Jeszcze kaloryfery są zimne, a wrzesień dopiero się rozpoczął, ale w Warszawie tegoroczny sezon grzewczy wystartuje już z cenami wyższymi niż przed wakacjami. Od 1 lipca zmieniły się stawki ciepła dostarczanego przez Veolię, część spółdzielni podniosła mieszkańcom zaliczki, a to nie musi być ostatnia zmiana w trakcie najbliższej zimy. Obecna taryfa dotycząca warszawskiej sieci została zatwierdzona tylko na 12 miesięcy i jej okres kończy się na początku stycznia 2027 r.. Nikt dziś nie może uczciwie powiedzieć, ile ciepło będzie kosztowało później.
Skrzynki na listy w budynku wielorodzinnym w Warszawie. | Fot. Warszawa w Pigułce.Nie oznacza to, iż kolejna podwyżka została już przesądzona. Takiej decyzji na 6 września 2026 r. nie ma. Jest jednak kilka rzeczy, które mogą niepokoić mieszkańców przed pierwszymi chłodnymi tygodniami. Ciepło w Warszawie podrożało w tym roku już więcej niż raz, państwowe mrożenie cen skończyło się wcześniej, większość mieszkańców stolicy nie kwalifikuje się do bonu ciepłowniczego, a obowiązujące taryfy nie zabezpieczają ceny na cały nadchodzący sezon grzewczy.
Od lipca jest drożej. W niektórych spółdzielniach 1 GJ podskoczył z 141 do 144 zł
Najświeższa podwyżka weszła w życie 1 lipca 2026 r. Była konsekwencją nowej taryfy ORLEN Termika zatwierdzonej 16 czerwca przez Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki. Veolia Energia Warszawa, która dostarcza ciepło odbiorcom przez miejską sieć, poinformowała, iż średnie obciążenie klienta wzrosło w wyniku tej zmiany o około 2 proc.. Nie jest to jednak 2 proc. liczone identycznie dla wszystkich mieszkania, bo końcowy koszt zależy od grupy taryfowej, zamówionej przez budynek mocy, zużycia i zasad rozliczeń przyjętych przez wspólnotę lub spółdzielnię.
Skutki zmian zaczęły być widoczne w konkretnych zawiadomieniach wysyłanych mieszkańcom. WSM „Ochota” poinformowała w lipcu, iż cena energii cieplnej wzrosła w jej rozliczeniu z około 141 do 144 zł/GJ. Pracownicza Spółdzielnia Mieszkaniowa „Idealne Mieszkanie” podała jeszcze dokładniejsze dane: opłata stała za zamówioną moc cieplną wzrosła z 13 586,85 do 14 659,84 zł/MW brutto, czyli o około 7,9 proc., a składnik zmienny z 136,21 do 137,30 zł/GJ brutto, czyli o około 0,8 proc.
Jeszcze inny przykład daje Spółdzielnia Mieszkaniowa „Wola”. W informacji skierowanej do mieszkańców wskazano, iż po zmianie taryfy ORLEN Termika cena netto za dostarczone ciepło wzrosła o 0,78 proc., a stawka za moc zamówioną aż o 11,20 proc.. Różnice pomiędzy budynkami są normalne. Mieszkaniec nie kupuje zwykle gigadżula bezpośrednio od elektrociepłowni. Płaci zaliczkę administracji, a ta rozlicza budynek na podstawie mocy, zużycia, powierzchni lokali i obowiązującego regulaminu.
Dlatego korespondencja ze spółdzielni może wyglądać znacznie groźniej niż lakoniczna informacja o „średnim wzroście o 2 proc.”. Zarządca może po zmianie kosztów przeliczyć zaliczki na ogrzewanie i ciepłą wodę, a wtedy podwyżka trafia bezpośrednio do miesięcznego wymiaru opłat. Przy końcowym rozliczeniu dochodzi jeszcze rzeczywiste zużycie. Ciepła zima może pozostawić nadpłatę, długa i mroźna może skończyć się dopłatą.
Najbliższa zima może przynieść jeszcze jedną zmianę taryfy. Obecna kończy się w styczniu
Tu pojawia się najważniejsza niewiadoma przed sezonem 2026/2027. Taryfa Veolii Energia Warszawa została zatwierdzona przez Prezesa URE decyzją z 17 grudnia 2025 r. na okres 12 miesięcy od dnia wprowadzenia jej do stosowania. Stawki zaczęły obowiązywać 6 stycznia 2026 r. Oznacza to, iż obecny okres taryfowy kończy się w pierwszych dniach stycznia 2027 r., czyli dokładnie wtedy, gdy ogrzewanie budynków pracuje zwykle na wysokich obrotach.
