Życiorys jubilata – urodzonego 9 lipca 1956 roku – to w zasadzie gotowy materiał na film i spory kawałek historii łomżyńskiej kultury. Mateusz Goc, który poprowadził piątkowy koncert, nie szczędził publiczności anegdot, zdejmując z jubileuszu niepotrzebny patos i pokazując Borusiewicza od tej ludzkiej, zakulisowej strony.
Zaczęło się klasycznie: dom pełen muzyki (ojciec był muzykiem amatorem) i pierwszy instrument. Siedmioletniemu Waldemarowi akordeon kupił dziadek. Z czasem jednak instrument z miechem poszedł w kąt, ustępując miejsca mosiądzowi. Trąbka okazała się wyborem na całe życie.
W 1969 roku młody Borusiewicz zaczął naukę w łomżyńskiej szkole muzycznej, by po trzech latach przenieść się do szkoły II stopnia w Białymstoku. Tam gwałtownie zorientowano się, z jakim talentem mają do czynienia. Równolegle z muzyką, młody Borusiewicz miał świetne wyniki w lekkoatletyce i piłce nożnej. Jak wspomniano na koncercie, został choćby „zwerbowany” do bia















![Była 8. minuta. Koszmar Polaków w Szwecji [WIDEO]](https://sf-administracja.wpcdn.pl/storage2/featured_original/6ababa89cf8887_04731777.jpg)

