
Podczas XXXII Zwyczajnej Sesji Rady Miasta, która odbyła się 19 marca, radni podjęli m.in. uchwałę o zmianie w strukturze organizacyjnej częstochowskiej edukacji. Od września br. w naszym mieście ma zacząć działać 11 zespołów szkolno-przedszkolnych. Połączenie 11 szkół podstawowych i 12 przedszkoli w zespoły szkolno-przedszkolne ma w przyszłości zaowocować znacznymi oszczędnościami w budżecie miasta.
Jakiekolwiek zmiany dotyczące różnych aspektów oświaty zawsze budzą niepokój i zainteresowanie mieszkańców. Chodzi przecież o dostępność i jakość edukacji dla ich pociech. – Wprowadzone zmiany nie wpłyną w żaden sposób na proces kształcenia dzieci w częstochowskich placówkach edukacyjnych. Natomiast pozwoli to ograniczyć koszty administracyjne bez pogorszenia warunków nauki – zapewnia Rafał Piotrowski, naczelnik Wydziału Edukacji Urzędu Miasta Częstochowy. – Pod kątem organizacyjnym będziemy mieli z dniem 1 września już 19 zespołów szkolno-przedszkolnych. Funkcjonowanie dotychczasowych ośmiu pokazuje, iż to jest dobry kierunek. Dzieci zarówno na poziomie szkół, jak i przedszkoli to jest przede wszystkim nasz priorytet i one zostaną dobrze zaopiekowane. Pozwoli to w sposób rzetelniejszy, lepszy nowemu dyrektorowi zespołów szkolno-przedszkolnych nadzorować proces dydaktycznym. Natomiast chciałbym też nadmienić, iż oczywiście to w perspektywie czasu przyniesie oszczędności. Natomiast do 1 września, oprócz pewnych zmian związanych z wyłonieniem zamiast 23 dyrektorów przedszkoli czy szkół podstawowych, będziemy mieli 11 dyrektorów zespołów szkolno-przedszkolnych. Natomiast pozostali, którzy nie będą funkcjonować albo pewnie skorzystają z możliwości przejścia na emeryturę, bo w tworzeniu tych zespołów uwzględniliśmy również osoby w wieku takim, które pozwoli zabezpieczyć tych ludzi i to samo dotyczy pozostałych pracowników administracji obsługi.
Jak podkreślają władze miasta w uzasadnieniu zmian: „Połączenie placówek ma zwiększyć ciągłość procesu dydaktyczno-wychowawczego, poprawić współpracę nauczycieli i ułatwić dzieciom płynne przechodzenie z etapu wychowania przedszkolnego do edukacji wczesnoszkolnej. […] Wspólne funkcjonowanie szkoły i przedszkola w ramach jednego zespołu ułatwi prowadzenie projektów edukacyjnych, integrowanie lokalnej społeczności oraz usprawnić pracę specjalistów, takich jak pedagog, psycholog czy logopeda”. Oczywiście to jedna strona medalu. Druga to taka, iż zmiany w organizacji, a konkretnie wprowadzenie wspólnego zarządzania administracją, obsługą i infrastrukturą nowych zespołów pozwoli ograniczyć koszty związane m.in. z kadrą zarządzającą, księgowością, obsługą administracyjną czy zapleczem organizacyjnym. Tu rodzi się ważne pytanie – czy zapowiadają się zatem zwolnienia w łączonych placówkach?:
– Myślę, iż perspektywa, która jest przed nami, czyli niż demograficzny albo demografia, która już nie spowoduje wzrostów czy zmniejszenia się dzieci, idziemy w kierunku takim, jak wiele miast w Polsce, gdzie po prostu już będzie notoryczne zmniejszenie się liczby dzieci i musimy to dostosować również do pracowników albo pracowników do zmniejszającej się liczby dzieci. Natomiast chcemy tak ten proces przeprowadzić, żeby ludzie nie tracili pracy, tylko korzystać z możliwości. W większym zespole dyrektor będzie zarówno specjalistów, pedagogów, pedagogów specjalnych, psychologów, ale też jeżeli chodzi o kwestie pracowników administracji obsługi, zabezpieczał, czyli w miejscu odchodzących na emeryturę nie będzie nikogo zatrudniał, tylko tak tworzył ten zespół, żeby ich również pracownicze prawa zostały zabezpieczone.
Jak mogliśmy usłyszeć, zwolnień ma nie być. Zdaniem władz miasta reorganizacja ma stworzyć pracownikom większe poczucie stabilizacji zawodowej i lepsze warunki do planowania rozwoju zawodowego. O opinię w kwestii łączenia placówek edukacyjnych w Częstochowie zapytaliśmy najbardziej zainteresowanych – dyrektorów łączonych podstawówek i przedszkoli:
– jeżeli ja mogę wyrazić oczywiście swoją opinię, to w pełni to rozumiem. Uważam, iż decyzja połączenia jest słuszna i zasadna. Mamy naprawdę mało dzieci i jest to pewne rozwiązanie. Natomiast jeżeli chodzi o takie aspekty dydaktyczne i wychowawcze to powiem, iż również widzę w tym adekwatną drogę kontynuacji nauki i wychowania, bo akurat ja jestem połączona z takim przedszkolem, z którym współpracuję od lat i te dzieci w 90 procentach zawsze są moimi uczniami przychodząc do SP 33. Jestem na etapie tworzenia arkusza i ten rok nie jest dla mnie jakimś zaskoczeniem takim, które powodowałoby ograniczenia w etatyzacji, czyli ilości godzin etatu do zatrudnienia. W roku oczywiście 2026-2027. Natomiast nie umiem powiedzieć, co przyniesie każdy kolejny rok. Natomiast rzeczywiście konieczność takiego połączenia jest jakimś rozwiązaniem, bo naprawdę od lat borykamy się z sytuacją, iż coraz mniej mamy dzieci i oczywiście tych obwodowych czy kandydatów spoza obwodu jest ich po prostu mniej.- mówiła Beata Zemła, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 33 im. Marii Kownackiej, która ma zostać połączona z Miejskim Przedszkolem nr 27 w Zespół Szkolno-Przedszkolny nr 11.
