„Podróżowanie” i „Wreszcie jest zima” – wiersze Jana Skrzypy

3 godzin temu

„Podróżowanie”

W większości ludzie lubią podróże
Swego pobytu wskazują miejsce
Chcą aby inni im zazdrościli
Wciąż zamieszczają zdjęcia na „fejsie”

Jest wiele osób co siedzą w domu
Gdyż inne pilne mają potrzeby
Na razie marząc zbierają kasę
Mają nadzieję iż to się zmieni

Znam takich co choć mają pieniądze
Szkoda zostawić im psa lub kotów
Inni nie czują takiej potrzeby
Lub wsiąść się boją do samolotu

A jeszcze inni choć wyjeżdżają
Nikogo o tym nie informują
Boją się włamań oraz kradzieży
Ci żadnych fotek nie pokazują

Podróże kształcą świat otwierają
Ja też zwiedzałem -powiem nieskromnie-
Jednak ostatnio to się zmieniło
Wyjątek Londyn gdy chodzi o mnie

Gdy byłem w technikum w Częstochowie
Wiele miast Śląska wtedy zwiedziłem
Potem już z żoną oraz córkami
W góry nad morze często jeździłem

Biliśmy razem też za granicą
Zwiedzać Rzym zabytki Watykanu
Wenecja wyspa Capri Pompeje
I Wezuwiusza krater wulkanu

Było to latem w czas PRL-u
-Autokar nasz bez klimatyzacji-
Po drodze odwiedziliśmy Wiedeń
I Bratysławę też na Słowacji

Byłem w Kanadzie kilka miesięcy
– Na nowe auto tam zarobiłem-
W mieście Hamilton oraz Toronto
Wody Niagary też zobaczyłem

Także pobliskie kraje ościenne
-W wycieczce z pracy uczestniczyłem-
Frankfurt i Berlin we wschodnich Niemczech
I w Ukrainie we Lwowie byłem

Ostatnio często bywam w Londynie
Mogę powiedzieć znam miasto całe
28 razy już byłem
Tu moja córka mieszka na stałe

Robię wyjazdy też w polskie góry
– Zwykle gdy są kilkudniowe święta-
Córka z Janowa jadąc z rodziną
Zabrać mnie-ojca zawsze pamięta

Daleko podróżować już nie chcę
Głównie dlatego iż jestem stary
Lecz gdybym jeszcze raz się urodził
Chętnie odwiedziłbym miasto Paryż.

„Wreszcie jest zima”

Wreszcie nadeszła prawdziwa zima
I śniegu sporo już napadało
Można kuligi organizować
Ciągnikiem raczej bo koni mało

Lecz nie narzekam chociaż mróz szczypie
Tej zimy kalesony przewietrzę
Poprzednie zimy były łagodne
Tak mroźno ma być kilka dni jeszcze

Muszę uważać by się nie potknąć
Kiedy jest ślisko zakładam raki
Wtedy o wiele pewniej się czuję
Zima się wszystkim daje we znaki

W tym roku zima bardziej zimowa
Budzi mój uśmiech widok bałwana
Staram się cieszyć wciąż z jej uroków
Spoglądam w okno każdego rana

Wracam myślami w czasy dzieciństwa
Gdzie śniegu we wsi było nie mało
Trudno otworzyć było drzwi domu
Tak dużo w nocy go nasypało

Ojczym łopatą drążył tunele
W stronę obory oraz stodoły
Całe podwórko tonęło w śniegu
Dzieci nie poszły wtedy do szkoły

Na szybach w oknie warstewka lodu
W nim trzeba było wychuchać kółko
Przez które z siostrą mogłem oglądać
Kawałek sadu albo podwórko

Choć wokół chaty była zagata
Piec nocą wystygł o późnej porze
A w kątach izby szron pokrył ścianę
Gdy duże mrozy były na dworze

W pobliżu łóżka stało obuwie
Buty co zwykle za duże były
A na nich rozpostarte onuce
Które po całym dniu się suszyły

W sieni zamarzła się w wiadrze woda
Lecz w łóżku można było wytrzymać
Każdy przykryty po czubek nosa
Od zimna ochraniała pierzyna

Być może ktoś się dziś zastanawia
Jak z ubikacją w zimowej porze
Dlatego każdy w sieni miał wiadro
Aby nie sikać w ten mróz na dworze

Gorzej kiedy iść dalej wypadło
Gdy się wypróżnić nadeszła pora
Wychodek zwykle stał za stodołą
Jedyne ciepłe miejsce obora

Nie było w domach jak dziś łazienek
I zimno było w nich jak cholera
Pomimo tego nikt nie narzekał
Na szczęście z brudu się nie umiera

Powyższy wierszyk nie jest zbyt wzniosły
Ale do bólu szczery prawdziwy
Chcę nim przybliżyć w dawnej wsi życie
Młodych- być może- ten opis zdziwi.

Jan Skrzypa

Idź do oryginalnego materiału