Powrót siatkówki do Cieszyna. Talent Hewa pokonuje KS Racibórz | ZDJĘCIA

1 godzina temu

Po rocznej przerwie do Cieszyna wróciła siatkówka seniorska! 7 lutego drużyna Talent Hewa Cieszyn w 2. kolejce II ligi śląskiej podejmował KS PCS Racibórz.

Powrót nad Olzę okazał się udany. Cieszynianie pokonali rywali 3:0, ale wbrew temu co sugerowałby wynik wcale to zwycięstwo do łatwych nie należało. Goście nie poddawali się, dlatego każda z trzech partii była wyrównana. Dwie pierwsze kończyły się nerwowymi końcówkami i grą na przewagi. Na szczęście więcej zimnej krwi zachowali miejscowi, zwyciężając 28:26 i 27:25. Trzeciego seta cieszynianie wygrali już pewniej 25:22, zdobywając trzy punkty do ligowej tabeli.

– Sporo kibiców przyszło, z czego bardzo się cieszymy. Była przerwa, jeżeli chodzi o siatkówkę w Cieszynie, tym większa radość, iż mogliśmy wrócić w tak fajnej atmosferze, jaką nasi sympatycy stworzyli przy alei Łyska – mówił Michał Zając, trener Talent Hewa Cieszyn. – Wracamy do gry w lidze z młodym, perspektywicznym składem i to chyba jest najważniejsze. Zespół tworzą nasi wychowankowie oraz zawodnicy ze skoczowskiego Beskidu. Cieszę się, iż regionalnymi siłami jesteśmy w stanie kontynuować misję, którą zaczęliśmy parę lat temu – podkreśla szkoleniowiec.

Sam mecz mógł się podobać, choć fragmentami widać było, iż jeszcze nie wszystko funkcjonuje pod siatką tak, jak powinno. Niemniej wygrana 3:0 jest w tym przypadku najważniejsza. – Siatkówka to gra błędów i oczywiście jeżeli się je popełnia, to ten sport ich nie wybacza. Stąd te nerwowe końcówki setów. Mamy wiarę we własne umiejętności, natomiast brakuje nam na pewno jeszcze zgrania. Może to dziwnie brzmi w trakcie sezonu, natomiast chłopcy grali w zupełnie dwóch różnych drużynach, a ze względu na jakiś tam konflikt terminów, jeżeli chodzi o treningi, tak na dobrą sprawę zaczęliśmy pracować dzień przed ligą, co widać na boisku. Nie zawsze jesteśmy w stu procentach zgrani, nie działa to wszystko jeszcze jak jeden organizm, więc pojawiają się błędy, wynikające głównie z braku komunikacji. Uczymy się tego wszystkiego, ale ważne, iż widać progres. W Katowicach zaczęliśmy od dwóch setów do tyłu, a wyszliśmy na trzy do dwóch. Ciągle poznajemy się jako zespół, próbujemy poczuć tą mięte do siebie na boisku, ale to wymaga czasu. Dzisiaj były momenty przestoju, które wynikały z gorszego przyjęcia, natomiast końcówki wyciągaliśmy na swoją stronę i to pokazuje, iż mamy charakter i potrafimy zachować zimną krew do samego końca. Mam nadzieję, iż w kolejnych meczach będzie to wyglądało lepiej. Mamy teraz miesiąc przerwy, co pozwoli nam popracować nad aspektami technicznymi i taktycznymi, natomiast najważniejsze jest, by nasza gra sprawiała euforia nam i naszym kibicom – mówi Michał Zając.

Talent Hewa Cieszyn KS PCS Racibórz 3:0 (28:26, 27:25, 25:22)

Idź do oryginalnego materiału