Nie będą dobrze wspominać wielkanocnej soboty nasze podhalańskie drużyny, które rywalizują w piątej lidze. Każda z nich bowiem przegrała swoje ligowe spotkanie.
KS Nowa Jastrząbka – Żukowice – Jordan Jordanów 4:0 (3:0)
1:0 Kuta 4 2:0 Wolański 18 3:0 Kuta 39 4:0 Król 55 z rzutu karnego
Jordan: Kotlarz – Sieg, Bachul, M. Radoń, Jeziorski, Moskalski (80 Grzyb), Wróbel (67 Jędrocha), Czubin, Pindel (60 Hanusiak), Koza (60 Knapczyk), K. Radoń (46 Romaniak)
Fatalnie dla Jordana rozpoczęło się to spotkanie, bo już w 4. minucie gospodarze objęli prowadzenie. Piłka po wybiciu trafiła pod nogi Kuty, który sprzed około 25 metrów bez zastanowienia uderzył i pięknym strzałem otworzył wynik meczu. W 18. minucie było już 2:0. W polu karnym do piłki dopadł Wolański, ograł obrońcę i precyzyjnym uderzeniem w krótki róg pokonał Kotlarza. Tuż przed przerwą gospodarze zadali trzeci cios. W 39. minucie składną akcję zespołu płaskim strzałem przy słupku wykończył Kuta, podwyższając prowadzenie na 3:0. W 55. minucie padła czwarta bramka. Po zagraniu ręką w polu karnym sędzia podyktował rzut karny, a Król pewnym strzałem przy lewym słupku ustalił wynik na 4:0.
Turbacz Mszana Dolna – LKS Szaflary 4:2 (0:1)
0:1 Wojtanek 37 z karnego, 1:1 Pandyra 64, 2:1 Piekarczyk 72, 3:1 Psutka 88, 3:2 Wójciak 90, 4:2 Pandyra 90+5
Szaflary: Zhuk – Żulewski (70 Bryniarski), Mucha (46 Marco), Bryja, Santos (20 Pragnący), Łojas (62 Wójciak), Wróbel (55 Kolasa) Wojtanek, Furczoń (84 Chowaniec), Masłowski, Bryjak.
Mecz w Mszanie Dolnej długo układał się po myśli piłkarzy z Szaflar, którzy mimo gry w osłabieniu potrafili objąć prowadzenie. Niestety końcówka należała do gospodarzy.
Pierwsza groźna sytuacja miała miejsce w 5. minucie, kiedy po zamieszaniu przed polem karnym groźnie z 16 metrów uderzał Dziadkowiec, ale dobrze interweniował Zhuk. Chwilę później Turbacz miał dwie okazje po rzutach rożnych, jednak oba strzały minęły słupek bramki Szaflar. W 29. minucie goście znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji – drugą żółtą kartkę zobaczył Bryjak i Szaflary musiały grać w dziesiątkę. Mimo to w 34. minucie po faulu na Żulewskim sędzia podyktował rzut karny, który na bramkę pewnym strzałem zamienił Wojtanek i Szaflary objęły prowadzenie. Jeszcze przed przerwą gospodarze mogli wyrównać po kontrze zakończonej strzałem Dziadkowca, ale bardzo dobrze interweniował Zhuk.

Po przerwie Turbacz coraz mocniej naciskał. W 54. minucie groźnie z rzutu wolnego uderzał Michałczak, ale ponownie dobrze bronił Zhuk. Wyrównanie padło w 64. minucie – po rzucie wolnym z prawej strony i płaskim dośrodkowaniu w zamieszaniu w polu karnym najlepiej odnalazł się Pandyra i było 1:1. Osiem minut później gospodarze zdobyli drugą bramkę – tym razem po rzucie wolnym z lewej strony Piekarczyk zdecydował się na bezpośredni strzał z ostrego kąta i zaskoczył bramkarza Szaflar.
W 88. minucie po podaniu Pandyry w sytuacji sam na sam znalazł się Psutka i podwyższył prowadzenie Turbacza na 3:1. W 90. minucie goście złapali jeszcze kontakt – po dośrodkowaniu Marco strzelał Kolasa, piłka została wybita z linii bramkowej, ale dobitka Wójciaka była już skuteczna. W doliczonym czasie gry błąd popełnił bramkarz gości, który stracił piłkę, a Pandyra skierował ją do pustej bramki, ustalając wynik meczu na 4:2.
fot. Piotr Żulewski
Akademia Piłkarska Wisła Czarny Dunajec – Kolejarz Stróżek 1:3 (1:1)

















