Dramatyczny i pełen emocji jest ostatni wpis prezesa Wisły Kraków w mediach społecznościowych. Jarosław Królewski tłumaczy w nim, dlaczego chce pomóc finansowo dziecku pseudokibica Hutnika Kraków, którego śmiertelnie pobili kibole Wisły. Warto go przeczytać i przytaczamy ten wpis w całości…
„Dobra. Nie da się już tego czytać więcej, więc napiszę po prostu, co czuję.
Wiele osób pyta mnie, dlaczego chcę przeznaczyć pieniądze na pomoc rodzinie po ostatniej tragedii – w tym córeczce pseudokibica, który zginął.
W życiu trzeba mówić prawdę.
Prawda jest taka, iż człowiek, który zginął, zginął tragicznie. W sposób, który nigdy nie powinien mieć miejsca. Z rąk innych ludzi i swoich demonów. W sposób poniżający. Kropka.
Czy to znaczy, iż trzeba idealizować jego życie, jego wybory albo środowisko, z którego pochodził? Nie.
Handlował narkotykami. Niszczył życie innym ludziom. Funkcjonował w świecie ludzi bez skrupułów, w środowisku, które z wielu powodów przesiąkło nienawiścią, przemocą, zemstą i pogardą dla drugiego człowieka.
Ale jest też druga prawda. Po nim zostało dziecko.
Dziecko nie odpowiada za decyzje swojego ojca. Nie odpowiada za jego błędy, relacje, środowisko ani za to, co wydarzyło się wcześniej.
I właśnie dlatego chcę pomóc.
Coraz częściej męczy mnie łatwość, z jaką oceniamy ludzi. Bo ocenianie ludzi zbyt radykalnie i zbyt pochopnie jest po prostu łatwe. Znacznie trudniej spróbować zrozumieć, dlaczego ktoś stał się takim człowiekiem, jakim się stał.
Nie mówię tu o tych, którzy świadomie i cynicznie wykorzystują system, pozycję czy innych ludzi do czynienia zła (tych tępię i będę tępił). Mówię o tych, którzy czasem dorastają w świecie, w którym dobrych alternatyw prawie nie widać.
I być może warto czasem pomóc również tym, którzy nie mieli takiego komfortu jak inni.
Komfortu dorastania w poczuciu bezpieczeństwa.
Możliwości spełniania się, rozwijania i znalezienia swojego miejsca.
Nie każdy startuje z tego samego miejsca.
Nie każdy dostał od życia tyle samo dobra, uwagi, miłości i szans.
To oczywiście nie oznacza, iż człowiek nie odpowiada za swoje decyzje. Odpowiada. To jest bardzo bliskie filozofii Adlera, której jestem wierny – przeszłość nas kształtuje, ale nie zwalnia nas z odpowiedzialności za to, co robimy dalej.
Ja po prostu JUŻ nie umiem patrzeć na ludzkie życie jak na prostą zasadę:
zrobiłeś źle, więc jesteś zły.
Popełniłeś błędy, więc nic więcej o tobie nie ma już znaczenia.
Może właśnie o tym jest też matematyka.
Nie o prostych odpowiedziach, ale o precyzji myślenia. O dostrzeganiu wielu zmiennych naraz. O rozumieniu, iż wynik rzadko bierze się z jednej rzeczy. Że jeżeli pominiesz jedną istotną zmienną, cały obraz może stać się fałszywy.
Nie da się uczciwie ocenić człowieka, patrząc tylko na jeden moment, jeden błąd, jedną decyzję czy jedną etykietę.
Dla mnie to wszystko nie jest tak prostolinijne.
Ile jest w człowieku jego własnych wyborów, a ile wychowania, środowiska, samotności, potrzeby przynależności, braku miłości, niezrozumienia czy przemocy, której wcześniej sam doświadczył?
Nie znam prostych odpowiedzi. Ostatni tydzień mnie zniszczył totalnie – po ludzku. Naprawdę nie potrafię już patrzeć na to wszystko jak na prosty zbiór zasad, w którym każdemu można gwałtownie przypisać winę, ocenę i odpowiednią szufladkę.
