Pociągnijmy młodych w górę! Dołącz do Szlachetnego Piątku!

3 godzin temu

Szanowni Państwo,

w czwartkowy wieczór 8 października telefony rodziców i nastolatków w całej Polsce nie milkły.

W klasowych grupach i komunikatorach krążyły ostrzeżenia: jutro „krwawy piątek”, w szkołach dojdzie do kolejnych ataków, nie posyłajcie dzieci na lekcje.

Rano w wielu klasach zostały puste ławki. W kilkudziesięciu szkołach odwołano zajęcia, a przed budynkami stanęły patrole policji.

Ten strach nie wziął się znikąd.

W środę w Ostrołęce 19-letni uczeń, który wtargnął do szkoły z nożem, ranił kilka osób. Dzień później w szkole w Leszczydole-Nowinach pod Wyszkowem 15-latek zaatakował pracowników – zginęła 37-letnia kobieta.

Zapowiadany „krwawy piątek” na szczęście się nie wydarzył, ale lęk dzieci i rodziców był prawdziwy. I pokazał coś, o czym dorośli nie mogą zapomnieć, gdy emocje już opadną.

Wystarczyła jedna plotka, by w ciągu kilku godzin sparaliżować szkoły w całym regionie. Panika rozchodzi się najszybciej tam, gdzie brakuje mocnego punktu oparcia: wśród młodych ludzi, którym coraz częściej odbiera się pewność, kim są, gdzie leży prawda o otaczającym ich świecie, co jest dobre, a co złe.

Szkoła powinna dawać im ten fundament – tymczasem coraz częściej sama go podkopuje.

Zamiast pomocnych drogowskazów, prawdziwych wartości i jasnych granic młodzi ludzie dostają ideologiczną papkę, ubraną w atrakcyjnie brzmiące hasła o tolerancji i „osobach sojuszniczych”.

W najbliższy piątek w wielu placówkach najpewniej znów odbędzie się Tęczowy Piątek – dzień, w którym młodzi po raz kolejny usłyszą, iż muszą bezkrytycznie akceptować wszystko, bo dziś nic nie jest pewne, choćby własna płeć.

A przecież dzieciom – bardziej niż kiedykolwiek – brakuje dziś w wychowaniu tego, co stałe: jasnych zasad, dobrych wzorów i dorosłych, którzy nie boją się powiedzieć, co jest dobre.

Dlatego na taki dzień ideologicznej indoktrynacji musimy odpowiedzieć. Spokojnie, ale stanowczo – dobrem i wskazaniem prawdziwych wartości.

Już w ten piątek, 30 października, po raz piąty organizujemy Szlachetny Piątek. Gorąco zapraszam Państwa, by tego dnia założyć coś białego i pokazać młodym ludziom, iż szlachetność, wierność i czystość wciąż są drogą, na której można zbudować dobre życie.

Przez pokolenia szkoła była dla dziecka drugim, obok domu, miejscem, w którym poznawało świat. Uczyło się nie tylko tabliczki mnożenia i ortografii, ale też tego, jak żyć wśród ludzi, jak dotrzymywać słowa, jak podnieść się po porażce.

Dobra szkoła stała u boku rodziców. Mówiła tym samym językiem i umacniała to, co dziecko wyniosło z domu.

Dziś coraz częściej dzieje się odwrotnie.

Od 1 września, decyzją minister Barbary Nowackiej, w szkołach obowiązuje edukacja zdrowotna. Rodzice już wcześniej dali jasno do zrozumienia, co o niej myślą: w poprzednim roku szkolnym, gdy przedmiot był jeszcze nieobowiązkowy, wypisali z niego ponad dwa miliony uczniów. Ministerstwo nie potraktowało tego jednak jako sygnału do refleksji. Przedmiot przebudowano: dziś składa się z części obowiązkowej oraz części o „zdrowiu seksualnym”, z której dziecko trzeba formalnie wypisać.

W ten sam obraz wpisuje się choćby ograniczenie lekcji religii do jednej godziny tygodniowo. Każdą z tych decyzji można osobno tłumaczyć. Razem składają się jednak na czytelny przekaz: wychowanie dzieci jest opcjonalne, a tradycyjne punkty oparcia – coraz mniej potrzebne.

A w tę lukę chętnie wchodzą aktywiści.

