Przejazdy Uberem i Lyftem droższe dla tysięcy mieszkańców

1 dzień temu

Od 6 stycznia mieszkańcy znacznie większej części Chicago zapłacą więcej za przejazdy Uberem i Lyft. Miasto rozszerzyło obowiązującą dotąd głównie w centrum opłatę w wysokości $1,50 za kurs, zmieniając dawną „downtown zone” na rozległą strefę congestion zone, obejmującą duże obszary North, West i South Side.

Nowe granice sięgają m.in. Ashland, Western, Diversey i 18th Street, a od wschodu biegną wzdłuż jeziora od 31st Street aż po Foster Avenue (z wyłączeniem Navy Pier i McCormick Place). Dodatkowa, druga strefa objęła także okolice Hyde Park.

Opłata obowiązuje codziennie od 6:00 rano do 10:00 wieczorem. Każdy kurs z odbiorem lub dowozem w strefie oznacza dopłatę $1,50. Wspólne przejazdy (np. Uber Pool) są tańsze – 60 centów, a w weekendy dopłata nie obowiązuje. Warto dodać, iż Navy Pier i McCormick Place pozostają poza nową strefą, ale tam przez cały czas funkcjonuje osobna opłata $5.

Pasażerowie narzekają na ceny, a my nie mamy na to żadnego wpływu – mówi Richard Juarez, który od 11 lat jeździ w rideshare i wykonał ponad 48 tysięcy kursów. – To łatka na dziurę budżetową miasta. Koszt znów przerzucono na pasażera.

Eksperci także studzą oczekiwania władz. Profesor transportu z DePaul University, Joe Schwieterman, podkreśla, iż nowa opłata raczej nie rozwiąże problemu korków, zwłaszcza iż obowiązuje aż do późnych godzin wieczornych, gdy ruch w mieście jest mniejszy.

Jedno jest pewne: dla mieszkańców i turystów poruszających się po Chicago bez samochodu codzienne przejazdy staną się jeszcze droższe. A to – jak podkreślają krytycy – tylko wzmacnia wizerunek miasta jako miejsca o rosnących kosztach życia.

Idź do oryginalnego materiału