Pułtuskie Packraftowo – czyli jak Piotr Jaszczułt zamienił chrzęst piachu pod kołami na szum Orzyca

pultusk24.pl 1 godzina temu
Kto lubi odpoczywać, leżąc plackiem na plaży? Z pewnością nie Piotr Jaszczułt. Znany doskonale organizator „Rajdu do bram Mazur” postanowił tym razem zamienić chrzęst piachu pod kołami na kojący szum wody, pluskanie ryb i śpiew ptaków. Rower pozostał stałym elementem wyprawy, ale tym razem... płynął razem z Piotrem na packrafcie. Kto zna Piotra, ten wie, jak bardzo kocha takie klimaty. Spływ Orzycem okazał się strzałem w dziesiątkę na reset od codzienności. Większość z nas kojarzy spływy z ciężkimi, plastikowymi kajakami i sztywnym planem trasy od punktu A do punktu B. Packrafting wywraca to myślenie do góry nogami. Packraft to lekki, jednoosobowy ponton, który po złożeniu bez problemu mieści się w plecaku.

​- Spływ Orzycem to dla mnie coś absolutnie wspaniałego. Bez dwóch zdań – Orzyc to jedna z najpiękniejszych rzek w naszej okolicy - zachwycał się dziś Piotr. - ​Wyobraźcie sobie: zewsząd otacza Was cudowna, dzika natura. Dookoła śpiew mnóstwa ptaków, a w czystej wodzie leniwie migoczą przepływające ryby. Pełen reset i ucieczka od zgiełku.

- Dlaczego akurat packraft? – pytam.

​- Gorąco polecam wszystkim takie spływy, a zwłaszcza packraftowe. To ma swój niepowtarzalny klimat! Dlaczego? Bo jesteśmy w 100% samowystarczalni. Cały Twój dobytek płynie z Tobą, a Ty decydujesz, gdzie poniesie Cię przygoda -mówił Pietras.

Piotr zwrócił też uwagę na magię dzikiego obozowiska, która z
Idź do oryginalnego materiału