Dzień dobry, rosnące koszty produkcji, ograniczona dostępność pracowników i presja na utrzymanie efektywności sprawiają, iż gospodarstwa mleczne coraz częściej patrzą na automatyzację nie przez pryzmat innowacji, ale zarządzania ryzykiem operacyjnym. W 2025 roku rozwiązania automatyzujące trafiają już nie tylko do największych ferm, ale także do średnich i rozwijających się gospodarstw, gdzie kluczowa staje się przewidywalność procesów i stabilny rytm pracy.
W realiach nieprzerwanej pracy obory szczególnego znaczenia nabierają czynności powtarzalne i czasochłonne, takie jak regularne podgarnianie paszy. Ich brak powoduje mikroprzestoje i dezorganizację dnia, co przy obecnej presji kosztowej – m.in. na unijnym rynku mleka, gdzie według danych Komisji Europejskiej średnia cena mleka w UE w październiku 2025 r. wyniosła 52,68 eurocenta za kg – staje się coraz trudniejsze do zaakceptowania.
Barierą we wdrażaniu technologii pozostaje ryzyko decyzji inwestycyjnej. Dlatego rośnie znaczenie programów pozwalających przetestować rozwiązania w realnych warunkach gospodarstwa. Przykładem jest limitowany program „Weź EM LIZARD na próbę” firmy Euromilk, który umożliwia 30-dniowe testy robota do podgarniania paszy bez płatności przed montażem i z rozliczeniem dopiero po zakończeniu okresu próbnego.
– Automatyzacja coraz częściej jest traktowana jako narzędzie stabilizacji pracy i ograniczania ryzyka, a nie technologiczny gadżet – mówi Łukasz Roszkowski, Specjalista ds. komunikacji Euromilk.
Chętnie udostępnię pełny materiał lub skomentuję ten trend szerzej – także w kontekście prognoz dla sektora mleczarskiego na 2026 rok.
Łukasz Roszkowski – Specjalista ds. komunikacji Euromilk

5 godzin temu












