Prezes Odry Opole: Łukasz Tomczyk się nie sprawdził, dajemy Piotrowi Plewni więcej zaufania

1 godzina temu

O tym, iż Łukasz Tomczyk został zwolniony, a zastąpi go Piotr Plewnia pisaliśmy już wcześniej, choćby TUTAJ. Teraz temat rozwija prezes Opolan Tomasz Lisiński.

Pytanie z gatunku retorycznych: ale co takiego się stało, iż straciliście cierpliwość do trenera Łukasza Tomczyka? Decydowały kwestie sportowe czy nie tylko?

Tomasz Lisiński: Mogę się odnieść jedynie do wyniku sportowego, który jest najbardziej mierzalną częścią pracy trenera i to jest po prostu bardzo zły wynik. Tylko 12 punktów i tylko osiem strzelonych goli, a meczów rozegranych 12. Do tego drugie tyle gier kontrolnych. Zatem sporo było prób sprawdzenia zawodników i zbudowania drużyny. Dzisiaj jesteśmy na przedostatnim miejscu w strefie spadkowej. Brak symptomów poprawy jakości gry spowodował decyzję, która była jedyną słuszną w momencie jej podejmowania. Porównując do poprzedniego sezonu, kiedy prowadził nas trener Jarosław Skrobacz to na takim samym etapie mieliśmy 17 punktów (bilans goli 13:14 – przyp. red.) i spora część kibiców nie zostawiła na nim suchej nitki. Dzisiaj ten dorobek jest znacznie gorszy, a optyka części kibiców jest całkiem inna.

Musimy po prostu działać racjonalnie i nie możemy dopuścić żebyśmy obudzili się za późno, kiedy 1 liga będzie już nie do obrony. W obecnym położeniu nie ma nadziei na walkę o cel jakim jest górna część tabeli, więc reakcja musiała być natychmiastowa. Trener przychodząc do nas był odbierany przez większość środowiska jako brakujący element do sukcesu Odry, jednak w Opolu nie dał tego impulsu i podobnie jak w Rakowie Częstochowa dość gwałtownie stracił stanowisko. Umawialiśmy się z trenerem na dobre wyniki, których nie było, a trener nie udowodnił, iż mogą przyjść.

Ja osobiście, też jako kibic, miałem nadzieje, iż te trzy tygodnie przerwy reprezentacyjnej zbudują formę, szczególnie w ofensywie, a drużyna prezentuje się jeszcze gorzej.

Stuprocentowo się pod tym podpisuje. Wyniki były złe, a najbardziej niepokoiło to, iż nie było widać progresu. Wraz ze sparingami rozegraliśmy pod wodzą trenera Tomczyka łącznie 24 spotkania, więc to nie jest mało. choćby przed pojedynkiem z Pogonią Siedlce testowaliśmy się kontrolnie „na przełamanie” z trzecioligowym Rakowem II Częstochowa. I wtedy to nie potrafiliśmy nie tylko strzelić bramki, ale stworzyć klarownej sytuacji. To dało nam bardzo duże poczucie, iż ta drużyna potrzebuje natychmiast zmiany, bo sportowo wyglądało to naprawdę źle. Przy takich poczynionych nakładach finansowych, ściągniętych zawodnikach, śmiem twierdzić, iż naprawdę jest w tej ekipie duży potencjał, niemniej absolutnie niewykorzystany. Trzeba zatem go uwolnić.

Łukasza Tomczyka zastąpi Piotr Plewnia. Dostanie wreszcie szansę na dłużej?

Tak, ma pracować jak najlepiej i jak najdłużej. I nie mówimy tu absolutnie o żadnych projektach czy planach, bo one gwałtownie tracą w piłce znaczenie. Mówimy o każdym najbliższym meczu, bo to jest najbardziej istotne. Wierzę, iż jego i sztabu praca, przyniesie nam tyle radości, iż wszyscy kibice zrozumieją po czasie zasadność tej decyzji. Dajemy Piotrkowi więcej zaufania, bo jest bardzo dobrym trenerem. Co udowodnił osiągając najlepszy w siedmiu ostatnich latach wynik Odry, kiedy zajęliśmy piąte miejsce i awans do Ekstraklasy przegraliśmy w barażach z Koroną Kielce, która do dzisiaj jest w elicie. Teraz musimy mu stworzyć równie dobre warunki, do tych jakie miał jego poprzednik.

Czyli już nie w roli strażaka tylko pełnoprawnego trenera Odry, a plotki np. o Jacku Zielińskim nie mają żadnego potwierdzenia?

Tak jak dyrektor sportowy Dariusz Sztylka rekomendował poprzedniego trenera, tak dzisiaj dostaje kolejne CV kandydatów. Spływają do nas bardzo liczne oferty, ale my nie zajmujemy się plotkami, tylko rzeczową pracą, a dzisiaj drużynę musi prowadzić trener, który zna sytuację, zna zawodników, rozumie oczekiwania społeczne, wie jakim klubem jest Odra i mieści się w możliwościach finansowych klubu. Piotr Plewnia poprowadził drugą drużynę Odry w tym sezonie wygrywając wszystkie 12 meczów [plus dwa w wojewódzkim PP – przyp. red], a dzisiaj może z miejsca, bez koniecznej wielotygodniowej adaptacji przejąć drużynę i jak najszybciej działać, a nie poznawać wszystko przez kolejne tygodnie i miesiące. Powagi sytuacji dodaje fakt iż jedna trzecia sezonu już za nami, a my jesteśmy w strefie spadkowej.

Wielu kibiców uważa, iż zmiany powinny być też w zarządzie, na czele z prezesem.

Dla mnie przede wszystkim liczy się dobro drużyny i uważam, iż wszyscy musimy się na tym skupić, żeby dać wsparcie. Niech wyłącznie na to kibice przełożą swoją ogromną energię. Oczywiście mają prawo być niezadowoleni z pewnych decyzji, ale też znają wycinek sytuacji. Nie chcę nakręcać się emocjami kibiców, bo to wyłącznie będzie miało negatywne konsekwencje. Wolę energię spożytkować na pracę dla klubu. W wielu kwestiach działamy z kibicami razem, w pewnych kwestiach się różnimy. Wszędzie znajdą się osoby niezadowolone i takie, które są do mnie czy do innych osób źle nastawione. Owszem trener Tomczyk miał swój dobry moment w Polonii Bytom, ale u nas się nie sprawdził.

Nie mogę powiedzieć wszystkiego, nie mogę zdradzić „kuchni”, tego co się dzieje w gabinetach czy w szatni. Często kibic zna niedopowiedziane historie, żyje plotkami. Nasza miłość do klubu jest taka sama, ale może inaczej ją pokazujemy. Dla mnie najważniejsze są losy Odry. I bardzo mocno wierzę w to, iż najnowsza decyzja doprowadzi nas do ambitnego celu jaki sobie przed sezonem postawiliśmy. Bo ja absolutnie nie chcę już grać o utrzymanie, chcemy grać wyłącznie o najwyższe miejsca. Jestem pewny tego iż nam się uda, ale nie liczę na to, iż później ktoś mnie za obrażanie przeprosi.

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydanie

Idź do oryginalnego materiału