Dokumenty wydawane przez parafie stanowią formalny warunek przystąpienia do sakramentów udzielanych przez duchownych. Tego rodzaju zaświadczenie jest wymagane między innymi w sytuacji, gdy wierny planuje przystąpić do bierzmowania lub ma wystąpić w roli matki bądź ojca chrzestnego podczas chrztu świętego.
Tradycyjna ścieżka pozyskania takich pism wiąże się ze spełnieniem ściśle określonych wymogów. Wiąże się to ze sporym zaangażowaniem oraz poświęceniem wolnych chwil na obecność podczas nabożeństw, rekolekcji czy bezpośrednich rozmów z duszpasterzem. Część zainteresowanych osób nie dysponuje jednak wolnym czasem lub po prostu nie ma ochoty uczestniczyć w tych procedurach. Zamiast tego szukają dróg na skróty.
Proceder na masową skalę. Cennik sięga 450 złotych
Zjawisko sprzedaży nielegalnych papierów przybrało olbrzymie rozmiary. Oferty zakupu podrobionych formularzy bez trudu można odnaleźć na serwisach ogłoszeniowych oraz w grupach dyskusyjnych w mediach społecznościowych.
W przestrzeni internetowej funkcjonuje choćby witryna, która już w samej nazwie deklaruje wydawanie zaświadczeń kościelnych od ręki. Mechanizm działania jest prosty: użytkownik wchodzi na platformę, wybiera interesujący go typ pisma, po czym uzupełnia formularz swoimi danymi osobowymi. Asortyment obejmuje m.in.: zaświadczenia uprawniające do bycia chrzestnym, dokumenty potwierdzające ukończenie nauk przedmałżeńskich, poświadczenia przyjęcia bierzmowania, czy karty spowiedzi.
Koszty takich usług wahają się w granicach od 100 zł do choćby 450 zł. Najwyżej wyceniane są dokumenty poświadczające odbycie kursu przedmałżeńskiego – ich cena sięga 450 zł. Z kolei dopłata za sporządzenie formularza w wersji anglojęzycznej wynosi dodatkowe 100 zł. Pomysłodawcy procederu kuszą uproszczonym procesem oraz błyskawiczną wysyłką, gwarantując doręczenie gotowego papieru w ciągu 48 godzin.
Konsekwencje oszustwa. Interwencja policji i powrót do punktu wyjścia
Przedstawienie sfałszowanego zaświadczenia przed obliczem duchownego może zakończyć się poważnymi kłopotami. W sieci opisywane są przypadki, w których mistyfikacja wyszła na jaw. W historii przywołanej przez portal natemat.pl opisano losy kobiety zdemaskowanej podczas próby posłużenia się podrobionym dokumentem ukończenia nauk przedmałżeńskich. Zdarzenie miało swój finał w zgłoszeniu sprawy do kurii oraz na policję, a niedoszła panna młoda musiała odbyć cały kurs od samego początku.
Z kolei duchowny cytowany przez portal fakt.pl ocenił z dystansem, iż „kara najczęściej czeka w niebie”. jeżeli chodzi o konsekwencje doczesne, zdemaskowana osoba musi po prostu rzetelnie i od podstaw przejść całą procedurę przygotowawczą. Kapłan w rozmowie z dziennikiem podkreślił również:
– Weryfikacja takich zaświadczeń, zwłaszcza jeżeli chodzi o kursy przedmałżeńskie, jest bardzo prosta i w rzeczywistości często okazuje się, iż wiele osób, które takie zaświadczenia nabywa, wydało pieniądze niepotrzebnie, bo łatwo to sprawdzić.
Księża przestrzegają przed korzystaniem z podobnych ofert w internecie, przypominając, iż wydatek kilkuset złotych może okazać się całkowicie wyrzucony w błoto w momencie rutynowej weryfikacji w parafii.

1 godzina temu











