Pomocnik Górnika Zabrze miał nosa w meczu z Koroną Kielce. "Po tej interwencji wiedziałem, iż my tego meczu już nie przegramy"

roosevelta81.pl 1 tydzień temu
Zdjęcie: Kubicki


Górnik Zabrze po emocjonującym, trzymającym w napięciu spotkaniu pokonał Koronę Kielce 1:0. Trójkolorowi przez większość meczu przeważali nad rywalem, ale Kielczanie także stworzyli kilka bardzo dobrych sytuacji do zdobycia bramki. Po końcowym gwizdku sędziego swoją opinią na temat przebiegu sobotniej potyczki podzielił się z serwisem Roosevelta81.pl pomocnik zabrzańskiej drużyny Jarosław Kubicki.

Jarosław Kubicki wrócił do wyjściowej jedenastki Górnika i tak naprawdę dzisiaj bardzo dużo tej pracy było w środku pola. Korona wysoko zawiesiła Wam poprzeczkę.

Jarosław Kubicki: Myślę, iż to był ciężki mecz, bo faktycznie Korona gdzieś tam mocno nas pressowała i też - jak powiedziałeś - postawiła wysoko poprzeczkę. Uważam, iż z przebiegu całego spotkania zasłużyliśmy na to zwycięstwo, bo też mieliśmy sporo sytuacji, tylko ta piłka nie chciała gdzieś tam wpaść. Całe szczęście, iż ze stałego fragmentu zdobyliśmy tę bramkę. W sumie drugi mecz z rzędu tak strzelamy, a wcześniej rzadko nam się to zdarzało.

Te pierwsze 15-20 minut to była tak naprawdę całkowita dominacja Górnika, tylko brakowało takiej kropki nad "i" w polu karnym Korony.

- Dokładnie tak, tego brakowało. Gdzieś tam dokładniejszego, ostatecznego podania, jakiegoś strzału w światło bramki, może gdzieś tam ta piłka by się odbiła rykoszetem i wpadła, bo faktycznie te pierwsze dwadzieścia minut było w naszym wykonaniu bardzo dobre. Wiedzieliśmy, iż chcemy mocno rozpocząć mecz i czasami choćby bezpośrednio wrzucić tę piłkę za linię obrony i to nam się opłacało w tych pierwszych dwudziestu minutach. Mieliśmy sporo takich fajnych sytuacji okołobramkowych.

W ostatnim kwadransie pierwszej połowy znowu szczęście się do Was uśmiechnęło, bo Korona najpierw trafiła w słupek, a potem pojawiła się ta sytuacja trzech na jednego, kiedy tak naprawdę tylko fura szczęścia i świetna interwencja Rafała Janickiego uratowała Górnika przed utratą bramki.

- Myślę, iż nie tylko szczęście, bo Rafał też zasłużył na to, żeby zrobić taką właśnie fantastyczną interwencję. Poszedł do tej piłki końca i też widać po nim, iż to nie jest gdzieś tam pierwszy lepszy chłopak z łapanki, tylko faktycznie tych ponad 400 spotkań w Ekstraklasie ma na koncie. Ma to doświadczenie, wie kiedy zrobić wślizg, kiedy zachować się inaczej i myślę, iż też dzięki temu jest na zero z tyłu tutaj.

Patrząc na to, jak przebiegało to spotkanie, 1:0 to taki wynik, który w pełni odzwierciedla czy wynik mógł być wyższy?

- Myślę, iż mogło być wyżej, ale też nie możemy gdzieś tam patrzeć za bardzo do przodu, bo faktycznie Korona miała swoje okazje, gdzieś tam - tak jak powiedziałeś wcześniej - słupek czy to trzy na jeden. Ja jak my obroniliśmy tę sytuację, jak Rafał wybił tę piłkę, już wiedziałem, iż my dzisiaj tego meczu nie przegramy i iż będzie na zero z tyłu.

Przed Wami teraz tak naprawdę najważniejsze dwa tygodnie, być może najbardziej najważniejsze w najnowszej historii Górnika Zabrze. Mecz z Jagiellonią, która tak naprawdę umocni Was w czubie tabeli, o ile wywieziecie stamtąd punkty, a potem finał STS Pucharu Polski na PGE Narodowym.

- Zapowiada się to świetnie. Ja już się nie mogę doczekać tego następnego spotkania, bo faktycznie jedziemy do Białegostoku, myślę, iż tam będzie bardzo interesujący mecz. Potem czekają nas kolejne w przeciągu dwóch tygodni, ale na razie właśnie patrzę na ten przyszły z Jagiellonią, który nas czeka w Białymstoku, bo on jest najważniejszy.

Przed tym wyjazdem do Białegostoku serce szybciej zabije?

- Nie wiem, zobaczymy. Na razie jestem świeżo po meczu. Myślę, iż jak ten mecz będzie się zbliżał, to dopiero wtedy, bo teraz jeszcze choćby nie zdążyliśmy odpocząć, nie zeszliśmy z boiska, więc cieszę się najpierw tym spotkaniem, co dzisiaj było, iż zdobyliśmy trzy punkty, odpoczniemy i do następnego meczu to myślę, iż za dwa dni rozpoczniemy przygotowania.

Idź do oryginalnego materiału