Zwołane przez sołtysa Tadeusza Kostrubca zebranie w ramach obywatelskiego protestu przeciwko planowanej budowie stacji bazowej telefonii komórkowej sieci Play odbyło się 19 maja. Do świetlicy wiejskiej w Płoskiem (gm. Zamość) przybyło około 100 osób. To byli mieszkańcy, w tym rodzice dzieci uczęszczających do Szkoły Podstawowej w Płoskiem, przedstawiciele organizacji społecznych i środowisk eksperckich oraz zaproszeni przedstawiciele operatora i administracji samorzą
dowej.Blisko szkołyGłównym punktem zapalnym jest lokalizacja inwestycji. Maszt ma stanąć w bliskim sąsiedztwie domów (najbliższe zabudowania oddalone są o 97 m) oraz zaledwie ok. 200 m od szkoły i przedszkola. – To będzie zagrażało bezpieczeństwu naszych dzieci – zaznaczyła Beata. – Czy wokół Zamościa nie ma innego terenu, gdzie można taki maszt postawić?W podobnym tonie wypowiadał się pan Przemysław. Na zebranie przyszedł, żeby wesprzeć mieszkańców, a przy okazji dowiedzieć się więcej na temat planowanej inwestycji, żeby później „nie obudzić się z ręką w nocniku”. – Nikt nas nie pytał o zdanie, nie było żadnych konsultacji, a my tu przecież żyjemy – powiedział.O „czeskim filmie” wokół inwestycji mówili też inni mieszkań
cy.Zbigniew Gelzok, prezes stowarzyszenia „Prawo do Życia”, przekonywał, iż polskie normy promieniowania elektromagnetycznego (PEM) zostały zmienione w 2019 r. bez konsultacji z lekarzami i naukowcami. Przywoływał on przykłady z Doliny Krzemowej, gdzie w szkołach unika się Wi-Fi, oraz zagraniczne wyroki sądowe łączące korzystanie z telefonów z chorobami
nowotworowymi.CZYTAJ TEŻ: Meczycho w Zawadzie. Piłkarze Gryfa Gmina Zamość i Andorii Mircze zafundowali niezłe emocjePrzedstawiciel P4 (operator sieci Play) argumentował, iż inwestycja jest celem publicznym, niezbędnym do funkcjonowania nowoczesnego społeczeństwa. Podkreślał, iż stacja bazowa w Płoskiem obsłuży tysiące minut połączeń, w tym te najważniejsze – na numer alarmowy 112. – To nie króliki, zajączki czy inne dziwne zwierzątka korzystają z sieci, tylko ludzie – mówił Paweł Antończyk, wskazując na rosnące o 20 proc. – rok do roku – zapotrzebowanie na przesył danych.Tłumaczył, iż zasięg nowoczesnych stacji jest ograniczony i muszą one stać blisko użytkowników. – Praw fizyki się nie da oszukać. Stacje muszą być od siebie oddalone maksymalnie o 4-5 km – powiedział przedstawiciel operatora, odpierając przy tym zarzuty o szkodliwość, tłumacząc, iż każda stacja przed uruchomieniem przechodzi restrykcyjne pomiary, a złamanie norm groziłoby firmie gigantycznymi karami finansowymi lub „czerwoną kartką”, czyli utratą
koncesji.Tylko nie tuZ Płoskiego do Mokrego rzut beretem, w Mokrem jest lotnisko, a bezpieczeństwo lotnicze okazało się twardym argumentem w dyskusji. Mateusz Nowak, dyrektor Aeroklubu Ziemi Zamojskiej, wskazał, iż 52-metrowa konstrukcja powstaje w rejonie podejść do lądowania i startów. – Wyobraźcie sobie, iż mój uczeń poleci na krąg nadlotniskowy w nocy i wleci w tę wieżę – mówił dyrektor Nowak. – To są bardzo poważne kwestie bezpieczeństwa. Podczas budowy takiej wieży powinna być przeprowadzona analiza bezpieczeństwa lotniczego. My o takich analizach nic nie
wiemy.Dodał, iż AZZ ma wątpliwości co do schematy procedury wydania uzgodnień i będzie chciał to wyjaśniać.Tematem spotkania była planowana budowa stacji bazowej telefonii komórkowej. Inwestorem jest spółka P4, operator sieci Play. Fot. Leszek WójtowiczZarówno wójt gminy Zamość Ryszard Gliwiński, jak i starosta zamojski Stanisław Grześko tłumaczyli, iż ich ręce są związane przez tzw. „megaustawę” i zmiany w prawie z lat 2019 i 2022. Przepisy te usunęły wieże telekomunikacyjne z katalogu inwestycji znacząco oddziałujących na środowisko, co w praktyce wyeliminowało obowiązek prowadzenia konsultacji społecznych. – Starosta nie miał żadnych podstaw, żeby odmówić wydania pozytywnej decyzji na budowę – wyjaśniał Stanisław Grześko, dodając, iż za odmowę groziłaby mu odpowiedzialność prawna.Wójt Gliwiński z kolei podkreślał, iż gmina została „prawnie wykluczona z podejmowania decyzji władczych” w tej sprawie.W debatę włączył się poseł Sławomir Zawiślak, który mieszka w Płoskiem. Zaznaczył, iż nikt na sali nie dąży do całkowitej likwidacji telefonii komórkowej, z której wszyscy na co dzień korzystają, jednak kluczem jest lokalizowanie takich obiektów w pełnym uzgodnieniu z mieszkańcami. – Tu chodzi o bezpieczeństwo mieszkańców i zrobimy wszystko, by maszt sieci 5G w tej lokalizacji nie powstał – argumentował poseł Zawiś
lak.Spotkanie zakończyło się niemal jednogłośnym przyjęciem wniosku o stanowczym sprzeciwie wobec budowy masztu w planowanej lokalizacji. Mieszkańcy zaznaczyli, iż nie walczą z technologią jako taką, ale żądają przeniesienia wieży na tereny mniej zurbanizowane, z dala od szkoły i
domostw.Sprawa – po zaskarżeniu decyzji starosty zamojskiego o pozwoleniu na budowę masztu – toczy się przed Wojewodą Lubelskim, a sołtys Płoskiego zapowiedział skierowanie wniosku do prokuratury w celu zbadania rzetelności drogi administracyjnej, którą podążył inwestor. Mieszkańcy zapowiadają, iż nie spoczną, dopóki bezpieczeństwo ich dzieci nie zostanie zagwarantowane.