Punki Grały Sercem dla Martyny. Każdy dźwięk, każda nuta, każda obecność były nośnikiem czegoś dobrego

2 godzin temu

Za nami koncert, na którym każda nuta, każdy dźwięk, każda obecność - czy to na scenie, czy przy stoiskach z płytami i ciastem, czy też na podłodze do tańca, musiała przynieść coś dobrego. Nie było innego wyjścia.

Sens tego grania szerszy, niż dechy sceny i widowni - tak na imprezę charytatywną do Gostynia zapraszał Karcer, jako jedna z kapel, która miała okazję zagrać na scenie z otwartym sercem, w szlachetnym celu. Nagłośnienie imprezy akcji Punki Grają Sercem zaowocowało frekwencją w GOK Hutnik.

- Frekwencja dopisała z czego bardzo się cieszymy, każdy uczestnik, to każda złotówka. Po dwóch godzinach możemy powiedzieć, ze sprzedaliśmy około 150 biletów. Zainteresowani wciąż przychodzą. Bumu spodziewamy się około godziny 22.00, jak wyjdzie Karcer na scenę. Jednak nie umniejszajmy nikomu. Każdy zespół jest dzisiaj ważny, ponieważ wspiera Martynę, Karcer chyba jest tym najbardziej wyczekiwanym - powiedziała Asia Rączkiewicz, członek stowarzyszenia Punki Grają Sercem z Gostynia.


To właśnie ta ekipa przejęła 21 marca przejęła budynek GOK Hutnik, gdyż przygotowała kolejny charytatywny koncert w Gostyniu. Patronką tegorocznego wydarzenia była Martyna z Zalesia - dziewczynka, która przyszła na świat 7 lat temu, jako skrajny wcześniak. Ma siostrę bliźniaczkę. Dzieci otrzymały 6 punktów w skali Apgar tuż po porodzie, dlatego rodzice nie mieli podstaw do niepokoju. W drugiej dobie po porodzie wszystko się zmieniło.

- Córka miała wylew, z trzeciego na czwarty stopień. W sumie i tak się ładnie obroniła. Dużo działo się w tym małym organizmie. Groziła jej śmierć, gdyż zdiagnozowano dziurę w płucu, operacja nie była możliwa, na szczęście się zagoiło. Obie córki są po laseroterapii. Martyna ma również wadę wzroku - opowiada Paweł, tata dziewczynek.

Siedmiolatka czasami przejawia objawy autoagresji, co wymaga od rodziców szczególnej uwagi i troski. Rodzice nie pracują. Paweł dotychczas zajmował się całym domem - bliźniaczkami oraz żoną, która była dializowana. Przeszczep nerki u żony zdjął z niego część obowiązków. Martynką zajmuje się 4 lekarzy specjalistów, w tym neurolog i ortopeda. Jest też podopieczną Fundacji Dzieciom "Zdążyć z pomocą”.

Idź do oryginalnego materiału