Organizatorzy Tęczowego Piątku nie kryją, iż ich celem jest szkoła. Mogą przy tym liczyć na wsparcie z zewnątrz – w 2024 roku wśród partnerów akcji wymieniano ambasady Danii i Norwegii oraz przedstawicielstwo Flandrii. Uczniowie sami prowadzą zajęcia, korzystając z gotowych scenariuszy przygotowanych m.in. przez fundację GrowSPACE i portal Sexed.pl.

„Niewielki gest, jak naklejka lub plakat wywieszony w szkole, wystarczy, by osobie odkrywającej swoją tożsamość i orientację wysłać sygnał” – przekonywał jeden z organizatorów.

W tej wizji dorastanie nie jest już czasem, w którym młody człowiek, prowadzony przez mądrych dorosłych, kształtuje charakter i uczy się odpowiedzialności. Staje się nieustannym „kreowaniem siebie”, w którym nic nie jest dane, a wszystko można w każdej chwili zakwestionować – choćby własną płeć. Dorosły przestaje być przewodnikiem, a staje się „sojusznikiem”, którego zadaniem jest przede wszystkim akceptować.

Tymczasem młodzi ludzie wcale nie radzą sobie z tą „wolnością” tak dobrze, jak chcieliby jej promotorzy. Według badania CBOS „Młodzież 2025” ponad 40 proc. maturzystów ma co najmniej umiarkowane objawy depresyjne – ponad cztery razy więcej niż dorośli Polacy. Stres związany ze szkołą osiągnął najwyższy poziom w historii pomiarów.

Trudno uznać to za przypadek. Dziecko, któremu odbiera się stały grunt, nie staje się bardziej wolne. Staje się bardziej zagubione.

Dlatego właśnie w ostatni piątek października chcemy wyjść do młodzieży z czymś zupełnie innym. Nie z kolejną porcją ideologicznej presji, ale z jasną i dobrą propozycją.

Wspieram organizację Szlachetnego Piątku

Szlachetny Piątek organizujemy w Centrum Życia i Rodziny już po raz piąty. Narodził się jako odpowiedź na Tęczowy Piątek, ale od początku nie chodziło nam wyłącznie o sprzeciw. Samo „nie” młodemu człowiekowi nie wystarczy. jeżeli odbieramy mu fałszywe obietnice, musimy pokazać coś w zamian.

Dlatego Szlachetny Piątek nie jest akcją przeciwko komuś, ale dla kogoś: dla uczniów, którzy czują, iż coś jest nie tak, ale nie potrafią tego nazwać. Dla tych, którzy nie chcą płynąć z prądem, a boją się, iż zostaną sami.

Znakiem rozpoznawczym tego dnia jest biel. Biała koszula, sweter czy choćby wstążka przypięta do plecaka to drobiazg, niemal niezauważalny i niewymagający wielkiej odwagi. Ale kiedy na szkolnym korytarzu, na uczelni czy w pracy pojawia się wiele takich drobiazgów, z gestu robi się świadectwo. Młody człowiek widzi, iż nie jest jedyny. Że są koledzy, nauczyciele, rodzice i dziadkowie, którzy myślą podobnie i nie wstydzą się tego pokazać.

Jakie wartości chcemy w ten sposób przypomnieć?

  • Szlachetność, czyli wybieranie tego, co dobre i piękne, choćby kiedy łatwiej byłoby wybrać to, co wygodne. To ona sprawia, iż człowiek staje w obronie słabszego, zamiast śmiać się razem z innymi.
  • Wierność przyjaciołom, rodzinie, danemu słowu, a w przyszłości mężowi czy żonie. W świecie, w którym wszystko można rzucić, gdy się znudzi i zacząć od nowa, wierność uczy, iż relacje są czymś trwałym i iż na drugim człowieku można polegać.
  • Czystość, która nie jest listą zakazów, ale dojrzałym podejściem do własnego ciała, uczuć i relacji. Chroni młodych przed traktowaniem miłości jak chwilowej przygody i pozwala im kiedyś zbudować związek oparty na zaufaniu.
  • Siłę charakteru, który pozwala mieć własne zdanie także wtedy, gdy cała klasa myśli inaczej. Bez niego młody człowiek staje się łatwym łupem dla każdej mody, każdego trendu z TikToka i każdej ideologii podanej w atrakcyjnym opakowaniu.
  • Odpowiedzialność za słowa, decyzje i ich skutki. To ona odróżnia dorosłość od samego wieku w metryce.
  • Szacunek do rodziców, nauczycieli i rówieśników. Nie dlatego, iż zawsze mają rację, ale dlatego, iż każdy człowiek ma swoją godność, a autorytet dorosłych chroni dziecko, zamiast je ograniczać.

