Groźnie wyglądająca akcja ratunkowa przy ulicy Składowej w Ostrowie Wielkopolskim. Samochód osobowy zderzył się z pociągiem towarowym. W środku było pięcioro poszkodowanych, w tym dziecko i kobieta w ciąży. Ratownicy musieli walczyć z czasem, tamować intensywne krwotoki i wydobywać rannych z rozbitego auta. Na szczęście tym razem nikt naprawdę nie ucierpiał. To były zaplanowane ćwiczenia.











Akcja rozpoczęła się dziś o godzinie 13.00 przy ulicy Składowej w Ostrowie Wielkopolskim. Scenariusz był wyjątkowo wymagający – samochód osobowy zderzył się z pociągiem towarowym, a w pojeździe znalazło się aż pięcioro poszkodowanych.
Wśród nich były dziecko oraz kobieta ciężarna. Nie zabrakło również poważnych obrażeń i intensywnych krwotoków, które ratownicy musieli jak najszybciej opanować.
Do akcji wkroczyły służby ratunkowe. W ćwiczeniach uczestniczyli m.in. ratownicy medyczni, strażacy Państwowej Straży Pożarnej oraz Lotnicze Pogotowie Ratunkowe. Ich zadaniem było skoordynowanie działań w trudnym i ciasnym miejscu zdarzenia.
Duże nagromadzenie osób poszkodowanych w bardzo małej przestrzeni, do momentu ich wyciągnięcia z auta zawsze stanowi to problem – mówi Wojciech Kornaszewski, ratownik medyczny ze szpitala w Ostrowie Wielkopolskim.
Lądowanie śmigłowca w ciasnym terenie
Jednym z największych wyzwań okazało się samo miejsce zdarzenia. Tory kolejowe nie należą do łatwych terenów dla prowadzenia akcji ratunkowej. Tym razem dodatkowym wyzwaniem była niewielka przestrzeń, w której musiały działać wszystkie służby.
Szczególne słowa uznania Kornaszewski skierował do pilota Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Szacunek dla, jak zawsze, dla pilota Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, który wylądował w bardzo małej przestrzeni – podkreśla ratownik.
Na miejscu musieli sprawnie współpracować także strażacy oraz zespoły ratownictwa medycznego.
Pięć osób rannych. Wśród nich dziecko i ciężarna
Scenariusz ćwiczeń nie należał do łatwych. Pięciu poszkodowanych oznaczało konieczność szybkiej oceny ich stanu i ustalenia kolejności udzielania pomocy. Do tego dochodziły specjalne przypadki – dziecko oraz kobieta w ciąży.
Jak podkreśla ratownik, choćby dla doświadczonych służb takie ćwiczenia wiążą się ze stresem.
Pomimo tego, iż niby nasz chleb powszedni, ale zawsze zajęcia, choćby symulowane, gdzie ktoś jest oceniany i ktoś ocenia, zawsze też stanowią pewien komponent stresu – mówi Wojciech Kornaszewski.
PLK zorganizowały ćwiczenia
Za organizację przedsięwzięcia odpowiadały Polskie Linie Kolejowe (PLK S.A.). To właśnie od PLK służby ratunkowe otrzymały zaproszenie do udziału w ćwiczeniach.
Dla ratowników takie scenariusze są niezwykle ważne. Pozwalają przećwiczyć współpracę różnych służb w warunkach maksymalnie zbliżonych do rzeczywistego zdarzenia.
Dla nas zawsze okazja do ćwiczeń jest, każda okazja do ćwiczeń jest dobra – zaznacza Kornaszewski.
I choć scenariusz wyglądał dramatycznie, tym razem najważniejsza informacja jest zupełnie inna: to nie był prawdziwy wypadek. Nikt nie cierpiał naprawdę.
Zwłaszcza kiedy nie ma prawdziwego cierpienia ludzi – podsumował ratownik.

1 godzina temu












