Piosenka Taco Hemingway stała się jednym z najgłośniejszych tematów ostatnich tygodni – nie tylko w świecie muzyki, ale i prawa. Utwór z albumu „Latarnie wszędzie dawno zgasły”, wydanego w grudniu 2025 roku, wywołał viral na TikToku i realnie wpłynął na zainteresowanie lekiem przeciwbólowym Solpadeine. Teraz sprawą zajmuje się Główny Inspektorat Farmaceutyczny (GIF), który uznał, iż w grę może wchodzić nielegalna
reklama.Viral, który wyszedł poza internetUtwór gwałtownie zdobył popularność w mediach społecznościowych. Użytkownicy TikToka zaczęli nagrywać filmiki w aptekach, a wskazywany w tekście lek zaczął znikać z półek. Nazwa preparatu pojawia się w piosence kilkukrotnie, co – zdaniem urzędników – mogło przełożyć się na wzrost zainteresowania
lekiem.To właśnie ten efekt przyciągnął uwagę inspektoratu. 28 stycznia 2026 roku GIF zwrócił się do producenta leku z pytaniem, czy wykorzystanie nazwy było uzgodnione. Firma Perrigo Poland zaprzeczyła, podkreślając, iż nie współpracowała z artystą ani jego wytwórnią.Urząd: to może być reklama2 lutego wszczęto postępowanie administracyjne. GIF wskazał, iż utwór „może naruszać przepisy prawa w zakresie reklamy produktów leczniczych”. Zgodnie z Prawem farmaceutycznym reklamę może prowadzić wyłącznie podmiot odpowiedzialny lub działający na jego zlecenie.10 kwietnia – jak podał „Fakt” – zapadła decyzja. Z rygorem natychmiastowej wykonalności. Inspektorat nakazał zaprzestania reklamy w części utworu, w której pojawia się nazwa leku. W praktyce oznacza to konieczność usunięcia piosenki z platform streamingowych lub wycięcia spornych fragmentów.PRZECZYTAJ: Taco Hemingway, Solpadeina i Główny Inspektorat Farmaceutyczny w akcjiSzef GIF zapowiedział, iż jeżeli decyzja nie zostanie wykonana, sprawa może trafić do prokuratury. Bo w Polsce nielegalna reklama produktów leczniczych podlega odpowiedzialności
karnej.Wytwórnia: „To cenzura”Wytwórnia 2020 nie zgadza się z decyzją. W oświadczeniu z 17 kwietnia nazwała ją „skandaliczną” i „o charakterze cenzorskim”. Podkreślono, iż ani artysta, ani wydawca nie współpracowali z żadnym producentem leków, a utwór nie był formą lokowania
produktu.Wytwórnia zapowiedziała złożenie skargi do sądu administracyjnego, powołując się na konstytucyjną wolność wypowiedzi oraz ochronę twórczości artystycznej wynikającą z Europejskiej Konwencji Praw Czł
owieka.Sprawa bez precedensuNa razie – podkreśla serwis – utwór pozostaje dostępny w całości na platformach streamingowych i w serwisie YouTube. Sam Taco Hemingway nie odniósł się publicznie do
sprawy.Choć odniesienia do leków pojawiały się w jego twórczości już wcześniej, tym razem skala zjawiska jest bez porównania większa. Sprawa może stać się precedensem, który wyznaczy granice między swobodą artystyczną a przepisami regulującymi rynek farmaceutyczny.