W ubiegłym tygodniu informowaliśmy o sporze zbiorowym między związkami zawodowymi a Kolejami Małopolskimi, który może grozić strajkiem pracowników i paraliżem komunikacyjnym w województwie. Aktualnie strony znajdują się na etapie mediacji, ale konflikt zdaje się zaostrzać. Związek Zawodowy Maszynistów Kolejowych wprost pisze o kłamstwach i manipulacjach prezesa Radosława Włoszka.
Problem z podwyżkami dla pracowników Kolei Małopolskich
Jak mówił na naszych łamach Daniel Biernacik, wiceprezydent Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych, po raz pierwszy sprawa podwyżek dla pracowników Kolei Małopolskich (zarówno operacyjnych, jak i administracyjnych) została poruszona z Zarządem Spółki Koleje Małopolskie w październiku 2025 r. Wówczas dwie organizacje związkowe – zarówno Związek Zawodowy Maszynistów Kolejowych, jak i Związek Zawodowy Kolejarzy i Pracowników Małopolski – wspólnie wystąpiły o wzrost wynagrodzenia o 1000 zł do wynagrodzenia zasadniczego (1250 zł brutto) dla wszystkich pracownika. Sprawę można było rozwiązać przy stole negocjacyjnym, ale rozmowy nie przyniosły oczekiwanego efektu, więc rozpoczęto przewidzianą przez prawo procedurę sporu zbiorowego. Kolejne spotkania również nie były satysfakcjonujące dla Strony Społecznej, dlatego aktualnie związki i Koleje Małopolskie weszły w etap mediacji. To ostatni etap uruchomieniem procedury strajkowej, którą mocno mogą odczuć mieszkańcy Krakowa i województwa małopolskiego.
„Spór w Kolejach Małopolskich. Fakty, kłamstwa i manipulacje” – związki zdradzają szczegóły
Do tej pory etap mediacji nie przyniósł zamierzonych rezultatów. W związku z tym Związek Zawodowy Maszynistów Kolejowych opublikował w mediach społecznościowych post, w którym odniósł się do zaistniałej sytuacji i zdradził kulisy obecnych relacji z prezesem Kolei Małopolskich Radosławem Włoszkiem. „Rozpoczyna się medialna odsłona debaty wokół sporu zbiorowego w Kolejach Małopolskich. W przestrzeni publicznej pojawia się coraz więcej wypowiedzi Zarządu, które – zamiast wyjaśniać sytuację – próbują podważać wiarygodność strony społecznej i tworzyć negatywny obraz przedstawicieli pracowników. Dlatego przedstawiamy fakty” – czytamy we wpisie.
Zgodnie z informacjami podanymi przez ZZM, proponowali oni najpierw podwyżki we wspomnianej wysokości 1000 zł, a potem – w trakcie rozmów – obniżyli swoje żądania do 900 zł do wynagrodzenia zasadniczego. Propozycje pracodawcy były znacznie niższe:
- propozycja pierwsza: 550 zł brutto i 0 zł dla pracowników pionu autobusowego
- propozycja druga: 600 zł brutto dla pracowników administracyjnych, 480 zł dla pracowników operacyjnych (maszyniści, drużyny konduktorskie), 300 zł dla pionu przewozów autobusowych i kolejne 50 zł od lipca 2026 bez pracowników pionu przewozów autobusowych.
Różnica między oczekiwaniami wynosiła więc od 400 do 800 zł oraz od 250 zł do 800 zł od lipca. Tymczasem w wiadomości Prezesa Włoszka do pracowników znalazła się informacja: „(…) Związki Zawodowe nie zaakceptowały propozycji Pracodawcy o 250 zł niższej od żądanej przez Związki Zawodowe”, co ZZM nazwał wprost kłamstwem. W e-mailu pojawiła się również informacja o rzekomych domaganiach się przez pracowników KM zniesienia premii rocznej. Stanowiło to nawiązanie do sformułowania, które padło na antenie TVP 3 Kraków: „Związkowcy domagają się podwyżki w wysokości 900 zł oraz zlikwidowania premii rocznych, których zasady przyznawania uważają za niesprawiedliwe”. Jak tłumaczy wiceprezes ZZM, nie chodzi o likwidację premii, ale problemem jest jej traktowanie jako szantaż finansowy:
„W naszej ocenie to nie jest motywacyjny wynagradzania pracownika, ale element dyscyplinujący, bo dzisiaj tak naprawdę wypłacenie i wysokość premii zależy od widzimisię prezesa. Były przykłady pracowników Kolei Małopolskich, którzy żeby tą premię uzyskać, pracowali tyle, iż zabierała ich karetka z pracy. Chcielibyśmy, żeby warunki płacy i pracy w spółce były propracownicze, a nie takie, które powodują lęk, obawy, strach przed tym, czy prezes jest w dobrym humorze i mi tą premię wypłaci, czy byłem odpowiednią ilość razy w pracy. Bo pamiętajmy, ż czyli pracownicy operacyjni, którzy dzisiaj odpowiadają za bezpieczeństwo milionów pasażerów Kolei Małopolskich, nie mogą stawać przed dylematem, czy iść chorym do pracy, czy nie iść chorym do pracy, bo coś może im przejść koło nosa” – tłumaczy Daniel Biernacik.
