Przez dekady przyzwyczailiśmy się, iż wodę należy jak najszybciej odprowadzać z pól
i miast. Efekt? System, który działa jak „dziurawe wiadro”. Polska jest jednym
z najuboższych w wodę państw Unii Europejskiej, a przez sieć rowów melioracyjnych
i wyprostowane rzeki tracimy bezpowrotnie zdecydowaną większość wody z opadów. Tymczasem 91% Polek i Polaków uważa, iż dostęp do wody jest kwestią bezpieczeństwa państwa – podobnie jak energia czy obronność. jeżeli nie zaczniemy zatrzymywać wody
w krajobrazie, czekają nas podwyżki cen żywności, zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego państwa, a w dłuższej perspektywie problemy z dostępnością wody.
W Światowy Dzień Wody eksperci apelują: od co najmniej dekady żyjemy na „wodnym kredycie” – odprowadzamy wodę z kraju szybciej niż natura jest w stanie ją uzupełnić. Nasz hydrologiczny bilans jest na minusie, a „odsetki” płacimy już wszyscy. Według ONZ próg „stresu wodnego” wynosi 1,7 tys. m3 wody na mieszkańca rocznie. W Polsce średnia to zaledwie 1,6 tys. m3, a w latach suchych wskaźnik ten spada do krytycznych 1,1 tys. m3. Zmiana klimatu pogłębia ten deficyt poprzez wzrost temperatur i parowania oraz destabilizację cyklu opadów –gwałtowne ulewy spływają po spieczonej ziemi, nie zasilając wód podziemnych i niosą ryzyko powodzi błyskawicznych. Polacy zauważają problemy związane z wodą. Jednymi
z najczęstszych zaobserwowanych w ciągu ostatnich 3 lat są:dłuższe okresy bez opadów
i przesuszenie terenu, niski poziom wody w rzece/jeziorze, problemy rolników z suszą, wysychające rowy, stawy, oczka wodne, a także przerwy w dostawie wody czy spadek ciśnienia w kranie. Mimo mroźnej zimy, niskie sumy opadów nie odbudowały naszych zasobów. Styczeń tego roku był najsuchszym styczniem w XXI wieku, a w wielu regionach kraju (szczególnie na Mazowszu, Podlasiu, Lubelszczyźnie i w Wielkopolsce) utrzymuje się tzw. niżówka hydrogeologiczna, czyli długotrwałe obniżenie poziomu wód podziemnych poniżej stanu ostrzegawczego.
Tracimy cenne zasoby – dlaczego woda ucieka?
Polska magazynuje wodę głównie w sztucznych zbiornikach retencyjnych, w ten sposób zatrzymujemy około 7% wody opadowej. Nie jest to jednak najlepsza metoda, bo obniżenie terenu ściąga wodę z okolicy i ją osusza, a woda z otwartych zbiorników paruje szybciej. Większość pozostałych 93% wody opadowej gwałtownie odpływa rowami i rzekami do Bałtyku, zamiast zasilać gospodarkę w okresach suszy. Winna temu jest nie tylko zmianaklimatu, ale przede wszystkim niewłaściwie prowadzona przez dziesięciolecia gospodarka wodna. Zamiast zatrzymywać wodę, stworzyliśmy ogólnokrajowy system przypominający dziurawe wiadro.
1. Rowy melioracyjne – autostrady dla suszy
• Polska jest pocięta siecią rowów melioracyjnych o szacowanej długości 250-320 tys. km. Systemy te, zaprojektowane dawniej jako dwukierunkowe, nawadniająco-odwadniające, na skutek braku adekwatnej konserwacji od dekad przyczyniają się do osuszania terenów podmokłych i bez przerwy drenują grunt, drastycznie wysuszając lasy oraz pola.
• Osuszone mokradła – utrata cennych magazynów: ponad85% bagien w Polsce zostało osuszonych, co zniszczyło naturalne magazyny służące do zatrzymywania miliardów metrów sześciennych wody w krajobrazie. Niezniszczone polskie torfowiska i doliny rzeczne magazynowały znacznie więcej wody niż nasze jeziora. Niestety, z uwagi na ich osuszanie, wartość ta stale maleje.
