Pół wieku pod pełnymi żaglami. Złoty jubileusz kieleckich harcerzy

1 godzina temu
Zdjęcie: Pół wieku pod pełnymi żaglami. Złoty jubileusz kieleckich harcerzy


33. Kielecka Harcerska Drużyna Żeglarska „Pasat” ma 50 lat. Uroczysta gala jubileuszowa odbyła się w sobotę (10 października) w Wojewódzkim Domu Kultury. Do udziału w wydarzeniu zaproszono instruktorów, wychowanków oraz sympatyków formacji.

Historia drużyny nierozerwalnie wiąże się z kieleckim osiedlem KSM oraz osobą harcmistrza Jacka Szreka, który pełni funkcję drużynowego nieprzerwanie od samego początku istnienia jednostki. Założyciel wspomina powstanie „Pasatu” w ramach ówczesnego osiedlowego związku drużyn. Kielecka Spółdzielnia Mieszkaniowa udostępniła wówczas piwnice na harcówki i magazyny sprzętu. Okazało się, iż choćby z dala od wielkich akwenów mogą z sukcesem kwitnąć marynarskie tradycje.

– To był początek lat 70. i my wówczas trafiliśmy w niszę. Żeglarstwo było bardzo atrakcyjną formą. Jako formacja proponowaliśmy zarówno obozy harcerskie, jak i spływy oraz wiele atrakcji, których nie można było znaleźć w innych drużynach harcerskich – tłumaczy hm. Jacek Szrek.

Pierwsze próby harcerze wykonywali na zalewie w Cedzynie. Z czasem przyszła pora na dalsze wyprawy, w tym na Mazury.

Znakiem rozpoznawczym kieleckich żeglarzy od dekad pozostaje szkutnictwo. Członkowie drużyny, w tym obecny poseł Lucjan Pietrzczyk, wspominają stocznię, którą stworzyli własnoręcznie w osiedlowych piwnicach i kotłowni. Działająca przy drużynie grupa regatowa „CK Kielce” stawała w przeszłości na podium Pucharu Polski Jachtów Kabinowych, zdobywając tytułu mistrzów i wicemistrzów Polski.

– Ta niezliczona liczba obozów, wydarzeń, regat czy wyszkolonych żeglarsko młodych ludzi, to znakomita historia. o ile miałbym wspomnieć coś co najbardziej utkwiło mi w pamięci ze wszystkich lat, to właśnie te popołudnia, wieczory czy noce zarwane przy budowie nowych łódek – mówi Lucjan Pietrzczyk.

O sile 33. KHDŻ decydowała i przez cały czas decyduje przede wszystkim zgrana załoga i rodzinna atmosfera. Bardzo często przygoda z „Pasatem” rozpoczyna się od podpatrywania starszego rodzeństwa lub kolegów. Tak było w przypadku Marysi i Matyldy.

– Brat był na początku w drużynie i też chciałam spróbować. I tak zostałam, bo bardzo mi się spodobało – przekonuje Marysia.

– Na łódce jest niesamowity klimat. Zwłaszcza jak ma się dobrą załogę. A zwykle mamy świetnych ludzi – twierdzi Matylda.

Aby zapewnić stały napływ kadr, trzydzieści lat temu powołano gromadę zuchową. Jak tłumaczy hm. Jacek Szrek najmłodsze dzieci poprzez zabawę poznają w niej elementy żeglarskiego rzemiosła.

– Oni potrafią wiązać węzły, wiedzą gdzie na łódce jest rufa, a gdzie dziób, czy jak się nazywają niektóre żagle. Te dzieci później przechodzą do drużyny. Taka ciągłość pokoleń funkcjonuje już długie lata – przekonuje harcmistrz Szrek.

Jubileuszowi towarzyszyła wystawa zdjęć byłych i obecnych członków drużyny, a także prezentacja albumów, kronik i nagród zdobytych w ciągu 50 lat funkcjonowania „Pasatu”.

Idź do oryginalnego materiału