W środę rozegrano 29. kolejkę spotkań 4. ligi małopolskiej. Oba nasze zespoły rywalizowały na wyjazdach, oba zakończyły swoje mecze remisami i oba mogą mówić o sporym niedosycie. Zarówno Watra Białka Tatrzańska, jak i Lubań Maniowy dwukrotnie obejmowały prowadzenie, którego ostatecznie nie zdołały utrzymać, dzieląc się punktami z przeciwnikami.
Garbarnia Kraków – Lubań Maniowy 3:3 (2:1)
0:1 Plewa 8, 1;1 Wielecki 21, 2:1 Grzybowski 38, 2:2 Kasperczyk 61, 2:3 Gruszkowski 63, 3:3 Grzybowski 68
Garbarnia: Zwijacz – Czabanowski, Kowalski (71 Wilk), Kurzeba, Pliszka (77 Pliszka), Wojtaszek, Hajduk, Nieckula (71 Rojek), Wielecki, Khodyriev, Grzybowski (87 Paczka)
Lubań: J. Sikora – Janeczek, Bryja (73 Pluta), Potoniec (67 Duda), Kasperczyk, Firek, Plewa, Gruszkowski, Faron, Sutor (77 Jandura), Chlipała
– Szalony mecz, a wynik mówi adekwatnie wszystko. Ogromna szkoda, iż nie udało się tego spotkania wygrać. Graliśmy bardzo ofensywnie, bo taki był plan i do naszej gry w ataku nie mam większych zastrzeżeń, mimo iż oprócz tych trzech goli, zmarnowaliśmy jeszcze kilka świetnych okazji. Martwią natomiast stracone gole. Przy tych sytuacjach znów powtarza się pewien schemat naszych błędów. Zwracamy na to uwagę, uczulamy zawodników, analizujemy, a mimo to wciąż popełniamy podobne błędy. To jest coś, nad czym musimy bardzo mocno pracować. Szkoda, iż nie wygraliśmy, ale punkt zdobyty na wyjeździe i trzy strzelone bramki to na pewno aspekty, na których można budować optymizm. jeżeli w kolejnych meczach poprawimy grę w defensywie i będziemy bardziej odpowiedzialni, to nasze szanse na zwycięstwa będą naprawdę duże – ocenił trener Lubania, Łukasz Schreiner.
Metal Tarnów – Watra Białka Tatrzańska 2:2 (1:1)
0:1 Styrczula 40, 1:1 Szymczyk 42, 1:2 72, 2:2 Lubera 82
Metal: Kubik (69 Stec) – Węgrzyn, Kieroński, Szymczyk, Ptak, Jaśkiewicz (46 Lubera), Sojda, Rajczyk, Garncarz (46 Leżoń), Tadel, Dubas (80 Kozdrój)
Watra: Kobal – Dias, Łukaszczyk, Giemenz, Styrczula, Bigos, Waśko, D. Okas (58 Pochroń), Rudzki (89 Płonka), O. Okas, Bocheńczak.
– Na pewno czujemy niedosyt. Szkoda zwłaszcza sytuacji, po których traciliśmy bramki, bo nie potrafiliśmy obronić dwóch dobrze rozegranych stałych fragmentów gry rywala. My objęliśmy prowadzenie po pięknym trafieniu Styrczuli, ale gospodarze bardzo gwałtownie odpowiedzieli. W drugiej połowie mecz adekwatnie zaczął się od nowa. Przeciwnik był lepiej zorganizowany, sprawiał nam więcej problemów, ale my również próbowaliśmy się odgryźć i narzucać swoje warunki. Udało się ponownie wyjść na prowadzenie 2:1, jednak po raz kolejny stały fragment gry kosztował nas stratę bramki. Mieliśmy jeszcze dwie, trzy sytuacje w końcówce, by przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, ale ostatecznie tylko remisujemy. Jest niedosyt, choć ten punkt oczywiście szanujemy, bo rywal także postawił trudne warunki – ocenił trener Watry, Łukasz Cabaj.
















