Damian Rudnicki pod koniec lutego został prezesem AZS-u UMCS-u Lublin. O sytuacji w klubie i kierunkach jego rozwoju z nowym sternikiem akademickiego klubu z Lublina rozmawia Józef Kufel.
Jaka jest bieżąca sytuacja klubu uczelnianego AZS UMCS Lublin, który jest największą sportową organizacją po prawej stronie Wisły?
– W mojej ocenie jest już naprawdę dosyć stabilna i bezpiecznie patrzymy w przyszłość – stwierdza Damian Rudnicki.
Rozmawiamy nie tylko o waszym produkcie flagowym, jakim jest drużyna koszykarek Lotto AZS-u UMCS-u, ale też różnych innych sekcjach. Tam też jest wszystko podopinane?
– Teraz naszą wiodącą sekcją drużynową jest tenis stołowy, ale ważne są i sekcje indywidualne: pływanie, lekka atletyka. Tutaj sytuacja jest naprawdę bardzo stabilna – mówi Damian Rudnicki.
Jak będzie wyglądać twoja prezesura? Czy będziesz kontynuować kierunki obrane przez dotychczasowego prezesa Rafała Walczyka, czy planujesz zmiany. A może masz nowe własne pomysły na rozwój AZS-u?
– Wszystkiego na początku nie chciałbym zdradzać, ale na pewno chciałbym rozwijać klub i kontynuować misję poprzedniego zarządu. Będziemy na pewno w jeszcze większym stopniu rozwijali sport młodzieżowy, akademię. Chcemy w większym stopniu dofinansować sekcje drużynowe, które nie są w najwyższych klasach rozgrywkowych, czyli piłkę ręczną, siatkówkę. Na siatkówkę będziemy kładli bardzo duży nacisk. Tenis stołowy wybił nam się w tym roku. Niestety jesteśmy w barażach. Już to wiemy, chociaż ostatni mecz się jeszcze nie odbył, ale liczymy, iż w przyszłym roku uda nam się powalczyć o większą liczbę sponsorów, a tym samym jakieś miejsca medalowe – stwierdza Damian Rudnicki.
Czyli koszykówka kobiet, tenis stołowy pozostają tymi dwiema wiodącymi dyscyplinami, jeżeli chodzi o sport drużynowy. Ale jak rozumiem są też kolejne plany na rozwój pozostałych sekcji?
– Koszykówka i tenis jako sporty drużynowe, których przedstawicieli mamy w ekstraklasie, są numerem jeden w naszym klubie. Ale chciałbym, żeby do nich dołączyła siatkówka, piłka ręczna, lekka atletyka i pływanie – mówi nasz gość.
Czy jest to możliwe do udźwignięcia, bo w Lublinie oferta sportowa innych klubów jest dosyć bogata i nie jest łatwo pozyskiwać dodatkowych sponsorów. A myśląc o awansach, choćby siatkarek, trzeba mieć zabezpieczenie finansowe.
– Lublin jest wręcz przepełniony sportem, ale naszą ofertę na pewno będziemy wzbogacali. Chcemy, żeby na nasze wydarzenia przychodziło coraz więcej kibiców. Poszerzamy naszą działalność nie tylko jeżeli chodzi o środki publiczne – z Urzędu Miasta Lublin, Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubelskiego – ale również będziemy w większym stopniu zapraszali do współpracy sponsorów prywatnych. Chodzi czy to o współpracę barterową, czy – oczywiście najbardziej mile widzianą współpracę finansową. Chcemy pozyskać współpracę firm nie tylko z Lublina, ale z terenu całego województwa, a najlepiej całej Polski – deklaruje Damian Rudnicki.
Co ze sportem młodzieżowym? Czy to wszystko też jest zabezpieczone i te kierunki, które dotychczas były obrane, będą kontynuowane?
– Na pewno będziemy poszerzali piramidy szkoleniowe, o ile chodzi o te sporty, które chcemy rozwijać, czyli siatkówkę, piłkę ręczną i tenis. Każda nasza dyscyplina, która występuje w rozgrywkach seniorskich i chcemy, żeby występowała w najwyższych klasach rozgrywkowych, musi nieść za sobą piramidę szkoleniową, od młodzików aż do ekstraklasy. To jest moje marzenie, żeby tak to wyglądało w każdej z tych wiodących sekcji – mówi Damian Rudnicki.
Skąd na to wszystko wziąć pieniądze?
– Na pewno sponsorzy prywatni. Rozmawiamy z wieloma firmami, tymi, którzy już wspierają inne lubelskie drużyny, ale też otwieramy się na rynki poza Lublinem, poza naszym województwem. Rozmawiamy ze spółkami Skarbu Państwa. Mamy nadzieję, iż ta kooperacja będzie coraz większa – stwierdza nasz gość.
Czy w sekcjach lekkoatletycznej czy pływackiej będziecie dalej poszukiwać gwiazd? Bo takie do tej pory pojawiały się w klubie i były jego motorem napędowym i marketingowym.
– Teraz jesteśmy na takim etapie, iż mamy znaczną liczbę naszych gwiazd, naszych wychowanków, wyszkolonych przez naszych trenerów. Świetnym przykładem jest Wiktoria Gajosz, świetna lekkoatletka. Gwiazdy same przysyłają do nas oferty współpracy. Staramy się zawsze na te oferty odpowiedzieć i o ile jesteśmy w stanie zaproponować realne warunki, to jak najbardziej chcielibyśmy mieć takie gwiazdy, a już najlepiej w 100% swoje – mówi Damian Rudnicki.
Wróćmy do koszykówki, jako iż zbliżają się play-offy, a więc najbardziej wyczekiwana przez wszystkich sympatyków pomarańczowej piłki część sezonu. AZS UMCS przystępuje do niej z miejsca drugiego. Jesteś usatysfakcjonowany tym jak do tej pory układał się ten sezon?
– Mieliśmy wzloty i upadki, drobne potknięcia, ale taki jest sport. Drugie miejsce jest miejscem optymalnym. Drugi gra z siódmym. Układ tabeli w mojej ocenie jest dla nas korzystny, chociaż Wisła pokazała, iż do końca tak nie było – uważa Damian Rudnicki.
Przed nami ćwierćfinałowa rywalizacja właśnie z drużyną spod Wawelu. Należy spodziewać się, iż to nie będą spacerki.
– Jak pokazał to mecz wyjazdowy i mecz domowy, spacer to nie będzie. Ale wiadomo, liczymy na wygraną – stwierdza Damian Rudnicki.
Czy przed drużyną jest postawiony cel minimum na ten sezon?
– Wszyscy wiedzą doskonale, iż ten zespół nie powstał z przypadku. Jest to konsekwentna praca sztabu, konsekwentna praca klubu. Chcielibyśmy, żeby było to miejsce medalowe, a marzeniem jest medal złoty – odpowiada Damian Rudnicki.
A tak realnie półfinał też będzie satysfakcjonujący?
– Brązowy medal również nas będzie satysfakcjonował – odpowiada Damian Rudnicki.
JK / opr. ToMa
Fot. AZS UMCS Lublin Facebook

3 godzin temu