2. Regulacja rzek – zabijanie gąbki: większość rzek i zbiorników nie spełnia wymagań Ramowej Dyrektywy Wodnej UE, a 14,5% zasobów wodnych znajduje się pod presją środowiskową. Wyprostowane, wybetonowane i pogłębione koryta polskich rzek działają jak rynny, którymi woda spływa bardzo szybko, ma większą energię i podczas wezbrania, zamiast tworzyć cenne rozlewiska, stwarza ryzyko powodzi oraz zniszczeń. Regulacja prowadzi też do erozji dennej rzeki, dno obniża się coraz bardziej i ściąga wodę
z otaczających terenów.
3. Betonoza w miastach i wsiach – powodzie i wyspy ciepła:nadmierne uszczelnianie asfaltem terenów zamieszkałych sprawia, iż deszcz zamiast wsiąkać w glebę, przeciąża kanalizację i powoduje podtopienia infrastruktury. Ponadto brak wody w krajobrazie miejskim potęguje zjawisko tzw. „wysp ciepła”.
Odsetki od długu. Co nam grozi?
Życie na „wodny kredyt” prowadzi do destabilizacji kluczowych sektorów gospodarki. Najnowsze badania instytutu Day Ray pokazują, iż Polacy obawiają się konsekwencji wynikających
z niedoborów wody. 56% Polek i Polaków uważa, iż w ciągu najbliższych 10 lat w ich okolicy mogą wystąpić poważne problemy z dostępnością wody, a blisko 80% twierdzi, iż niedobór wody w naszym kraju może w przyszłości ograniczać rozwój nowych inwestycji przemysłowych
i technologicznych (np. fabryk, centrów danych).
• Rolnictwo i drożyzna: susza już dziś generuje poważne koszty dla polskiego rolnictwa, średnia roczna wartość strat spowodowanych suszą w Polsce przekracza 3 mld zł, a choćby 11 mld zł w najtrudniejszych latach. Prognozy wskazują, iż bez skutecznych działań systemowych, do 2050 roku rolnicy mogą spodziewać się spadków plonów na poziomie 16-20%. Jednocześnie niebawem susze mogą regularnie dotykać od 65 do 80% użytków rolnych. W tym scenariuszu dotychczasowerekordowe straty na poziomie 10-11 mld zł rocznie, mogą być na porządku dziennym, stanowiąc ogromne obciążenie ekonomiczne dla rolników, jak i finansów publicznych. 88%Polek i Polaków uważa, iż powtarzające się w Polsce suszejuż teraz mają wpływ na ceny podstawowych produktów spożywczych.
• Blackouty energetyczne: energetyka węglowa potrzebuje 3-4 m3 wody na każdą 1 MWh energii. Przy niskim stanie rzek (np. Wisły) elektrownie takie jak Kozienice czy Połaniec muszą ograniczać moc, co grozi przerwami w dostawie prądu.Dodatkowo, podgrzana woda z chłodzenia elektrowni zrzucana prosto do rzek pogarsza jeszcze bardziej warunki termiczne w rzece, stwarzając istotne zagrożenie dla życia biologicznego ekosystemu wodnego.
• Puste krany: w czerwcu 2019 roku w Skierniewicach, blisko 50-tysięcznym mieście
w centrum Polski, w czasie fali upałów zużycie wody było dwukrotnie wyższe niż zwykle, a studnie głębinowe nie nadążały z jej dostarczaniem, co wymusiło wysyłanie beczkowozów i zamykanie basenów miejskich. Latem 2025 r. blisko 150 gmin wprowadziło zakazy podlewania (kary do 5000 zł).
• Zła jakość wód: woda spływająca z nawożonych pól uregulowanymi rzekami pozbawionymi roślinności nie jest w stanie sama się oczyścić. Ostatecznie zwiększa ładunki zanieczyszczeń w Bałtyku, prowadząc do rozwoju toksycznych glonów oraz ograniczenia czasu letnich schładzających kąpieli.
