Sezon 2026-2027 w III lidze grupie IV można uznać za rozpoczęty. Pierwszym liderem zostały rezerwy Wisły Kraków, które pokonały u siebie Star Starachowice 4:2. Dwaj faworyci rozgrywek KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski i Chełmianka Chełm solidarnie pokonały rywali po 1:0. KSZO nasze Podlasie u siebie, a Chełmianka Pogoń-Sokół w Lubaczowie. W Jędrzejowie padło aż dziewięć bramek. Miejscowy Naprzód pokonał rezerwy Korony 5:4. Z pięciu beniaminków trzech zremisowało swoje mecze JKS Jarosław 2:2 z Sokołem Kolbuszowa Dolna w obu ekipach wystąpili byli bialczanie. W JKS Mateusz Podstolak, w Sokole Patryk Kapuściński. AKS Busko Zdrój u siebie zaliczył remis 1:1 z Wisłoką Dębica, a Hetman Zamość w tym samym stosunku z Siarką Tarnobrzeg. Moravia Morawica u siebie uległa Wiślanom Skawina 0:2, a Czarni Połaniec pokonali u siebie 3:1 rezerwy Wieczystej Kraków. KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski – Podlasie Biała Podlaska 1:0 (0:0)Bramki: Snopczyński 54’KSZO: Klebaniuk – Morys, Bartosiak, Łazarz, Lis (69 J. Czajkowski), P. Czajkowski, Mydlarz (82 Lisowski), Posłuszny, Leszczyk (69 Belych), Majewski (69 Jędrychowski), Snopczyński. Podlasie: Jeż – Bobowski, Krawczyk, Orzechowski, Łukasiewicz (46 Bondar), Nojszewski, Maluga, Kosieradzki, Kopytov (69 Grochowski), Andrzejuk (69 Kobiera), Banach (85 Dobruk),. Żółte kartki: Lis, Belych, P. Czajkowski – Andrzejuk,
Orzechowski.Czerwona kartka: Grochowski 90+2’ Niedzielny rywal Podlasia to jeden z kandydatów do pierwszego miejsca w lidze i awansu na drugi front. W bramce KSZO Ostrowiec Świętokrzyski występuje Bartosz Klebaniuk wychowanek Akademii Piłkarskiej TOP-54 Biała Podlaska. Od początku spotkania zarysowała się optyczna przewaga gospodarzy. W 7. minucie lewą stroną przedarł się Mateusz Majewski i zagrał wzdłuż bramki. Niebyło tam nikogo, kto wepchnął by piłkę do bramki Oskara Jeża i skończyło się na strachu. Cztery minuty później z dystansu uderzał Daniel Morys, ale piłka poszybowała kilka metrów obok bramki Podlasia. Po chwili Majewski strzałem z prawej strony próbował pokonać Jeża – bezskutecznie. W pierwszych piętnastu minutach Podlasie wykonywało dwa rzuty rożne, ale nie było one zbyt dużym zagrożeniem pod bramką Klebaniuka. W 21. minucie po rzucie rożnym zagotowało się pod bramką Podlasia, ale na szczęście przytomnie zachował się Jeż i zażegnał niebezpieczeństwo. W odpowiedzi piłkę głową w kierunku bramki Klebaniuka skierował Aleksander Bobowski, ale było to niecelne zagranie. W 27. minucie dalekie wybicie trafiło pod nogi Dmytro Kopytova. Ten mimo asysty dwóch rywali przedarł się w pobliże linii końcowej i próbował zagrać do niekrytego pod bramką Dominika Banacha, jednak obrońca w ostatniej chwili wybił piłkę z pod jego nóg. Po kilku sekundach znowu zapachniało bramką. Z narożnika pola karnego uderzył Jakub Łukasiewicz, bramkarz gospodarzy przeniósł piłkę nad poprzeczką. W odpowiedzi Majewski głową skierował futbolówkę tuż obok spojenia słupka z poprzeczką. W 34. minucie strzelał z lewej strony Kopytov, ale piłka minęła prawy słupek bramki gospodarzy. Tuż przed końcem pierwszej połowy KSZO miało rzut wolny na osiemnastym metrem przed bramką Jeża. Uderzał Paweł Czajkowski w mur, a dobitkę Jarosława Lisa zablokowali obrońcy. Sędzia doliczył trzy minuty do regulaminowego czasu gry pierwszej połowy. Tuż pod koniec doliczonego czas Dominik Maluga odebrał piłkę rywalowi pod swoją bramką i zainicjował kontrakt. Niestety jego podanie do wychodzącego na idealną