PlusLiga: PGE GiEK Skra Bełchatów rozbita w Rzeszowie!

51 minut temu

Podopieczni Krzysztofa Stelmacha, którymi na półmetku pierwszej rundy fazy zasadniczej zachwyca się cała siatkarska Polska, do rywalizacji w stolicy Podkarpacia przystępowali jako trzeci zespół w stawce i po sześciu kolejnych zwycięstwach. Zwycięstwach z nie byle kim, bo na rozkładzie Grzegorza Łomacza i spółki znalazły się chociażby BOGDANKA LUK Lublin, ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, JSW Jastrzębski Węgiel czy Indykpol AZS Olsztyn, sensacyjny wicelider rozgrywek. Na papierze faworytem była jednak miejscowa Asseco Resovia Rzeszów, która według ekspertów i komentatorów siatkarskiej rzeczywistości w Polsce dysponuje lepszym i szerszym składem.

Pierwszy set wyjazdowego meczu PGE GiEK Skry Bełchatów z Asseco Resovią Rzeszów przebiegał pod dyktando zespołu gospodarza, który był niezwykle zdeterminowany, żeby zrehabilitować się przed własną publicznością za dwie ostatnie porażki. Między innymi po bloku punktowym Karola Butryna na Danielu Chitigoiu i asie serwisowym Klemena Cebulja na Antoine Pothronie Żółto-Czarni przegrywali w połowie partii już pięcioma oczkami (9:14) i nie byli w stanie tej straty odrobić, a choćby nawiązać wyrównanej walki z rozpędzającym się rywalem. Ostatecznie premierowa odsłona zakończyła się porażką bełchatowian w stosunku 16:25. Siatkarze z naszego miasta oddali przeciwnikowi aż 8 punktów błędami własnymi, w tym 7 po nieudanych serwisach.

Druga partia sobotniego spotkania była już zdecydowanie lepsza w wykonaniu PGE GiEK Skry, przez co również dużo ciekawsza dla widzów tego pojedynku. Zwłaszcza, iż nie brakowało w niej zwrotów akcji. W środkowej fazie seta bełchatowianie pozwolili odskoczyć rywalom aż na cztery oczka (8:12), ale dzięki wzmocnieniu zagrywki, która wcześniej mocno szwankowała, gwałtownie udało się doprowadzić do równowagi (14:14), a kilka minut później choćby objąć dwupunktowe prowadzenie (20:18). Końcówka należała jednak do rzeszowian, którzy świetnie grali wyblokiem, zatrzymując m.in. kilkukrotnie Bartłomieja Lemańskiego na środku siatki, a następnie wykorzystując kontrataki. Koniec końców Łomacz i spółka przegrali tę partię trzema oczkami (22:25) i znaleźli się nad przepaścią.

Trzecia odsłona rozpoczęła się fatalnie dla PGE GiEK Skry, która przegrywała już 3:7 między innymi po asie serwisowym Karola Butryna i wcześniejszym bloku Mateusza Poręby na Arkadiuszu Żakiecie. Po punktowej zagrywce Klemena Cebulja Żółto-Czarni mieli do odrobinie aż sześć punktów starty (4:10), co wyglądało na misję niemożliwą do wykonania, bo zespół ze stolicy Podkarpacia grał jak z nut. Kilkanaście minut późnij, pomimo ambitnej postawy bełchatowian, było już po meczu. Zespół Krzysztofa Stelmacha przegrał trzecią partię w stosunku 14:25 i tym samym całe spotkanie 0:3.

Najlepszym zawodnikiem spotkania wybrany został przyjmujący Asseco Resovii Rzeszów, Klemen Cebulij, który zapisał na swoim koncie 16 punktów, notując aż 65% skuteczności w ataku. Najwięcej oczek dla bełchatowskiego zespołu, ale tylko 8, zdobył Antoine Pothron.

Asseco Resovia Rzeszów – PGE GiEK Skra Bełchatów 3:0 (25:16, 25:22, 25:14)

W środę 3 grudnia o godzinie 20:00 PGE GiEK Skra Bełchatów podejmie na własnym parkiecie drużynę aktualnych wicemistrzów Polski, Aluron CMC Warty Zawiercie i tym samym nadrobi zaległości, bo to zaległe spotkanie 5. kolejki rozgrywek PlusLigi 2025/2026.

Idź do oryginalnego materiału