Polonia Golina mimo osłabienia chciała urwać punkty Kani Gostyń

2 godzin temu

W sobotę Kania Gostyń rozpoczęła serię spotkań z drużynami z górnej części tabeli. Po Polonii Golina drużynę Grzegorza Wosiaka czekają pojedynki z Polonią Chodzież, Kotwicą Kórnik, Mieszkiem Gniezno i Piastem Kobylnica.

W rozmowie przedmeczowej trener Grzegorz Wosiak był spokojny o wynik sobotniej potyczki, ale doceniał klasę przeciwnika.

- Polonia nieprzypadkowo zajmuje miejsce w czołówce. Posiada w składzie dobrych jakościowo zawodników, którzy dobrze funkcjonują indywidualnie, ale też jako zespół. W rundzie jesiennej sromotnie polegliśmy w Golinie. Długo się trzymaliśmy, ale jak straciliśmy gola, to pogubiliśmy się. Wiedzieliśmy, iż nie możemy iść dzisiaj w otwartą grę, bo rywal ma bardzo dobrą fazę przejściową. Strata bramki powoduje, iż trzeba się odkryć i to jeszcze bardziej może napędzić – mówi trener Kani Gostyń

Na emocje w meczu Kani Gostyń z Polonią Golina trzeba było poczekać do drugiej połowy

Kania Gostyń sobotnie spotkanie zaczęła całkiem dobrze. To gospodarze w pierwszym minutach częściej bywali w polu karnym przeciwnika. Były próby pokonania golkipera Polonii, ale wynik nie zmieniał się. Później częściej w posiadaniu piłki byli przyjezdni, ale czystych, klarownych sytuacji bramkowych z tego nie było.

Czerwona kartka kluczowym momentem meczu Kani Gostyń z Polonią Golina

Od początku drugiej połowy Kania Gostyń przeżywała trudne chwile. W 49. minucie Jakub Antosik był bliski wykorzystania nieporozumienia Roberta Kręgielczaka z Błażejem Danielczakiem. Ten sam zawodnik był jeszcze bliżej zdobycia gola w 61. minucie, ale piłka odbiła się od poprzeczki. W tego trudnego momentu piłkarze Kani Gostyń wyszli obronną ręką. W 63. minucie Damian Krzyżostaniak skierował piłkę do bramki Polonii. Po chwili przyjezdni znaleźli się jeszcze w większych kłopotach. Po starciu z Jędrzejem Wosiakiem czerwoną kartkę zobaczył Igor Skowron. Decyzja sędziego była kontrowersyjna i wywołała duże poruszenie u trenera Polonii. Przemysław Skibiszewski podzielił los swojego obrońcy i też musiał opuścić arenę zmagań piłkarskich. Grę w przewadze Kania Gostyń bardzo gwałtownie wykorzystała i w 70. minucie było już 2 : 0. Gola zdobył Jakub Harendarz. Mimo osłabienia goście nie zamierzali oddać tego meczu. W 78. minucie doszli do pierwszej sytuacji, ale na posterunku był Kacper Przybylski. W 83. minucie po dośrodkowaniu ze stałego fragmentu gry złapali kontakt. Piłkarze Polonii zaatakowali z jeszcze większym animuszem i przy odrobinie szczęścia mogli wyrwać punkt. Mecz został przedłużony o sześć minut a ostatecznie gra w drugiej połowie trwała kilkanaście minut ponad te regulaminowe. W tym czasie goście doszli do trzech sytuacji strzeleckich. Strzały gości były niecelne lub też dobrze interweniował Kacper Przybylski, który z rąk Andrzeja Pytla po meczu odebrał nagrodę dla najlepszego zawodnika meczu.

- Klasyk powiedział kiedyś, iż dwa zero to niebezpieczny wynik. Przy takim wyniku rywal nie ma nic do stracenia. Albo wrócisz do gry, albo stracisz trzecią bramkę. Graliśmy z przewagą jednego zawodnika. Nie potrafiliśmy poszanować piłki i panować nad grą. Gdzieś nam bardziej się odzywa, iż prowadząc różnicą dwóch goli, chcemy strzelić kolejny, a nie utrzymać wynik. Po jednym stałym fragmencie gry zrobiło się nerwowo. Trochę szczęście sprzyjało w końcówce – podsumował Grzegorz Wosiak trener Kani Gostyń.

Kania Gostyń – Polonia Golina 2 : 1 (0 : 0)
1 : 0 – Damian Krzyżostaniak (63’)
2 : 0 – Jakub Harendarz (70’)
2 : 1 - (83’)
Kania Gostyń: Przybylski – Dymarski, Krzyżostaniak, Golniewicz, Tomaszewski (70’ Klabiński), Kręgielczak (80’ Stróżyński), Danielczak, Jankowiak (87’ Snuszka), Przybyszewski, Harendarz (80’ Zapłacki), Wosiak (90’ Matyja, Sikora 90+6’)

Idź do oryginalnego materiału