Łączenie szpitali w Opolu budzi emocje od początku wakacji, od momentu, gdy Uniwersytet Opolski oraz podległy mu USK wyraziły chęć połączenia z trzema szpitalami podległymi Urzędowi Marszałkowskiemu w Opolu.
Chodziło o:
- Kliniczne Centrum Ginekologii, Położnictwa i Neonatologii przy ulicy Reymonta w Opolu,
- Opolskie Centrum Onkologii przy ulicy Katowickiej,
- Wojewódzki Specjalistyczny Szpital im. św. Jadwigi przy ulicy Wodociągowej w Opolu.
Pomysł zrodził protesty medyków. Z drugiej strony przedstawiciele uczelni oraz USK przekonywali, iż to połączenie umożliwi utworzenie jednego, dużego i kompleksowego ośrodka medycznego, co poprawi sytuację pacjentów w województwie opolskim oraz zwiększy potencjał akademicki Uniwersytetu Opolskiego.
Od kilku tygodni mowa już tylko o połączeniu USK z Klinicznym Centrum w Opolu. Wedle deklaracji, to połączenie umożliwi utworzenie Centrum Pediatrii w Opolu. Ma to też zaowocować SOR-em tylko dla dzieci.
– Dzięki temu młodzi Opolanie od urodzenia do osiągnięcia dorosłości mogliby liczyć na leczenie w jednym, silnym ośrodku zdrowia – mówił Szymon Ogłaza.
Łączenie szpitali w Opolu. Opozycja jest na „nie”, pracownicy mówią o braku dialogu
Zupełnie innego zdania, jeżeli chodzi o łączenie szpitali w Opolu, jest opozycyjny PiS. Posłanka Katarzyna Czochara, podczas sesji sejmiku przekonywała, iż konsolidacja w proponowanej w tej chwili formie nie pomoże szpitalowi przy ulicy Reymonta, a mu zaszkodzi.
– Ta placówka jest na plusie i ma prawie 70 lat tradycji. Świadczy bardzo dobrą opiekę nad kobietami i dziećmi. A państwo chcecie to zmarnować. Po co walczyliśmy o własne województwo, jeżeli teraz chcecie lekką ręką zrezygnować z tak ważnej placówki? – pytała posłanka PiS.
Katarzyna Czochara stwierdziła, iż jeżeli motywatorem dla konsolidacji jest 70 mln zł, jakie resort zdrowia może przyznać za takie połączenie, a które miałyby posłużyć do utworzenia Centrum Pediatrii, to lepiej byłoby poszukać pieniędzy na ten cel gdzie indziej.
Radni opozycyjnego PiS zwracali też uwagę, iż planowane łączenie szpitali w Opolu przebiega bardzo szybko, przy braku odpowiedzi na szereg pytań, chociażby o skutki finansowe i personalne.
Na sesji pojawili się też pracownicy Klinicznego Centrum w Opolu. Ewa Fortuna-Ptasiewicz, przewodnicząca Związku Zawodowego Administracji w tej placówce twierdziła, iż ogłoszone kilka dni temu konsultacje społeczne są fikcją.
– Nie ma dialogu ze związkami. Nie wiemy, jak szpital ma funkcjonować po konsolidacji. Powinniśmy być przez państwa chronieni, a widać wyraźnie, iż wyżej stawiany jest interes USK – argumentowała.
– Żyjemy w ciągłym stresie. Obawiamy się utraty autonomii – mówiła Agnieszka Penc, konsultantka wojewódzka w dziedzinie pielęgniarstwa położniczego oraz oddziałowa w Klinicznym Centrum w Opolu. – Teraz jeżeli chcemy kupić jakiś sprzęt, to jest to nasza decyzja. Obawiamy się, iż po połączeniu nasze potrzeby będą marginalizowane. Poza tym świetnie sobie radzimy sami, bez pomocy USK.
Marszałek: Nie ma mowy o likwidacji szpitala
Szymon Ogłaza podziękował za głos pracowników „porodówki”. Przypomniał, iż od lipca toczy się dyskusja o możliwości konsolidacji, a temat, jakim jest łączenie szpitali w Opolu, stał się bardziej konkretny dopiero 17 września, gdy Senat Uniwersytetu Opolskiego oficjalnie wyraził taki zamiar.
– Dopiero wtedy formalnie mogliśmy podjąć dalsze działania. I tak też uczyniliśmy. Rozpoczęliśmy konsultacje społeczne, a radni już teraz otrzymali projekt uchwały w sprawie konsolidacji. Zrobiliśmy to po to, aby mieli więcej czasu w szczegółowe zapoznanie się z projektem oraz z załączonymi do niego analizami – mówił marszałek.
Uchwała, której przedmiotem będzie łączenie szpitali w Opolu, ma być głosowana podczas sesji pod koniec października.
– Działamy transparentnie. Dlatego 9 października odbędzie się posiedzenie Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego poświęcone wyłącznie możliwej konsolidacji. Na nim my oraz przedstawiciele UO i USK odpowiedzą na wszelkie pytania. Zamierzam też spotkać się z pracownikami szpitala przy ulicy Reymonta, aby rozwiać ich obawy i wątpliwości – deklarował Szymon Ogłaza.
– Jeszcze raz podkreślam, wbrew kolportowanym pogłoskom, iż nie ma mowy o żadnej likwidacji. Szpital przy ulicy Reymonta będzie działał jak do tej pory, a personel będzie mógł w nim pracować tak, jak do tej pory. To najważniejszy szpital położniczy w naszym regionie. Proszę nie mówić, iż celem jest jego unicestwienie – apelował marszałek.
Szymon Ogłaza wyraził też gotowość do spotkań z radnymi sejmiku. To do nich będzie należał ostateczny głos w sprawie tego, czy dojdzie do połączenia USK z „porodówką”.
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydanie

1 godzina temu




![Bomba ekologiczna w centrum Świdnicy. Co robi, a raczej czego nie robi, miasto jako właściciel wiaty [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/09/wiata-smietnikowa-ul.-M.-Konopnickiej-2-1.jpg)









