W ćwierćfinale Pucharu Polski GieKSa po rzutach karnych pokonała Widzew Łódź i awansowała do półfinału. Po 90 minutach i po dogrywce było 1:1, a bramkę dla Katowiczan zdobył w pierwszej połowie Lukas Klemenz.
W ćwierćfinale Pucharu Polski GieKSa zmierzyła się na własnym stadionie z Widzewem Łódź. Obie drużyny spotkały się już kilka tygodni temu w ramach rozgrywek ligowych, kiedy Katowiczanie po golu Klemenza pokonali swoich rywali 1:0. Trener Rafał Górak dokonał kilku roszad w porównaniu do ostatniego zwycięskiego pojedynku z Górnikiem Zabrze. W pierwszej jedenastce wystąpili Galán, Markovic, Rasak i Shkuryn, którzy zastąpili Milewskiego, Wdowiaka, Jirkę i Zrel’aka. Początek pojedynku należał do Łodzian. Już w 3 minucie swoimi umiejętnościami musiał popisać się Strączek, po groźnym strzale Kozlovkiy’ego. Trzy minuty późniek bramkarz gospodarzy znów musiał interweniować, tym razem po uderzeniu Wiśniewskiego. W kolejnych minutach przez cały czas atakowali goście, ale najczęściej ich akcje kończyły się na obrońcach GKS-u. Na pierwszą odpowiedź Trójkolorowych trzeba było czekać aż do 21 min., kiedy strzał głową Galana po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Nowaka poszybował nad poprzeczką. W 28 min. Katowiczanie znów zaatakowali. Piłka w polu karnym trafiła do Klemenza, a ten z bliska wpakował ją do siatki i wprowadził w euforię głośno dopingujących swoją drużyną kibiców. W ciągu kilku minut od zdobycia gola więcej z gry mieli Trójkolorowi, ale potem znowu przewagę osięgnęli przyjezdni, choć nie przekładało się to na żadne groźniejsze sytuacje. W doliczonym czasie gry z szybką kontrą wyszła GieKSa. Niezawodny Bartosz Nowak świetnie w polu karnym wypatrzył Shkurina, ale Białorusin w stuprocentowej sytuacji nie zdołał pokonać Drągowskiego i po 45 minutach było jednobramkowe prowadzenie Katowiczan.
W drugiej odsłonie obraz gry nie uległ zmianie i od samego początku oglądaliśmy ataki Widzewa, który dążył do wyrównania. Ta sztuka udała im się już w 53 min., kiedy po rzucie wolnym futbolówka trafiła do Zequiriegi, który nie miał problemów z pokonaniem Strączka. Po strzeleniu gola Łodzianie przez cały czas atakowali i w 58 min. mogli prowadzic, ale znów dobrą paradą popisał się golkiper gospodarzy. Cztery minuty później fatalny błąd przy wyprowadzaniu piłki popełniła defensywa GieKSy i w kapitalnej sytuacji znalazł się Bergier, który jednak strzelił zbyt lekko i Strączek nie miał problemów z obroną. Trójkolorowi w drugiej połowie nie potrafili choćby zbliżyć się do pola karnego rywala i w 84 min. trener Rafał Górak w końcu zdecydował się na potrójną zmianę. Za Galana, Kowalczyka i Shkuryna na murawę weszli Wdowiak, Jirka i Milewski. Do końcowego gwizdka wynik pojedynku nie uległ już zmianie i po krótkiej przerwie sędzia zarządził dogrywkę.
W dogrywce gra się wyrównała. W 96 min. sympatycy GKS-u znów na chwilę wpadli w euforię po golu Wdowiaka, ale niestety okazało się, iż znajdował się on na pozycji spalonej i przez cały czas na tablicy świetlnej widniał remis. Kolejne minuty to dobra gra Katowiczan. W 105 min. groźnie bezpośrednio z rzutu rożnego strzelał Nowak, ale Drągowski nie dał się zaskoczyć. Druga odsłona dogrywki także nie przyniosla rozstrzygnięcia, choć obie drużyy miały jeszcze okazje do przechylenia losów spotkania na własną korzyść Ostatecznie więc o losach pojedynku zadecydowały rzuty karne, w których lepsza okazala się GieKSa, wygrywając 4:3. Tym samym Trójkolorowi po pełnym emocji spotkaniu awansowali do półfinału Pucharu Polski.
GKS Katowice – Widzew Łódź 2:1 (1:0, 0:1, k. 4:3)
Bramki: Klemenz – Zequiri
GKS Katowice: Strączek – Czerwiński (106. Kuusk), Jędrych, Klemenz – Wasielewski, Rasak, Kowalczyk (84. Milewski), Nowak, Markovic (53. Wędrychowski), Galan (84. Jirka) – Shkuryn (84. Wdowiak).
Widzew Łódź: Drągowski – Kozlovsky (Cheng), Anderou, Shehu, Kornvig, Zeqiri (84. Alvarez), Lerager (90+1. Selahi), Wiśniewski, Kapuadi, Krajewski (90+1. Isaac), Bergier (114. Fornalczyk).

5 godzin temu












