Pajęczaki te, choć niepozorne, stanowią ogromne zagrożenie. Dorosły kleszcz ma zaledwie dwa milimetry długości i potrafi czekać na swojego żywiciela w stanie odrętwienia choćby przez 800 dni. Gdy już uda mu się wkłuć w ciało, może spędzić na nim od 6 do 7 dni, wypijając w tym czasie do dwóch mililitrów krwi. W efekcie jego rozmiary zwiększają się niemal sześciokrotnie – aż do blisko 12 milimetrów. W całej Polsce największe prawdopodobieństwo ukąszenia występuje rano oraz wieczorem, z wyłączeniem okresów upałów.
Niepokojące statystyki: drastyczny wzrost zachorowań
Skala zagrożenia w bieżącym roku jest wyjątkowo duża, co jednoznacznie potwierdzają dane Państwowego Zakładu Higieny (NIZP PZH). Do końca maja 2026 roku w Polsce odnotowano już 7448 przypadków boreliozy. Oznacza to wzrost o 2939 zachorowań w stosunku do poprzedniego miesiąca – skok aż o 65,2 procent w ciągu zaledwie 30 dni!
Dla porównania, w całym 2025 roku zarejestrowano 48 725 przypadków boreliozy, co stanowiło wzrost o około 63 procent względem roku 2024 (wówczas odnotowano 29 897 przypadków).
Równie niepokojąco prezentują się dane dotyczące kleszczowego zapalenia mózgu (KZM). W 2025 roku zgłoszono 935 takich przypadków, co przekłada się na 3,5-krotny wzrost na przestrzeni ostatnich sześciu lat.
Gdzie w Polsce jest najwięcej kleszczy? Oto mapa zagrożeń
Do 23 lipca bieżącego roku użytkownicy interaktywnej mapy dostępnej w serwisie ciemnastronawiosny.pl nadesłali z całego kraju 3688 zgłoszeń. Z zebranych raportów wynika jednoznacznie, iż największe nasilenie ukąszeń występuje w następujących województwach: świętokrzyskim, małopolskim, podkarpackim, śląskim, dolnośląskim, mazowieckim i pomorskim.
Wielu dopytuje, dlaczego kleszcze nie wymarzły podczas zimowych miesięcy. Zimą pajęczaki te zapadają w letarg, aby w stanie hibernacji przetrwać niekorzystne warunki atmosferyczne. Aby przerwały hibernację, wystarczy jednak, iż temperatura powietrza wzrośnie powyżej 7 stopni Celsjusza. Z tego powodu pojedyncze osobniki można spotkać choćby w lutym.
Z kolei wiosną i latem pasożyty wykazują największą aktywność. Szczyt tego okresu rozpoczyna się w maju, kiedy zaczynają utrzymywać się ciepłe dni.
Nowe niebezpieczeństwo: afrykańskie kleszcze Hyalomma w Polsce
Obok pospolitych gatunków w Polsce pojawia się coraz częściej nowy, znacznie groźniejszy gatunek – afrykański kleszcz z rodzaju Hyalomma. Naukowcy z Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego prowadzą specjalny projekt pod nazwą "Monster tick: narodowe kleszczobranie", którego celem jest precyzyjne mapowanie ich występowania na terenie kraju.
W kwietniu 2026 roku, po dwóch sezonach szczegółowych analiz, badacze oficjalnie potwierdzili obecność tych pajęczaków m.in. w Wielkopolsce oraz na Śląsku.
Powody pojawienia się tego gatunku w naszej części Europy wyjaśniła na antenie Trójki Polskiego Radia prof. Anna Bajer z Wydziału Biologii UW:
- Skoro mamy coraz cieplejsze i coraz bardziej suche wiosny i lata, to wpływa to na to, iż mogą one przeżyć. W 2018 roku mieliśmy bardzo suchą wiosnę i lato, i wtedy po raz pierwszy ludzie w Niemczech zaczęli przesyłać duże kleszcze z gatunku Hyalomma - tłumaczyła prof. Anna Bajer.
Czym charakteryzuje się ten gatunek? Samice Hyalomma są choćby czterokrotnie większe od kleszczy występujących naturalnie w Europie. Posiadają dłuższe, prążkowane odnóża i – w przeciwieństwie do naszych rodzimych gatunków – aktywnie tropią swoich żywicieli.
Kleszcze te są wektorami wirusa krymsko-kongijskiej gorączki krwotocznej (CCHFV), która wywołuje gorączkę, wstrząs oraz krwotok. W dotychczas zebranych w Polsce osobnikach wirusa tego nie wykryto. Jednak jak podaje serwis naukowy Uniwersytetu Warszawskiego, w południowej Francji w 2023 roku ponad 14 procent zbadanych kleszczy z rodzaju Hyalomma dało wynik pozytywny na obecność CCHFV.
Eksperci ostrzegają: w przypadku napotkania i znalezienia podejrzanego kleszcza pod żadnym pozorem nie należy go rozgniatać!

2 godzin temu