Nie wiadomo jeszcze, jakie stawki będą obowiązywały później. Przedsiębiorstwo przygotowuje taryfę na podstawie uzasadnionych kosztów działalności, a następnie dokument trafia do Prezesa URE. Regulator analizuje przedstawione dane i może taryfę zatwierdzić albo zażądać zmian. Cena nie może więc zostać ustalona dowolnie, ale nie istnieje również przepis gwarantujący mieszkańcom Warszawy, iż w styczniu pozostanie dokładnie na obecnym poziomie.
Do tego taryfa może zostać zmieniona również w trakcie okresu jej obowiązywania. I mamy właśnie świeży przykład. 24 sierpnia 2026 r. Prezes URE zatwierdził zmianę taryfy Veolii Energia Warszawa po wniosku złożonym przez spółkę 28 lipca. URE wyjaśnił, iż korekta dotyczy między innymi kosztów strat ciepła i ubytków nośnika w warszawskiej sieci oraz rozliczeń mocy zamówionej w źródłach zasilających miasto.
Co ciekawe, ta konkretna decyzja nie jest kolejną wielką podwyżką. W popularnej grupie taryfowej A3B1C1 zatwierdzona stawka zmienna za przesył wynosi 18,71 zł/GJ netto, podczas gdy na początku 2026 r. wynosiła 19,01 zł/GJ. Miesięczna stawka stała za przesył spada z 5271,29 do 5184,90 zł/MW. Najnowsza korekta może więc nieznacznie złagodzić część kosztów sieciowych, a nie je zwiększyć. Powinna zostać wprowadzona pomiędzy 14. a 45. dniem od publikacji decyzji URE z 25 sierpnia.
To jednak dobrze pokazuje, dlaczego nie da się w tej chwili wpisać jednej ceny ciepła do kalendarza i założyć, iż będzie obowiązywała aż do wiosny. Warszawski rachunek jest złożony z kosztu produkcji i kosztu przesyłu. Veolia podaje, iż około 79 proc. ceny widzianej przez odbiorcę wynika z kosztów producentów ciepła, a około 21 proc. przypada na przesył siecią eksploatowaną przez Veolię. Zmiana po jednej stronie potrafi więc wpłynąć na końcowe rozliczenie.
Największy problem zacznie się, gdy kaloryfery ruszą. W Warszawie nie ma jednej daty rozpoczęcia sezonu
W Warszawie nie ma dnia, w którym urzędnik naciska przycisk i jednocześnie włącza ogrzewanie w całym mieście. Ciepło systemowe jest dostępne przez cały rok, a decyzję dotyczącą konkretnego budynku podejmuje jego właściciel lub zarządca. W nowocześniejszych węzłach pracują regulatory pogodowe, tzw. pogodynki. o ile administrator ustalił przykładowo próg 12 stopni Celsjusza, system może uruchomić dostawę ciepła automatycznie po spadku temperatury poniżej tego poziomu i ponownie ją ograniczyć po ociepleniu.
To oznacza, iż pierwsze chłodne noce mogą uruchomić realne zużycie ciepła, zanim mieszkańcy zaczną mówić o „oficjalnym sezonie grzewczym”. We wrześniu i październiku część budynków będzie ogrzewana sporadycznie, ale w listopadzie, grudniu i styczniu licznik zaczyna pracować znacznie intensywniej. I właśnie wtedy podwyższone od lipca ceny przestaną być liczbą w tabeli taryfowej, a zaczną wpływać na faktyczne koszty całego budynku.
Skalę zmian z ostatnich lat dobrze pokazuje przykład samej Veolii. Spółka policzyła modelowe mieszkanie o powierzchni 50 m kw. i rocznym zużyciu 25 GJ w grupie A3B1C1. Od 2019 do 2026 r. koszt części rachunku związanej z przesyłem wzrósł w takim przykładzie o 303,76 zł netto rocznie, ale opłaty pochodzące od producentów ciepła wzrosły w tym czasie aż o 1911,76 zł netto. Łączna różnica przekracza więc 2200 zł netto w modelowym rocznym rozliczeniu w porównaniu z 2019 r.
Nie oznacza to, iż każdemu warszawiakowi rachunek w tym roku wzrośnie właśnie o taką kwotę. To porównanie wieloletnie i modelowe. Pokazuje jednak, dlaczego mieszkańcy reagują na kolejne zawiadomienia administracji znacznie bardziej nerwowo niż kilka lat temu. Do kosztów ogrzewania w wielu blokach dochodzi równocześnie podgrzanie ciepłej wody, a od lipca wzrosły też w Warszawie stawki za samą wodę i odprowadzanie ścieków.
