Prezes Holdingu Łódź kupił od miasta dwa mieszkania. Wtedy był dyrektorem w magistracie

1 godzina temu

Ogłoszenie o wynajmie wywołało burzę

Sprawa zrobiła się głośna po tym, jak Łukasz Goss zamieścił na jednej z facebookowych grup z mieszkaniami bez pośredników ogłoszenie o wynajmie jednego ze swoich lokali. Internauci gwałtownie wychwycili, kto jest właścicielem mieszkania, a bardzo krytyczny wpis na ten temat opublikowali LDZ Zmotoryzowani Łodzianie.

Autorzy wpisu stawiają sprawę ostro. Ich zdaniem Goss wykorzystał dyrektorski stołek, by powiększać prywatny majątek o mieszkania należące wcześniej do miasta. „Czy urzędnicy decydujący o losach miejskiego majątku powinni budować na nim prywatny portfel nieruchomości?”- pytają.

Co rzeczywiście wynika z dokumentów?

Z oświadczeń majątkowych można dokładnie odtworzyć moment, w którym oba lokale pojawiły się w majątku Łukasza Gossa. Jeszcze w oświadczeniu z 28 maja 2020 roku nie ma żadnego. Pierwszy przetarg odbył się niespełna miesiąc później - 19 czerwca. Lokal o powierzchni około 24 mkw. kupił za 110 tys. zł.

Rok później Goss ponownie wziął udział w miejskim przetargu. Tym razem chodziło o około 20-metrowe mieszkanie, nabyte za około 130 tys. zł. Na zakup obu nieruchomości Goss zaciągnął kredyty hipoteczne. Jak podaje w kolejnych oświadczeniach, w tej chwili wartość nieruchomości wynosi odpowiednio 210 i 230 tys. zł.

„To moja prywatna sprawa”

Oba lokale są dziś wynajmowane. W najnowszym oświadczeniu majątkowym Łukasz Goss wykazał ponad 33 tys. zł rocznego przychodu z najmu obu mieszkań. Nie robi z tego tajemnicy również w rozmowie z nami.

- Generalnie to jest moja prywatna sprawa, co robię z mieszkaniami, które legalnie kupiłem. Nie ukrywam, iż są to mieszkania na wynajem. Zaznaczam to zresztą w swoich oświadczeniach majątkowych. Czerpię z nich przychód, bo trudno mówić o dochodzie. Oba mieszkania są w kredycie i wynajmuję je po to, żeby te kredyty spłacać. Nie czerpię więc z tego tytułu jakichś wielkich zysków

- mówi Łukasz Goss.

Prezes Holdingu Łódź odrzuca zarzut, iż przy zakupie mieszkań wykorzystał zajmowane wówczas stanowisko.

- Startowałem w ogólnodostępnych przetargach, dlatego mówienie o tym, iż wykorzystałem swoje stanowisko, jest bezpodstawne. Każdy może wziąć udział w takim przetargu. Są protokoły, można do nich zajrzeć i sprawdzić, ile osób brało udział w licytacjach oraz za jaką kwotę kupiłem te mieszkania. Nie były to też lokale w wysokim standardzie. Umówmy się, na takich licytacjach miasto nie sprzedaje mieszkań gotowych do zamieszkania. One wymagają remontu. Ja takie remonty przeprowadziłem, dlatego wzrosła również ich wartość, co także zaznaczam w oświadczeniu majątkowym. Nie żądam też za ich wynajem jakichś wygórowanych kwot. Nie widzę więc w tej sytuacji niczego nieetycznego

- dodaje prezes Holdingu Łódź.

Profesor UŁ: „Urzędnik nie powinien tego robić”

Czy jednak w przypadku osoby zajmującej wysokie stanowisko w urzędzie wystarczy stwierdzenie, iż przetarg był ogólnodostępny, a zakup odbył się zgodnie z prawem?

