
Cała sztuczka polega na tym, żeby zadowolenie z życia w naszym mieście dozować powoli. Wkraplać je w oczy billboardami, mówić o nim tekstami sponsorowanymi, animowanymi bannerami i zapraszać: a to na koncert z okazji zakończenia lata, a to na urodziny samego miasta, a to na poświęcenie zakładu utylizacji śmieci, a to na otwarcie lodowiska. Człowiek czuje się szczęśliwszy, kiedy rzeczy, które i tak się dzieją, podaje mu się odświętnie. Zbija się wtedy w tłum i ma poczucie, iż jest ważnym elementem organizmu społecznego. Ci, których nikt nigdzie nie zaprasza, zostają zaproszeni, ci, którzy ciągle nienawidzą, będą mieli o czym pisać na forach, a ci, którzy lubią jeździć na łyżwach, będą wniebowzięci, bo doczekali się pierwszych przymrozków i mają sztuczne lodowisko.