pozycję Kopytova przeciął wracający Michał Mydlarz. Pierwsza połowa z optyczną przewagą KSZO, ale jeżeli chodzi o sytuacje bramkowe to ich ilość i jakoś była podobna z obu stron. Druga połowo rozpoczęła się od straty piłki w środku pola przez Tomasza Andrzejuka. Na szczęście strzał Bartosza Snopczyńskiego przeleciał nad bramką Podlasia. Po chwili z woleja tuż zza linii pola karnego strzelał Lis z podobnym skutkiem co jego kolega z drużyny chwilę wcześniej. W 51. minucie Dawid Nojszewski uderzył z lewej strony pola karnego, ale trafił prosto w Klebaniuka. W odpowiedzi Majewski nie trafił głową w piłkę będąc w dogodnej sytuacji na zdobycie bramki. W 54. minucie sporo nieporadności wykazali obrońcy Podlasia z wprowadzonym po przerwie Dmytro Bondara na czele. Wykorzystał to Snopczyński i pokonał Jeża. Ten sam zawodnik za chwile mógł strzelić druga bramkę, odebrał piłkę wybijaną przez bramkarza Podlasia, ale się pogubił. W 63. minucie z szesnastego metra wolejem uderzał Banach, ale był to strzał niecelny. Po drugiej stronie boiska Lis skopiował zagranie bialczanina.
W 70. minucie było gorąco pod bramką Podlasia, ale obrońcom udało się wybić piłkę. W odpowiedzi minimalnie obok słupka piłkę zagrał Sebastian Kobiera. Pięć minut później do bezpańskiej piłki dopadł Yevgieniy Belych. Przedarł się pod bramkę Podlasia jednak nie potrafił wykorzystać dogodnej pozycji w jakiej się znalazł. W 83. minucie piłkę stracił Maluga. Snopczyński pociągnął z kontrą na szczęście pogubił się, a strzał jego kolegi z drużyny zablokowali obrońcy. W odpowiedzi Sebastian Krawczyk uderzał zbyt słabo by pokonać Klebaniuka. Po chwili strzelał z linii pola karnego Bondar okazał się niecelny. Podlasie w końcowych minutach starało się odrobić stratę bramki. Gospodarze bronili się nerwowo, ale skutecznie. Arbiter doliczył co najmniej dwie minuty do regulaminowego czasu gry. W tym doliczonym czasie gry sędzia popisał się pokazaniem kuriozalnej czerwonej kartki Michałowi Grochowskiemu. Ta sytuacja zdenerwowała na tyle trener Macieja Oleksiuka, iż wdał się w dyskusję z arbitrem za co również ujrzał czerwoną kartkę. Podlasie zaczyna ligę od porażki w Ostrowcu. Zadecydowała kuriozalna kaskada nieporadności zawodników Podlasia pod własną bramką. Szkoda bo można było się w tym spotkaniu pokusić o cenny punkt. W piątek do Białej Podlaskiej przyjedzie beniaminek Hetman Zamość. Początek meczu o 19:57, a w przerwie prezentacja drużyny Podlasia która 40 lat temu zagrała pierwszy mecz w III lidze. Co interesujące w tym historycznym meczu rywalem był również Hetman. Jarosław Kosieradzki, kapitan Podlasia- Szkoda tego meczu bo mogliśmy wywieźć punkt a choćby i punkty. Pierwsza połowa niezła w naszym wykonaniu. Można choćby powiedzieć, ze byliśmy stroną przeważającą bo stwarzaliśmy sytuacje, oddawaliśmy strzały. KSZO ograniczało się do dośrodkowania z bocznych sektorów. Zagrożenia praktycznie żadnego nie zrobili. Na drugą połowę wyszli z chęcią kontynuowania gry z pierwszej części. Niestety można powiedzieć, iż sami sobie bramkę strzeliliśmy. Błąd naszego obrońcy przy wybijaniu piłki stworzył sytuację bramką, którą napastnik KSZO zamienił na bramkę. Przegrywaliśmy od pięćdziesiątej piątej minuty i co gorsza druga połowa w naszym wykonaniu nie była już tak dobra jak pierwsza. Szkoda bo naprawdę nieźle wyglądaliśmy. To pierwszy mecz także nie spuszczamy głowy. Szykujemy się na Hetman. Będzie to ważnym meczu siebie. Chcemy jak najlepiej wypaść przed własną publicznością i zdobyć komplet punktów.