Radni szokowani po informacjach o zanieczyszczeniu wody w Blachowni. Mówią o spóźnionym alercie i narażeniu mieszkańców

2 godzin temu
Co się wydarzyło? Oś zdarzeńZ relacji przedstawionej podczas sesji wynika, iż pierwsze sygnały od mieszkańców pojawiły się w sobotę, 25 kwietnia, około godziny 16. Woda w kranach miała wyraźny, ropopochodny zapach i zmieniony smak.Pierwsze zgłoszenia trafiały m.in. do zarządców nieruchomości. Ci próbowali skontaktować się ze spółką PCC Energetyka Blachownia, jednak – jak podkreślano – początkowo nie uzyskali żadnych konkretnych informacji. Również w niedzielny poranek mieszkańcy i radni przez cały czas nie mieli oficjalnych wyjaśnień.W tym czasie – co podkreślano podczas obrad – na osiedlu trwały działania techniczne: otwierano studzienki, płukano sieć, rozkładano węże. Mieszkańcy widzieli, iż coś się dzieje, ale nie wiedzieli co.Komunikat pojawił się dopiero w niedzielę około godziny 10, kiedy Urząd Miasta, regując na syganły mieszkańców, poinformował o zanieczyszczeniu wody - miasto, ani jego jego spółka wodociągowa, nie odpowiada za sieć w Blachowni, należy ona właśnie do PCC Energetyka Blachowania. Oznacza to, iż od pierwszych sygnałów minęło około 18 godzin.„Przez 18 godzin cisza”Jako pierwsza głos zabrała radna Małgorzata Lipczyńska, która szczegółowo przedstawiła przebieg zdarzeń.- Przez 18 godzin mieszkańcy nie mieli informacji o jakimkolwiek zagrożeniu. W tym czasie woda była przez cały czas pompowana do odbiorców. Nasuwa się pytanie, dlaczego nie została od razu odcięta – mówiła radna Małgorzata Lipczyńska.Radna wskazała również na brak dostępności informacji w pierwszych godzinach kryzysu.- Wszystkie próby uzyskania informacji kończyły się niepowodzeniem. W sytuacji poważnej awarii osoby odpowiedzialne powinny być dostępne – podkreślała.Zwróciła też uwagę, iż informacja o zagrożeniu dotarła do części mieszkańców tylko dzięki ich wzajemnemu ostrzeganiu.Prezes: studnia wyłączona, trwa ustalanie przyczynDo sprawy odniósł się prezes PCC Energetyka Blachownia Andrzej Brzozna, który został zaproszony do udziału w sesji. Jak przekazał, według danych spółki pierwsze zgłoszenie dotarło do operatora o godzinie 18.41.- Pierwsza informacja do nas dotarła o godzinie 18.41 i od tego momentu podjęliśmy działania w celu sprawdzenia zgłoszeń mieszkańców – mówił prezes Andrzej Brzoza.Spółka wyeliminowała z pracy jedną ze studni głębinowych, która mogła być źródłem problemu. Woda zaczęła być pobierana z innych ujęć, a sieć została przepłukana.- Ta studnia mogła być przyczyną zanieczyszczenia. Została wyeliminowana z systemu, a sieć przełączona na inne ujęcia – wyjaśniał.Prezes zaznaczył również, iż nie ma przesłanek wskazujących na ingerencję z zewnątrz.- Wszystko wskazuje na to, iż nie doszło do sabotażu. Mamy do czynienia z awarią lub skażeniem wód podziemnych – dodał.Jednocześnie przyznał, iż spółka wciąż nie wie, jaki dokładnie był charakter zanieczyszczenia.Kluczowy problem: brak próbekJednym z najważniejszych wątków była kwestia niepobrania próbek w momencie wystąpienia awarii. Sanepid miał pobrać próbki dopiero w poniedziałek, czyli po przepłukaniu instalacji.Radni zwracali uwagę, iż w takiej sytuacji ustalenie, co dokładnie znajdowało się w wodzie, może być niemożliwe.