Wiem tylko, iż próba zrozumienia człowieka nie oznacza usprawiedliwiania jego czynów. Można uważać, iż ktoś podejmował złe decyzje, i jednocześnie uważać, iż nie zasługiwał na śmierć.
Można potępiać przemoc i jednocześnie pomóc dziecku człowieka, który był częścią świata, którego sami nie akceptujemy.m Można też próbować pomagać ludziom wcześniej. Zanim będzie za późno.
Dla mnie jedno nie wyklucza drugiego. Wolę tę słabość niż obojętność.
Naszą rolą teraz jest zrobić wszystko, żeby ta tragedia nie poszła na marne. Żeby to, co wydarzyło się w tym środowisku i to, co być może właśnie zaczyna się w nim zmieniać, nie skończyło się tylko na kilku dniach emocji.
Jeśli z tego wszystkiego ma wyniknąć cokolwiek dobrego, to niech będzie nim mniej nienawiści, mniej przemocy i więcej ludzi, którzy dostaną szansę wcześniej – zanim ich życie skręci w stronę, z której później trudno wrócić.”
Kibolskie porachunki?
Do śmiertelnego pobicia na osiedlu Willowym w Nowej Hucie doszło w nocy z 20 na 21 sierpnia. Ciężko pobity 36-latek – mimo podjętej akcji ratunkowej – zmarł w ambulansie. Kamera monitoringu zarejestrowała, jak mężczyzna ucieka przed kilkuosobową grupą, ci go dopadają, kopią i biją, w ręku jednego z napastników można zauważyć maczetę.
Według wstępnych ustaleń policji, na osiedlu Willowym mogło dojść do kibolskich porachunków. Ofiarą był Jakub Ch, pseudonim Yankes, kibic Hutniak Kraków, znany też w środowisku pseudokibiców tego klubu. Napastnicy to najprawdopodobniej pseudokibice Wisły Kraków, członkowie grupy Młoda Ferajna, która narodziła się po rozbiciu przez policję Wisły Sharks – gangu pseudokibiców, który przez lata nie tylko kibicowała Białej gwieździe, ale przede wszystkim prowadził szeroko zakrojoną działalność przestępczość. W policji powołano teraz specjalny zespół, który przejął śledztwo w sprawie śmiertelnego pobicia w Nowej Hucie. Znaleźli się w nim policjanci zajmujący się na co dzień zwalczaniem przestępczości pseudokibiców, walką z cyberprzestępczością, poszukiwaniami i identyfikacją osób. Powołanie spec grupy wynika właśnie z tego, iż zabójstwo 36-latka może mieć związek ze zwalczającymi się środowiskami pseudokibiców.
Bogata policyjna kartoteka ofiary
W dniu pogrzebu śmiertelnie pobitego 36-latka Onet opublikował tekst o jego kryminalnej przeszłości i o tym, iż był doskonale znany policji. Po krótkim czasie tekst zniknął, ale teraz jest znowu dostępny w płatnej wersji. Okazuje się, iż Jakub Ch. ma bogatą kartotekę policyjną, był karany za rozbój, włamanie i kradzież oraz znieważenie policjanta. Zamieszany był w przestępstwa narkotykowe, I najprawdopodobniej z tego powodu na prezesa Wisły Kraków posypał się hejt, gdy Jarosław Królewski zadeklarował pomoc finansową dla rodziny Yankesa, w tym jego małej córki. A to z kolei sprowokowało Królewskiego do najnowszego wpisy, który przytoczyliśmy, w którym tłumaczy, dlaczego chce pomóc finansowo rodzinie pseudokibica Hutnika.
Jarosław Królewski zadeklarował, iż rodzinie ofiary śmiertelnego pobicia w Nowej Hucie przekaże 100 tys. złotych. Pieniądze mają trafić na specjalne konto i trafią do córki 36-latka, gdy osiągnie pełnoletność.
Wcześniej pomoc finansową rodzinie ofiary zadeklarował Łukasz Podolski, właściciel Górnika Zabrze. Pieniądze na ten cel to dochód z sektora dla kibiców gości z meczu Górnika Zabrze z Wisłą Kraków.