Poznaliśmy się w szpitalu w Hajnówce. Haile* trafił tam w czerwcu zeszłego roku ze względu na obrażenia spowod…

migranciwpolsce.pl 2 godzin temu


Poznaliśmy się w szpitalu w Hajnówce. Haile* trafił tam w czerwcu zeszłego roku ze względu na obrażenia spowodowane drutem żyletkowym na granicy polsko-białoruskiej. Uciekł z Etiopii, był świadkiem ogromnej przemocy wobec jego najbliższych, bał się o swoje życie.

W szpitalu chciał ubiegać się o ochronę międzynarodową, ale ze względu na obowiązujące (bezprawne) rozporządzenie nie mógł tego zrobić na Podlasiu. Ze szpitala trafił do strzeżonego ośrodka dla cudzoziemców, gdzie, przynajmniej w teorii, powinien zostać przyjęty od niego wniosek o ochronę międzynarodową. Ale nie został – za to wszczęto wobec niego procedurę zobowiązania do powrotu. Odwołanie od zobowiązania do powrotu, które złożyła w jego imieniu prawniczka European Lawyers in Lesvos nie zostało uwzględnione, podobnie jak, bazujący na opinii psychologicznej, wniosek o zwolnienie z ośrodka.

Prawniczka złożyła skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego z wnioskiem o wstrzymanie wykonalności decyzji o zobowiązaniu do powrotu – które de facto oznacza deportację. Straż Graniczna nie poczekała jednak na decyzję sądu. Haile został deportowany do Etiopii, aktualnie nie ma z nim kontaktu, nie wiemy, co się z nim dzieje i czy żyje.

W połowie 2025 roku Etiopia „magicznie” zniknęła z listy krajów, do których SG nie wykonywała deportacji, nieco wcześniej zniknęła z niej też m.in. Palestyna – to pokazuje, jak bardzo nieracjonalne i nieludzkie były to decyzje.

Jeśli chcesz walczyć z nami o prawa osób takich jak Haile, wspieraj nasze stowarzyszenie oraz European Lawyers in Lesvos, którzy wspierają osoby z doświadczeniem migracji w strzeżonych ośrodkach dla cudzoziemców.

*imię zostało zmienione




Żródło materiału: Stowarzyszenie EGALA

Idź do oryginalnego materiału