jak i rywale mieliśmy swoje sytuacje. To był mecz na 1:0 – kto pierwszy by trafił, ten prawdopodobnie by wygrał. Szanujemy ten wynik, zwłaszcza iż goście wystawili kilku zawodników z pierwszej drużyny. Organizacyjnie wyglądaliśmy bardzo dobrze, kolejny mecz bez straconej bramki. Może zabrakło skuteczności, ale rywale też mieli swoje okazje, więc oceniamy ten rezultat pozytywnie – podsumował trener Lubania Łukasz Schreiner.

Watra Białka Tatrzańska – Beskid Andrychów 3:1 (1:1)

0:1 Matysek 6, 1:1 Styrczula 32 z karnego, 2:1 Pochroń 64, 3:1 Lutsenko 82.

Watra: Kobal – Porębski, Łukaszczyk, Lutsenko (88 Lupa_ Gimenez (85 Bryja), Styrczula, Bigos (65 O. Okas), Waśko, Pochroń (77 Rudzki), Kozłowski (61. D. Okas), Bocheńczak.

Dużo więcej działo się w Nowym Targu, gdzie Watra podejmowała wicelidera tabeli. Początek spotkania nie zapowiadał jednak szczęśliwego zakończenia dla gospodarzy. Już w 6. minucie goście objęli prowadzenie – po składnej akcji skrzydłem i dośrodkowaniu w pole karne efektownym strzałem głową popisał się Matysek.

Chwilę później Watra mogła przegrywać już dwoma bramkami, ale po kolejnym ataku Beskidu gospodarzy uratował słupek. Z biegiem czasu białczanie zaczęli jednak grać coraz odważniej. W 32. minucie po faulu na Bigosie sędzia wskazał na jedenasty metr, a rzut karny na gola wyrównującego pewnie zamienił Styrczula.

Po przerwie inicjatywa należała już do Watry. W 63. minucie gospodarze objęli prowadzenie, choć nie brakowało w tej sytuacji odrobiny szczęścia – Pochroń zaskoczył bramkarza rywali tzw. centrostrzałem.

Prowadząc 2:1, Watra bardzo dobrze kontrolowała przebieg meczu, nie dopuszczając Beskidu do groźnych sytuacji. W 82. minucie gospodarze zadali decydujący cios – po indywidualnej akcji wynik na 3:1 ustalił Lutensko.

W końcówce Watra nieco się cofnęła, a Beskid stworzył jeszcze kilka dogodnych okazji. Dwie świetne interwencje zaliczył jednak Kobal, a w innych sytuacjach gości zawiodła skuteczność.

Na pewno cieszy zwycięstwo z mocnym rywalem. Martwi natomiast bramka stracona po raz kolejny w podobny sposób. To trochę frustrujące, bo musimy wyciągać wnioski i się rozwijać. Cieszy jednak reakcja zespołu po straconym golu – później przejęliśmy kontrolę nad meczem i nasza dominacja przełożyła się na wynik – ocenił trener Watry Łukasz Cabaj.

Idź do oryginalnego materiału