7 października świętujemy ogólnopolski Dzień Efektywności Energetycznej. To idealny moment na podsumowania, które zamiast laurkowych haseł, wymagają chłodnej i obiektywnej analizy. Jak w tym zestawieniu wypada gmina Gdów? Choć lokalny samorząd bije dziś rekordy w pozyskiwaniu dotacji, a krajobraz modernizacyjny dynamicznie się zmienia, to pod grubą warstwą nowego tynku wciąż kryje się bolesne tło: wieloletnie zapóźnienia strukturalne i problem ubóstwa energetycznego, z którym wielu mieszkańców mierzy się na co dzień.
Nie da się ukryć, iż w ostatnich latach gmina Gdów stała się jednym z regionalnych prymusów w walce o zielone fundusze. Przegląd inwestycji publicznych z 2026 roku wszak na to wskazuje. Dzięki dotacjom z Krajowego Planu Odbudowy (KPO) oraz programów unijnych głęboką termomodernizację przeszły m.in. Szkoły Podstawowe w Gdowie, Zręczycach oraz placówka w Wiatowicach. Budynki zyskały nowoczesne docieplenie, ekologiczne źródła ciepła oraz instalacje fotowoltaiczne.
Równie dobrze wyglądają statystyki programu „Czyste Powietrze”. Mieszkańcy gminy złożyli już ponad tysiąc wniosków, a kwota wypłaconych dotacji na wymianę starych kotłów i docieplenia domów prywatnych przekroczyła kilkanaście milionów złotych. Oficjalne powołanie podmiotu o nazwie Spółdzielnia Energetyczna Gminy Gdów pod koniec 2025 roku dobitnie pokazało, iż samorząd chce wejść w erę nowoczesnej i rozproszonej gospodarki energetycznej.
Aby jednak obraz był w pełni obiektywny, należy zadać najważniejsze pytanie: Dlaczego te działania muszą być prowadzone na tak masową skalę? Odpowiedź jest prosta – to efekt gigantycznych, wieloletnich zaległości.
Gmina Gdów przez dekady zmagała się z syndromem podkrakowskiej gminy, w której dominowało budownictwo jednorodzinne o fatalnych parametrach izolacyjnych. Zły stan techniczny nieruchomości, nieocieplone ściany, nieszczelna stolarka okienna oraz archaiczne, wysokoemisyjne kotły węglowe – to rzeczywistość, która przez lata generowała ogromny smog i gigantyczne straty energii.
Najtrudniejszym wyzwaniem, które gmina musiała oficjalnie zdiagnozować, okazało się ubóstwo energetyczne. Przeprowadzone audyty terenowe i analizy ekspertów obnażyły smutną prawdę: dla części mieszkańców niska efektywność energetyczna domów nie była kwestią wyboru, ale braku funduszy. Wysokie rachunki za paliwa grzewcze, w połączeniu z niskimi dochodami gospodarstw domowych, doprowadziły do sytuacji, w której wiele rodzin zmuszonych było do drastycznego ograniczania ogrzewania. Życie w niedogrzanych budynkach to ciemna strona transformacji, której nie zlikwiduje sama pomoc urzędników przy wypełnianiu wniosków.
Obecny napływ dotacji to lekarstwo na chorobę, która toczyła region od dawna. Choć programy wsparcia oferują wysokie progi dofinansowań, barierą nie do przejścia dla najuboższych wciąż bywa konieczność wyłożenia wkładu własnego lub sfinansowania podatku VAT, który w programie „Czyste Powietrze” nie jest kosztem kwalifikowanym.
Dla wielu rodzin proces termomodernizacji to wciąż logistyczny i finansowy koszmar. Sprawia to, iż mimo ogólnego sukcesu gminy, dystans społeczny między zamożniejszymi mieszkańcami inwestującymi w pompy ciepła a osobami dotkniętymi ubóstwem energetycznym może się wręcz pogłębiać.
Gmina Gdów w Dniu Efektywności Energetycznej jawi się jako plac wielkiej budowy i transformacji wymuszonej przez realny kryzys. Sukcesy w postaci odnowionych szkół czy setek wymienionych „kopciuchów” zasługują na uznanie. Nie wolno jednak zapominać, iż modernizacja energetyczna to nie tylko wskaźniki redukcji CO₂ w tabelach – to przede wszystkim żmudna walka o to, by najubożsi mieszkańcy gminy nie zostali zimą w zimnych, niedocieplonych domach. Droga do pełnej efektywności w Gdowie pozostało daleka.