Dlaczego to takie ważne? Bo właśnie z tych „cegiełek” buduje się dojrzała osobowość.

Dziecko, które wie, co jest dobre, kim jest i na kim może polegać, nie musi co chwilę szukać siebie od nowa. Może spokojnie dorastać, rozwijać talenty, budować przyjaźnie, a w przyszłości założyć szczęśliwą rodzinę.

Takiego fundamentu nie da mu żaden program pisany w ministerstwie. Mogą mu go dać tylko ludzie wokół niego, którzy sami w te wartości wierzą i nie boją się ich pokazać.

Tego dnia chcemy więc nie tylko założyć coś białego. Chcemy, żeby rodzice porozmawiali z dziećmi o tym, co naprawdę ważne. Żeby nauczyciele mieli w rękach materiały, dzięki którym poprowadzą zajęcia o szlachetności i życiu rodzinnym. I żeby w internecie, gdzie młodzi spędzają tak wiele czasu, choć przez jeden dzień dobro było lepiej widoczne niż ideologiczna propaganda.

Jak się włączyć?

Dlatego już dziś zachęcam Państwa: przygotujmy na ten piątek biały element ubrania lub choćby drobne akcesorium. A następnie 30 października zróbmy zdjęcie, które stanie się świadectwem tego, jakie wartości popieramy i chcemy wpajać młodym ludziom, i opatrzone hashtagiem #SzlachetnyPiątek wstawmy na media społecznościowe.

Nasze wsparcie dla młodych ludzi i ich zdrowego rozwoju będzie dla nich widoczne tylko wtedy, gdy rozpowszechnimy ten drobny, ale wymowny gest wsparcia.

Bardzo proszę też opowiedzieć o akcji swoim dzieciom, wnukom, uczniom i młodym znajomym – i zachęcić ich, by w piątek również przyszli do szkoły czy na uczelnię w bieli. To przede wszystkim do nich kierujemy Szlachetny Piątek, a ich udział może dodać odwagi kolegom, którzy myślą podobnie, ale wciąż wahają się, czy to pokazać.

Na stronie SzlachetnyPiatek.pl przygotowaliśmy też materiały dla rodziców i nauczycieli: poradnik, jak reagować, gdy szkoła planuje Tęczowy Piątek, oraz konspekty zajęć o szlachetności, czystości i życiu rodzinnym, które można wykorzystać na godzinie wychowawczej.

Aby jednak nasz przekaz dotarł do jak największej liczby młodych ludzi, musimy być jak najbardziej widoczni tam, gdzie oni spędzają najwięcej czasu – w internecie. Promocja w mediach społecznościowych wymaga konkretnych środków. A za nami – w przeciwieństwie do aktywistów LGBT – nie stoją zagraniczne ambasady ani urzędnicy. Możemy liczyć wyłącznie na Państwa.

Szanowni Państwo, w piątek w wielu szkołach znów pojawią się tęczowe plakaty, przypinki i zajęcia, na których młodzi usłyszą, iż wszystko w nich jest do przedefiniowania od nowa. Nie możemy wtedy milczeć.

Udział w Szlachetnym Piątku jest bardzo prosty. Wystarczy 30 października założyć biały element stroju – koszulę, sweter, sukienkę – albo choćby białą wstążkę, przypinkę czy broszkę. Zdjęcie warto zamieścić w mediach społecznościowych z kilkoma słowami poparcia i hashtagiem #szlachetnypiątek.

Proszę też poinformować o akcji dzieci, wnuki, znajomych nauczycieli. Każda osoba w bieli to dla młodego człowieka znak, iż nie jest sam – iż są wokół niego dorośli i rówieśnicy, którzy stoją na pewnym gruncie i chętnie go na nim przyjmą.

Nasze dzieci nie potrzebują kolejnych eksperymentów. Potrzebują fundamentu. Dajmy im go – razem, już w ten piątek.

Z wyrazami szacunku

Marcin Perłowski,

Dyrektor Centrum Życia i Rodziny

Idź do oryginalnego materiału