Zdjęcie fragmentu korespondencji prezesa Radosława Włoszka do pracowników Kolei Małopolskich znajduje się w posiadaniu redakcji.
Podwyżki cen biletów przez pracowników kolei? Zawodowy Związek Maszynistów zaprzecza
Związek Zawodowy Maszynistów Kolejowych zwrócił też uwagę na wypowiedź prezesa Kolei Małopolskich odnośnie podwyżki cen biletów. W rozmowie z Radkiem Kraków Radosław Włoszek stwierdził bowiem: „W interesie Strony Społecznej zostały podniesione bilety”. Tymczasem wzrost cen wynika z Uchwały o numerze XXI/231/11 przyjętej przez Prezydenta i Radę Miasta Krakowa. Warto tu podkreślić dwie kwestie. Po pierwsze: jak czytamy w uzasadnieniu uchwały, to Koleje Małopolskie wnioskowały o zmianę cen biletu 70-minutowego, natomiast uchwała została przyjęta pięć dni przed rozpoczęciem sporu zbiorowego, nie miała więc nic wspólnego z toczącym się w tej chwili postępowaniem.
Po drugie: Koleje Małopolskie we wpisie z 30 stycznia informowały o zmianie oferty handlowej i jako powód podawały szereg różnych czynników, tj. utrzymanie i modernizację taboru autobusowego i kolejowego, ceny energii, materiałów eksploatacyjnych i – dopiero na końcu – koszty osobowe.
„Podwyżki są powiązane z podniesieniem taryf w całej aglomeracji krakowskiej. Koleje Małopolskie mają bowiem wspólny bilet z miastem 70-minutowy oraz bilet metropolitalny. Ich ceny zależą od Rady Miasta Krakowa i nie mają nic wspólnego ze postulatami wzrostu wynagrodzeń dla pracowników Kolei Małopolskich” – mówi w rozmowie z KRKNews wiceprezydent Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych w Polsce.
Koleje Małopolskie chcą zamykać usta pracownikom? „Tajemnica informacji Poufnych”
Ponadto, jak dowiedziało się KRKNews, Strona Społeczna, czyli przedstawiciele związków oraz pracownicy, biorący udział w rozmowach, otrzymali do podpisania „Zobowiązanie do zachowania w tajemnicy informacji Poufnych”. W dokumencie warto zwrócić fakt na punkt 2e, według którego zabronione jest ujawnienie samego faktu prowadzenia negocjacji, a także ich treści. Daniel Biernacik, wiceprezydent ZZM w rozmowie z nami stwierdził, iż tego typu umowa absolutnie nie jest dozwolona w sporach zbiorowych, a jej celem jest wyłącznie zamknięcie ust związkom.
„Ja choćby oświadczyłem i inni też, iż nie będziemy nic podpisywać, nie zgadzamy się z treścią oświadczeń o jakimś dochowaniu tajemnicy. Zresztą mówimy o spółce, która jest spółką samorządową, co za tym idzie publiczną i żadnych tajemnic przed nikim mieć nie ma i nie powinna mieć” – podkreślał Daniel Biernacik.
Zgodnie z treścią zobowiązania, które Koleje Małopolskie podłożyło do podpisania związkowcom, mieliby oni być zobowiązani tajemnicą Informacji Poufnych przez okres dziesięciu lat. Co więcej, jej złamanie groziłoby obowiązkiem zapłaty kary pieniężnej w wysokości 25 tysięcy złotych. W ten sposób spółka skutecznie mogłaby uciszyć dochodzących swoich praw pracowników na całą dekadę.
W świetle kwestii podnoszonych przez ZZM na obecnym etapie trudno wskazać realne perspektywy zakończenia sporu między związkowcami a Kolejami Małopolskimi. O dalszym rozwoju sytuacji będziemy informować na bieżąco na naszym portalu.
(MA)

1 godzina temu