Rozwiązania: Model „Gąbki”
Zasoby wodne są ograniczone, podobnie jak ropy. Woda jest zasobem strategicznym, zatem konieczne są jej magazynowanie, racjonalne zużycie oraz zapewnianie do niej powszechnego dostępu.Ratunkiem jest odejście od betonowej hydrotechniki na rzecz naturalnej retencji krajobrazowej.
• Odtwarzanie mokradeł: torfowiska to najtańsze i najefektywniejsze magazyny wody, które jednocześnie schładzają lokalny mikroklimat i działają jak filtry, oczyszczając wodę z zanieczyszczeń. W Polsce osuszyliśmy ponad 85% bagien, ale część z nich da się ponownie uwodnić.
Ponadto upowszechnianie rolnictwa bagiennego (paludikultury): na użytkowanych rolniczo torfowiskach, na których możliwe jest odtworzenie wysokich poziomów wody, można prowadzić uprawę roślin bagiennych. Ich spektrum zastosowań jest bardzo szerokie – od surowca do produkcji papieru i opakowań przez materiały budowlane po energetykę.
• Renaturyzacja rzek: przywrócenie naturalnych meandrów irozlewisk zwiększa odporność na susze oraz powodzie. Naturalne procesy samooczyszczania w korycie redukują koszty uzdatniania wody.
• Błękitno-zielona infrastruktura: miasta muszą pić wodę, a nie ją spłukiwać. Ogrody deszczowe, zielone dachy i nawierzchnie przepuszczalne pozwalają zatrzymać deszczówkę w miejscu opadu, co generuje oszczędności i chroni przed zalaniami.
86% Polek i Polaków uważa, iż państwo powinno wziąć odpowiedzialność za długofalowe działania poprawiające gospodarkę wodną w Polsce, Niestety, system zarządzania wodą
w Polsce kuleje od dekad. Dalsze ignorowanie pogłębiającego się z roku na rok deficytu wody grozi okresowymi problemami z dostępem do wody dla ludzi, stałym wzrostem kosztów produkcji
w rolnictwie, a także stwarza poważne zagrożenia dla bezpieczeństwa energetycznego kraju
(w kontekście blackoutu). Naprawa „dziurawego wiadra” wymaga pilnego odejścia od szybkiego odprowadzania wody z krajobrazu na rzecz systemowej renaturyzacji rzek i odtwarzania mokradeł na masową skalę, bo to właśnie one stanowią najtańszą,najskuteczniejszą metodę walki
z postępującą suszą. Każdy rok zwłoki w tych działaniach drastycznie podnosi przyszłe koszty społeczne, dlatego niezbędne jest wprowadzenie ułatwień prawnych i administracyjnych dla tamowania odpływu wody, tworzenia stref buforowych oraz wprowadzenie atrakcyjnych finansowo zachęt dla właścicieli torfowisk za trzymanie wody w gruncie. Również program Moja Woda powinien być kontynuowany i rozwijany, np. w zakresie zachęt do tworzenia ogrodów deszczowych. Działania lokalne, ale w skali całego kraju, zwiększą odporność Polski na zmiany klimatu.