Bon do 3500 zł istnieje, ale większości warszawiaków nie pomoże
Państwo po zakończeniu mechanizmu maksymalnej ceny ciepła wprowadziło bon ciepłowniczy. W 2026 r. świadczenie może wynieść 1000, 2000 albo 3500 zł w zależności od ceny ciepła. Jest jednak warunek, który w Warszawie wykluczył znaczną część odbiorców: jednoskładnikowa cena ciepła netto musi przekraczać 170 zł/GJ. Do tego dochodzi kryterium dochodowe – 3272,69 zł miesięcznie w gospodarstwie jednoosobowym albo 2454,52 zł na osobę w gospodarstwie wieloosobowym, z mechanizmem „złotówka za złotówkę”.
Dla typowych odbiorców warszawskiej sieci Veolii cena była poniżej wymaganego progu. Dla grupy A3B1C1 na dzień 31 maja 2026 r. wynosiła 138,04 zł/GJ netto. choćby po lipcowej zmianie jedna ze stołecznych spółdzielni podawała około 144,15 zł/GJ netto, czyli wciąż wyraźnie mniej niż ustawowe 170 zł. Warszawa informowała, iż w 2026 r. warunek cenowy spełniała tylko część mieszkańców Rembertowa i Białołęki, korzystających z innych lokalnych systemów ciepłowniczych.
Co więcej, termin składania wniosków o bon za 2026 r. właśnie się zakończył – minął 31 sierpnia. Nie ma więc w tej chwili ogólnego mechanizmu, w którym każda nowa podwyżka zaliczki na centralne ogrzewanie automatycznie uruchamia dopłatę z państwa. W przypadku większości mieszkań zasilanych główną warszawską siecią ochrona cenowa sprowadza się dziś przede wszystkim do tego, iż taryfy przedsiębiorstw ciepłowniczych podlegają zatwierdzaniu przez Prezesa URE.
Sytuacja w całej Polsce jest zresztą bardzo nierówna. Bon został skonstruowany właśnie dlatego, iż po wygaśnięciu maksymalnej ceny w niektórych lokalnych systemach koszty przekroczyły 170, 200, a choćby 230 zł/GJ. Warszawa pozostaje pod tym względem w relatywnie lepszej sytuacji dzięki ogromnemu systemowi ciepłowniczemu i dużym źródłom produkcji, ale niższa cena w porównaniu z najbardziej drogimi systemami w kraju nie oznacza, iż kolejne zmiany pozostają niezauważalne w domowym budżecie.
Zawiadomienie ze spółdzielni trzeba czytać inaczej niż zwykły rachunek
Przed rozpoczęciem ogrzewania dobrze sprawdzić ostatni wymiar opłat ze wspólnoty lub spółdzielni. Najważniejsze są 3 rzeczy: wysokość zaliczki na centralne ogrzewanie, opłata za podgrzanie ciepłej wody i okres, za który później nastąpi faktyczne rozliczenie. Sama podwyżka zaliczki nie oznacza jeszcze dopłaty – zarządca może po prostu wcześniej dostosować ją do przewidywanych kosztów. Problem pojawia się wtedy, gdy rzeczywiste zużycie okaże się wyższe od pieniędzy wpłaconych w zaliczkach.
Dobrym momentem jest też początek września, zanim ogrzewanie ruszy na dobre. Zawór termostatyczny powinien działać swobodnie, grzejnik nie powinien być zasłonięty meblami albo grubą kotarą, a niepokojące szumy czy brak grzania trzeba zgłosić administracji od razu po uruchomieniu instalacji. W bloku samodzielne spuszczanie wody lub ingerowanie w instalację może narobić więcej szkód niż pożytku, dlatego przy problemach lepiej zacząć od gospodarza lub administracji.
I jedna rzecz jest na dziś najważniejsza: nie ma zatwierdzonej kolejnej dużej podwyżki ciepła dla Warszawy na zimę 2026/2027. Nie ma też jednak gwarancji utrzymania obecnych stawek do końca sezonu. Lipcowa podwyżka już obowiązuje, w sierpniu URE zatwierdził kolejną korektę taryfy sieciowej, a 12-miesięczny okres obecnej taryfy Veolii kończy się na początku stycznia. Dopiero nowa decyzja regulatora pokaże, co stanie się później. Dla mieszkańców oznacza to jedno: najbliższe miesiące warto obserwować nie tylko przez pryzmat temperatury za oknem, ale również pism z administracji. To w nich ostatecznie pojawi się informacja, ile tej zimy trzeba będzie wpłacać co miesiąc na ogrzewanie.

43 minut temu