W podobnym tonie wypowiedziała się również dyrektor Miejskiego Przedszkola nr 34 Maria Opala:
– W tej chwili przygotowaliśmy projekty arkuszu organizacyjnych na kolejny rok. Jeszcze my dotychczasowi dyrektorzy tu na placówkach, więc staramy się, żeby nikt nie stracił pracy. U mnie w tej chwili sprawa wygląda tak, iż mam tylko dwóch pracowników zagrożonych utratą pracy. Jest to jedna salowa i jedna pomoc nauczyciela, bo nie będę miała jednej grupy z powodu braku dzieci. Niestety tych dzieci nam brakuje i to wszystko jest zgłaszane do Urzędu Miasta i Urząd mając już wszystkie dokumenty z wszystkich placówek będzie szukał dla tych pracowników pracy. Jak to wyjdzie finalnie nie mam pojęcia, ale wiem iż są starania i z naszej strony i ze strony Urzędu, żeby pracownicy nie stracili pracy. Część pracowników, to się okaże po tych projektach arkuszy, będzie odchodziło na emerytury, jak co roku. Więc my nie przyjmujemy nikogo z zewnątrz w tej chwili. Ja mówię o wszystkich placówkach, bo musimy zagospodarować miejsca dla ludzi, którzy ewentualnie przy tych likwidowanych grupach mogliby stracić pracę. Ja myślę, iż to nie wyjdzie najgorzej. Też dla nas było to może jakieś zaskoczenie, aczkolwiek można było się spodziewać, widząc te niepełne grupy w każdej placówce. Dzieci niestety jest mało.
Argumentacja władz miasta wydaje się jasna, choć trzeba się zastanowić, czy planowane do połączenia szkoły i przedszkola, które nie znajdują się w tych samych lokalizacjach, przez cały czas w nich pozostaną, czy też przedszkola zostaną przeniesione do budynku szkoły? Co wtedy z budynkiem przedszkola? Z argumentacją władz miasta nie zgadzali się opozycyjni radni, którzy głosowali przeciwko uchwale. Ich stanowisko przedstawił przewodniczący Klubu Radnych Prawa i Sprawiedliwości Paweł Ruksza:
– Projekt połączenia przedszkoli ze szkołami oceniamy dość krytycznie. Oczywiście bierzemy pod uwagę argumentację przedstawioną przez Urząd Miasta, iż dzieci w szkołach i przedszkolach jest coraz mniej. Natomiast remedium na to poprzez łączenie przedszkoli ze szkołami uznajemy za złe rozwiązanie i szkodliwe zarówno dla miasta i szkodliwe dla mieszkańców. Oczywiście argumentacja, która jest przedstawiona, albo inaczej powiem, sposób łączenia przedszkoli ze szkołami i miejsca, w których to się dzieje, pozwalają nam wysnuć taką tezę, iż w zasadzie tutaj to wcale nie jest brane pod uwagę ani dobro dziecka, dobro naszych mieszkańców, tylko złotówki, a więc kwestia finansowa. Ja przypomnę, iż samorząd wykonuje zadania dla dobra mieszkańców. Nie za wszelką najtańszą, najniższą cenę, ale ma wykonywać te zadania dobrze. A mówiąc wprost, takie łączenie przedszkoli uznajemy jako pewnego rodzaju grę czy działania sprzyjające posyłaniu dzieci do przedszkoli prywatnych, to po pierwsze. Po drugie zadajemy sobie pytanie, czemu w tym momencie i czemu te przedszkola, bo nie ma jakichś wskaźników, czy nie ma konkretnego planu, czy odpowiedzi dlaczego te, a nie inne przedszkola się łączy. Więc mamy tutaj takie spostrzeżenia, iż kończą się też w tej chwili okresy zatrudnień dyrektorów placówek. Łączenie tych placówek niewątpliwie spowoduje też pozbycie się niechcianych dyrektorów, jest taka oczywiście możliwość. Trzeba powiedzieć, iż ta reforma u nas nie niesie za sobą dużych oszczędności, dlatego iż będzie trzeba wydać ogromne pieniądze na przystosowanie szkół dla potrzeb przedszkoli i tych 3, 4, 5 latków.
Jak można zauważyć, dyrektorzy placówek główną przyczynę wprowadzanych zmian widzą w malejącej z roku na rok liczbie dzieci zapisywanych do szkół podstawowych i przedszkoli. I tu nasuwają się kolejne ważne pytania wybiegające już w przyszłość: o ile teraz łączymy przedszkola i szkoły podstawowe ze względu na malejącą liczbę uczniów, to za kilka- kilkanaście lat będziemy likwidować i łączyć szkoły podstawowe, a także szkoły średnie? Czy zatem zawód nauczyciela jest, mówiąc kolokwialnie, „na wymarciu”? Samorządy prawdopodobnie będą zadowolone – w tej chwili duża część wydatków budżetowych to utrzymanie szkolnictwa w gminie, czy w mieście – mniej szkół i nauczycieli to mniejsze wydatki. Ale czy jakość i dostępność kształcenia można przeliczać na złotówki? Bez wątpienia do tematu reorganizacji oświaty będziemy jeszcze wracać.

1 godzina temu















