Punkt z niedosytem

slowopodlasia.pl 2 godzin temu
REA Cirro BAS Białystok - MTS Międzyrzec Podlaski 3:2 (25:15, 25:13, 22:25, 19:25, 15:9)BAS: Szewczyk, Makar, Stanisławajtys, Kardasz, Grzona, Rejmer. Micewicz (L) oraz Mróz, Szubzda, Żaworonek, Turkowski. MTS: Lewoc, Kundera, Strycharz, Kecher, Czerwiński, Matyja, Wyszynski (L) oraz Jurkowski, Baranowski, Roszkowski, Lentner.Siatkarze MTS, by mocno liczyć się w walce o pierwszą czwórkę, powinni wygrać w Białymstoku. Niestety dwa pierwsze sety mocno osłabiły wiarę w sukces. Pierwszy był wyrównany do stanu 5:4. Potem gospodarze w jednym ustawieniu odskoczyli na 9:4, a po chwili było już 13:6. Gdy BAS objął prowadzenie 20:11, stało się jasne, iż uratowanie tego seta jest bardzo mało prawdopodobne. Ostatecznie padł łupem gospodarzy 25:15.Drugi set zaczął się od prowadzenia białostockich siatkarzy 8:1, następnie było 12:3. Goście nie podnieśli się już do końca partii, która zakończyła się wygraną BAS 25:13.Po „batach”, jakie zebrali międzyrzeczanie w dwóch pierwszych setach, trudno było budować optymizm przed kolejnym starciem. A jednak podopieczni trenera Marcina Śliwy zaczęli od prowadzenia 4:1. Potem gra się wyrównała, ale cały czas na jedno-–dwu­punktowym prowadzeniu znajdowali się goście. Decydujący cios zadali od stanu 17:16, zdobywając w jednym ustawieniu cztery punkty. BAS zbliżył się jeszcze na 20:22, ale to było wszystko, na co było ich stać w tym secie, którego wygrał MTS 25:22.Odżyły nadzieje międzyrzeczan na punkty w tym meczu. Czwarty set rozpoczęli z animuszem, prowadząc 8:4, 15:8, 20:12. Goście nie byli w stanie odrobić straty, by zakończyć mecz wygraną za trzy punkty, i przegrywając czwartego seta 25:19, czekał ich decydujący o wszystkim tie-break.Początek piątego seta był wyrównany. Gospodarze odskoczyli na 6:4, potem poprawili wynik na 11:6. Goście poderwali się jeszcze i doprowadzili do stanu 9:12. Niestety ostatnie trzy punkty zdobył BAS i wygrał to spotkanie za dwa punkty. MTS wrócił do Międzyrzeca z jednym punktem. Czy to dużo, czy mało – okaże się na koniec ligi. MVP meczu wybrano Cezarego Stanisławajtysa.Marcin Śliwa, trener MTS:– Ten mecz rozpoczął się dla nas bardzo źle. Zespół gospodarzy zaskoczył nas. Odrzucali nas od siatki i zdobywali punkty seriami. My nie potrafiliśmy się przeciwstawić. W dwóch pierwszych setach wyglądało to bardzo źle. W trzecim już zaczęliśmy grać lepiej, zawodnicy zrozumieli, iż by urwać punkty rywalom, trzeba mocniej się przyłożyć. Niestety po wygraniu dwóch setów w tie-breaku znowu wróciły błędy z dwóch pierwszych setów i wygrana nam uciekła. Pozostał niedosyt, mimo iż po dwóch pierwszych setach spodziewać się można było, iż wrócimy z zerem punktów. Pamiętać jednak trzeba, iż graliśmy na wyjeździe z spadkowiczem z I ligi. Na ich hali gra się bardzo ciężko. Wszystkie ekipy z czołówki miały ciężko, niektóre nie wywiozły choćby jednego punktu z tego terenu.
Idź do oryginalnego materiału