Komentarze ekspertów
• Obecnie, średnia roczna wartość strat spowodowanych suszą w Polsce przekracza 3 mld zł. W niektórych latach sięgała choćby 11 mld zł. Bez skutecznych odpowiedzi na obecne klimatyczne i strukturalne wyzwania dla rolnictwa, do 2050 roku spadki plonów na poziomie 16-20% mogą systematycznie dotykać rolników. Już niedługo susze regularnie dotykać mogą od 65 do 80% użytków rolnych. Oznacza to, iż dotąd rekordowe straty rzędu 10-11 mld zł rocznie, mogą stać się nową normą. Byłoby to ogromne obciążenie ekonomiczne dla rolników i finansów publicznych – Adrianna Wrona, starsza analityczka, Instytut Zrównoważonej Gospodarki
• Ponad połowa naszego kraju to grunty rolne, dlatego w zakresie gospodarowania wodą bardzo wiele zależy od rolników. Zresztą oni sami coraz dotkliwiej odczuwają skutki suszy. Ponieważ obieg wody w przyrodzie wykracza poza granice poszczególnych działek czy gospodarstw, konieczne są działania systemowe. Zamiast przeznaczać środki na odszkodowania suszowe, powinniśmy uodparniać rolnictwo na okresy bez opadów. Przede wszystkim powinniśmy dbać o retencję wody w glebie. Sporo dobrego już się dzieje w tym zakresie na glebach mineralnych. Niestety wciąż nie wykorzystujemy ogromnego potencjału retencyjnego gleb organicznych. Potrzebne są atrakcyjne płatności dla rolników, które pozwolą pokryć koszty niezbędnych prac, na przykład budowy zastawek na rowach i wynagrodzą rolników za podnoszenie poziomu wody na swoich gruntach
z korzyścią dla nas wszystkich. Szczególnym przypadkiem są torfowiska, które mogą być doskonałym magazynem wody w krajobrazie. Ich ponowne uwodnienie nie musi oznaczać zaprzestania użytkowania. Innowacyjne rolnictwo bagienne pozwala retencjonować wodę w torfie zapewniając rolnikom ciągłość gospodarowania. To też szansa na rozwój przemysłu, np. produkcji materiałów budowlanych z włókien roślin bagiennych lub zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego regionu, dzięki spalaniu bagiennej biomasy w lokalnych ciepłowniach – Aleksandra Leszczyńska, specjalistka ds. rolnictwa, Centrum Ochrony Mokradeł
• Z wodnym kredytem jest trochę jak z zadłużaniem budżetu. Gdy wydatki przekraczają dochody zaczyna nam rosnąć dług, a im dłużej to trwa tym dług robi się większy. Jak już jest duży to pojedyncza premia trochę go zmniejsza, ale nie rozwiązuje problemu. Taką sytuację mamy w ostatnich latach z bilansem wodnym Polski – pomimo długu ciągle zaciągamy kredyt, a pojedyncze bardziej mokre miesiące nie zerują go – Sebastian Szklarek, ekohydrolog
• Woda jest zasobem skończonym, jak ropa. Musimy dbać o nią, czyli musimy ją magazynować, dbać o jej czystość i zrównoważone zużycie, a także o powszechną dostępność. Rozwiązanie? Niezwykle istotnym elementem składowym rozwiązania jest odtwarzanie naturalnych magazynów wody, czyli torfowisk. Przywrócenie ich funkcji retencyjnej poprzez blokowanie i spowalnianie odpływu wody przyniesie nam wymierne korzyści. Kolejną istotną kwestią jest remeandryzacja rzek i faktyczne ograniczenie prac hydrotechnicznych w dolinach. Zatem zatrzymujmy wodę tam, gdzie spada, blokując rowy i kanały, renaturyzując rzeki. Wykonywanie takich działań lokalnie na terenie całej Polski rzeczywiście może zwiększyć bezpieczeństwo wodne kraju i uodpornić rolnictwo na suszę, a do tego są to działania tańsze od tych typowych, dużych projektów infrastrukturalnych, często bezobsługowe i mające pozytywny wpływ na mieszkańców
i środowisko, w tym na klimat. Apel do rządzących, by wspierali instytucjonalnie i prawnie takie inicjatywy – dr Urszula Biereżnoj-Bazille, specjalistka ds. ponownego uwodnienia torfowisk, Centrum Ochrony Mokradeł.

2 tygodni temu

![Pogoda dla Torunia [3.04.2026]](https://tylkotorun.pl/wp-content/uploads/2022/06/pogoda-dla-torunia_banner.jpg)
![Miejska siłownia rozbudowana za 2,5 mln zł [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/04/20260402_Otwarcie_Silowni_w_Swiebodzicach-24.jpg)












