Ujawniona przez Dawida Kubackiego sytuacja związana z brakiem przygotowania Wielkiej Krokwi wywołała szeroką dyskusję w środowisku skoków narciarskich. Reprezentant Polski na antenie Eurosportu poinformował, iż w kluczowym okresie przygotowań do sezonu nie mógł trenować na głównym obiekcie w Zakopanem.
Kubacki wrócił do rywalizacji w Pucharze Świata podczas austriackiej części Turnieju Czterech Skoczni. Kwalifikacje w Innsbrucku nie przyniosły oczekiwanego rezultatu, jednak to nie wynik sportowy stał się głównym tematem po konkursie. Znacznie większe emocje wzbudziły kulisy przygotowań do sezonu oraz brak możliwości oddawania skoków na Wielka Krokiew.
Jak przyznał sam zawodnik, podczas pobytu w Zakopanem nie miał możliwości trenowania na skoczni. Przygotowania ograniczały się wyłącznie do zajęć na siłowni, a pierwsze skoki w nowym roku oddał dopiero na obiekcie Bergisel w Innsbrucku.
– Skoczni nie udało mi się zaliczyć, bo Wielkiej Krokwi nie zdążyli przygotować. Nie wiem, dlaczego była niedostępna. Trzeba było funkcjonować w takich realiach – mówił Kubacki.
Informacje przekazane przez byłego mistrza świata gwałtownie odbiły się szerokim echem w studiu Eurosport. Do sprawy odniósł się ekspert stacji, Jakub Kot, który zwrócił uwagę, iż problem z dostępnością zakopiańskich obiektów sportowych nie jest nowy i dotyczy również innych dyscyplin zimowych.
– Koniec listopada był mroźny i pełen śniegu. Można było wszystko zrobić. A co się stało? W grudniu odwołano mistrzostwa Polski w biegach w Zakopanem, bo trasy były nieprzygotowane do biegania. Orlen Cup w Zakopanem również został odwołany, ponieważ nie dało się nic zrobić. A wszystkie komercyjne wyciągi wokół hulają w najlepsze, bo można je było przygotować. Szatnie na skoczniach są zamykane, ochroniarze wyganiają trenerów i zawodników. To jest skandal i on niestety pojawia się co rok – mówił Kot.

Sam Kubacki w rozmowie z Kacprem Merkiem na antenie Eurosportu nie ukrywał rozczarowania zaistniałą sytuacją i wprost opisał, jak wyglądały jego przygotowania w kraju.
— Trenowałem tylko na siłowni. Treningów na skoczni w Zakopanem nie udało się zaliczyć, bo nie zdążyli jej przygotować. Dzisiaj oddałem pierwsze skoki w nowym roku — przyznawał.
Zaskoczenia nie kryli także prowadzący studio. Sebastian Szczęsny dopytywał o szczegóły i otwarcie wyrażał zdumienie faktem, iż tak istotny obiekt pozostawał niedostępny dla kadry narodowej.
— Powiem szczerze, iż dla mnie to jest szokujące. Powiedzcie jak to możliwe, iż skocznia w Zakopanem nie jest gotowa? — mówił z niedowierzaniem.
Ekspert Eurosportu podkreślał w dalszej dyskusji, iż podobne problemy powracają niemal każdego roku, a zawodnicy regularnie muszą mierzyć się z ograniczonym dostępem do infrastruktury sportowej w Zakopanem.