- To dla mnie szokujące, iż próbki nie zostały pobrane od razu. Teraz możemy już nigdy nie dowiedzieć się, co było w tej wodzie – powiedziała rada Ewa Czubek.Prezes tłumaczył, iż pracownicy skupili się na usunięciu zagrożenia.- W pierwszej kolejności zajmowaliśmy się ustaleniem źródła zanieczyszczenia i jak najszybszym przywróceniem adekwatnych parametrów wody. Być może należało pobrać próbki – mówił.Adam Oczoś: możliwe skutki zdrowotneRadny Adam Oczoś zwrócił uwagę na potencjalne zagrożenie dla zdrowia mieszkańców.- Nie mówimy o skażeniu bakteryjnym, które można usunąć przez gotowanie. o ile to są związki ropopochodne, skutki mogą być poważne – mówił radny Adam Ocoś.Podkreślał również, iż mieszkańcy przez długi czas mogli korzystać z wody nieświadomi zagrożenia.- Istnieje duże prawdopodobieństwo, iż ludzie mieli z nią kontakt i ją spożywali. 18 godzin to zdecydowanie za długo – zaznaczył.Fabian Pszon: „to jest grube przegięcie”Radny Fabian Czołg skupił się na kwestii komunikacji.- 18 godzin bez informacji to jest grube przegięcie. W takiej sytuacji mieszkańcy powinni być ostrzeżeni natychmiast – mówił radny Fabian Pszon.Dodał, iż spółka powinna przedstawić swoje procedury i wskazać, co zawiodło.Sabina Nowosielska: „powinniście ostrzec mieszkańców”Do sprawy odniosła się prezydent Sabina Nowosielska, która podkreśliła, iż miasto nie otrzymało szybkiej informacji od spółki.- Jak widzieliście, iż coś jest nie tak, powinniście ostrzec przed potencjalnym zagrożeniem, a nie uspokajać, iż go nie ma – mówiła Sabina Nowosielska.Jak zaznaczyła, urząd działał na podstawie sygnałów od Straży Miejskiej i mieszkańców, a komunikat został opublikowany niemal natychmiast po uzyskaniu informacji.Prezydent zapowiedziała też, iż spółka zostanie włączona do krajowego systemu ochrony ludności, co ma wymusić szybszą i obowiązkową komunikację w przyszłości.Katarzyna Kukolka-Bogocz: „to w ogóle nie powinno mieć miejsca”Radna Katarzyna Kukolka-Bogocz zwróciła uwagę na chaos informacyjny.- o ile mieszkańcy sami zaczynają się ostrzegać, to znaczy, iż system zawiódł. To w ogóle nie powinno mieć miejsca – mówiła.Podkreśliła też znaczenie szybkiego przekazu informacji w sytuacjach kryzysowych.Ewa Czubek: „to sytuacja skandaliczna”Jedną z najmocniejszych wypowiedzi wygłosiła radna Ewa Czubek.- To jest sytuacja skandaliczna. Ta firma dostarcza wodę dla mieszkańców, a nie produkt, który może być wadliwy. To jest zdrowie ludzi – mówiła.Zwróciła uwagę, iż przez cały czas nie ma pewności, czy woda jest bezpieczna.- Nie wiemy, co było w tej wodzie i być może nigdy się nie dowiemy – podkreśliła.Mieszkańcy bez wsparciaPodczas sesji pojawiły się również głosy, iż mieszkańcy zostali pozostawieni sami sobie. Wiele osób kupowało wodę w sklepach, a część pomagała sąsiadom, którzy nie mogli wyjść z domu. Radni wskazywali, iż spółka nie zapewniła alternatywnego dostępu do wody pitnej w pierwszych godzinach kryzysu.Jednogłośna decyzjaNa zakończenie sesji radni jednogłośnie poparli wniosek o szczegółowe wyjaśnienie sprawy. Spółka PCC Energetyka Blachownia ma przedstawić pełne informacje dotyczące przyczyn zanieczyszczenia, działań podjętych podczas awarii oraz procedur, które zawiodły.- Mam nadzieję, iż wyciągnięte zostaną wnioski i taka sytuacja już nigdy się nie powtórzy – podsumował przewodniczący Ireneusz Wiśniewski.Relacja z sesji (od 2:17):
Idź do oryginalnego materiału