O ocenę tej sytuacji poprosiliśmy prof. Krzysztofa Koneckiego, socjologa z Uniwersytetu Łódzkiego. Jest kierownikiem Katedry Socjologii Organizacji i Zarządzania na Wydziale Ekonomiczno-Socjologicznym UŁ.

- Moja pierwsza intuicja etyczna jest taka, iż urzędnik nie powinien tego robić. Reprezentuje szerszą zbiorowość, o którą powinien się troszczyć. Instytucja, w której pracuje i którą reprezentuje, podlega kontroli społecznej i politycznej. Dlatego absolutnie powinien pozostawać poza obszarem podejrzeń

- mówi prof. Krzysztof Konecki.

Profesor zwraca uwagę, iż zgodność z prawem nie musi być jedynym kryterium oceny zachowania osoby pełniącej funkcję publiczną.

- Można oczywiście powiedzieć, iż wszystko odbyło się zgodnie z prawem. Ale to jest tylko pewne objaśnienie, jak powiedzieliby metodologowie - „account”, za którym można się skryć. Sama zgodność z prawem nie wyczerpuje oceny takiej sytuacji. Urzędnik jako reprezentant instytucji publicznej powinien przede wszystkim budować zaufanie. Na poziomie etycznym ta granica została, moim zdaniem, przekroczona

- podkreśla profesor.

- Odpowiedzialnością urzędnika jest troska o innych, oparta właśnie na zaufaniu. o ile tego zaufania nie buduje, ale je osłabia, pojawia się problem. Tłumaczenie, iż to jest po prostu biznes, jest słabe. Urzędnik nie jest biznesmenem. To nie jest biznes, tylko służba społeczna

- dodaje prof. Konecki.

„Może to być medialny szum i bicie piany”

Inaczej na sprawę patrzy dr Krzysztof Grzegorzewski, medioznawca i adiunkt w Katedrze Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Łódzkiego.

Jego zdaniem trzeba oddzielić kwestię zgodności działania z prawem od tego, jak taka decyzja urzędnika może zostać później odebrana przez opinię publiczną.

- o ile wszystko odbyło się zgodnie z prawem, to cała sprawa może mieć co najwyżej charakter medialnego szumu czy, mówiąc kolokwialnie, bicia piany. Z drugiej strony urzędnik jest na świeczniku i musi się liczyć z tym, iż jego decyzje będą oceniane i ktoś może mu je później wyciągnąć. Czy na jego miejscu sam wystartowałbym w takim przetargu? Nie wiem

- przyznaje dr Krzysztof Grzegorzewski.

Radny chce prześwietlić mieszkania urzędników

Temat miejskich mieszkań trafiających do osób związanych z magistratem znalazł się również pod lupą łódzkiego radnego Sebastiana Bulaka. W sierpniu skierował do prezydent Łodzi obszerne zapytanie dotyczące obecnych i byłych pracowników UMŁ oraz miejskich jednostek. Chce sprawdzić okres od 2011 do 2026 roku.

Radny zadał aż 28 pytań. Chce wiedzieć m.in., ilu urzędników otrzymało mieszkania komunalne, ilu kupiło lokale od miasta, na jakich zasadach odbywały się te transakcje oraz czy wśród nabywców byli dyrektorzy i kierownicy. Pyta też o ewentualne konflikty interesów, kontrole i audyty.

- Celem zapytania nie jest ujawnianie danych osobowych lokatorów lub nabywców. Chodzi o ustalenie skali zjawiska, podstaw prawnych podejmowanych decyzji, zastosowanych trybów oraz sprawdzenie, czy w każdym przypadku zachowano zasady bezstronności, równego traktowania mieszkańców i prawidłowego gospodarowania majątkiem Miasta Łodzi

- mówił nam Sebastian Bulak.

https://tulodz.pl/wiadomosci-lodz/udrazniali-kanaly-deszczowe-w-lodzi-i-znalezli-to-w-srodku-sluzby-apeluja-do-mieszkancow/6FBrRnmyImTd2wHT8Snw
Idź do oryginalnego materiału