Radni Warszawy wrócili do sprawy Szpitala Południowego. "To się nie powtórzy"

2 godzin temu
Zdjęcie: Sesja rady Warszawy. Radni wracają do sprawy nieprawidłowości w Szpitalu Południowym (autor: PAP/Albert Zawada)


Na poniedziałkowej (6 lipca) nadzwyczajnej sesji rady Warszawy, zwołanej m.in. w związku z sytuacją w Szpitalu Południowym i zwolnieniem sygnalisty w Zarządzie Dróg Miejskich, stawił się prezydent miasta Rafał Trzaskowski. Jak zapewnił, sytuacja, która miała miejsce w Szpitalu Południowym, "się nie powtórzy". Głosami radnych Koalicji Obywatelskiej odrzucono wniosek radnych Prawa i Sprawiedliwości o wezwanie do dymisji wiceprezydenta Tomasza Menciny. Ostatnia nadzwyczajna sesja, która odbyła się 25 czerwca, wywołała dużo emocji i ciągnęła się przez wiele godzin.

Dymisje wiceprezydentek Warszawy. Co z Tomaszem Menciną?

W trakcie posiedzenia radny PiS Damian Kowalczyk zawnioskował o przyjęcie przez radę Warszawy stanowiska w sprawie wezwania do dymisji wiceprezydenta Tomasza Menciny w związku z aferą w Szpitalu Południowym i zwolnieniem przez Zarząd Dróg Miejskich pracownika-sygnalisty. Radny argumentował to tym, iż Mencina zajmował się nadzorem nad radami nadzorczymi, w tym nad radą Szpitala Południowego. Sprawuje on także nadzór nad ZDM. Radni jednogłośnie przyjęli włączenie tego punktu do porządku obrad, jednak podczas głosowania nad przyjęciem stanowiska radni Koalicji Obywatelskiej byli przeciw. Prezydent Rafał Trzaskowski powiedział podczas sesji, iż na wszystkie pytania dotyczące Szpitala Południowego już dawno, kilkukrotnie odpowiadał. Zaznaczył, że nie ma w tej chwili nowych informacji, gdyż w szpitalu trwa miejski audyt, który zakończyć się ma pod koniec lipca.

Trzaskowski przypomniał, iż w piątek 3 lipca przyjął dymisje dwóch wiceprezydentek – Renaty Kaznowskiej i Aldony Machnowskiej-Góry. Natychmiast odwołał też radę nadzorczą i zarząd Szpitala Południowego. Rezygnacje wiceprezydentek to pokłosie doniesień Kanału Zero i Onetu o nieprawidłowościach, do których miało dochodzić w prosektorium Szpitala Południowego, którego koordynator miał promować firmę pogrzebową swojej wspólniczki, publikować zdjęcia ciał i szczątków ludzkich na profilach w mediach społecznościowych, a prosektorium miało być wynajmowane jako plan filmowy. Miało też tam dochodzić do nielegalnego sprzedawania ciał i usług pogrzebowych. Kierujący prosektorium miał obiecywać rodzinom zmarłych najlepsze usługi pogrzebowe, a zakładom pogrzebowym – zwłoki.

Zwolnienie sygnalisty z ZDM

Jeśli zaś chodzi o sygnalistę z ZDM, prezydent Warszawy podczas sesji zaznaczył, iż jeżeli zwolniony pracownik ma jakiekolwiek zastrzeżenia, to powinien odnieść się do sprawy na drodze sądowej. – To jest ważna różnica pomiędzy odpowiedzialnym miastem a spektaklem politycznym. Ja nie feruję wyroków, nie skazuję, nie uniewinniam na podstawie konferencji prasowej czy doniesień medialnych. Ja podejmuję swoje decyzje na podstawie faktów. Jestem od tego, żeby podejmować decyzję, choćby jeżeli nie są łatwe – powiedział Trzaskowski i zaznaczył, iż bardziej szczegółowe informacje przedstawią jego pracownicy.

Wcześniej sprawę mężczyzny, który miał zostać zwolniony po zgłoszeniu skargi na pracodawcę, szeroko opisał portal Zero.pl. Jak podał, prezydent Warszawy miał zapewnić panu Piotrowi, pracownikowi ZDM, ochronę prawną jako sygnaliście. ZDM zwolnił jednak mężczyznę, jako jeden z powodów podając utratę zaufania wynikającą ze złożenia skargi na władze ZDM do Trzaskowskiego. Dyrektor ZDM Łukasz Puchalski wyjaśniał, iż nie wiedział, iż pracownik jest sygnalistą i iż decyzja o wypowiedzeniu umowy o pracę związana była z nieprawidłowym wykonywaniem przez pracownika obowiązków służbowych.

Afera w Szpitalu Południowym – o co w niej chodzi?

Afera wokół Szpitala Południowego w Warszawie wybuchła po publikacjach medialnych i wynikach audytu zleconego przez miasto. Początkowo ujawniono oświadczenie majątkowe lekarza-milionera Dawida Kacprzyka. Były ordynator SOR-u w Szpitalu Południowym i radny Koalicji Obywatelskiej w 2025 roku miał zarobić ok. 1,6 mln złotych. Z czasem pojawiły się też podejrzenia nieprawidłowości w rozliczaniu dyżurów i prowadzeniu dokumentacji medycznej. Kolejnym wątkiem w sprawie jest tzw. "VIP-owska ścieżka" na SOR, z której korzystać mieli politycy KO, omijając standardowe procedury i kolejki w szpitalu. Audyt wykazał szereg nieprawidłowości organizacyjnych i finansowych, co doprowadziło do odwołania zarządu szpitala oraz zawiadomienia prokuratury. Dawid Kacprzyk zrezygnował z członkostwa w KO i z mandatu radnego dzielnicy Ursus. Zwrócił też szpitalowi część wypłaconych mu pieniędzy – pół miliona złotych. Środki te nie trafiły jednak do placówki ze względów formalno-prawnych. W Szpitalu Południowym powołano nową radę nadzorczą. Głos w sprawie zabrali najważniejsi politycy, toczy się postępowanie Naczelnej Izby Lekarskiej.

Prokuratura równolegle wszczęła dwa śledztwa w sprawie. Pierwsze dotyczy oszustwa na kwotę ponad pół miliona złotych, drugie nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego – chodzi m.in. o naruszenia zasad triażu przy klasyfikacji pacjentów. Były ordynator tamtejszego oddziału chirurgii, dr Emil Jędrzejewski – medialnie znany jako lekarz-sygnalista – w internetowym wywiadzie na Kanale Zero oskarżył kierownictwo SOR-u o błędne decyzje medyczne, niewłaściwy nadzór i sytuacje, które – jego zdaniem – mogły doprowadzić do śmierci pacjentów. Doktor Jędrzejewski został już przesłuchany przez prokuraturę.

Najnowszym wątkiem afery wokół Szpitala Południowego są nieprawidłowości dotyczące tamtejszego prosektorium. Z informacji przekazanych przez portal Zero.pl wynika, iż koordynator prosektorium, Artur Habowski, miał promować usługi zakładu pogrzebowego, który powiązany jest z jego wspólniczką. Co więcej, miał on utrudniać odbiór ciał z prosektorium rodzinom, które decydowały się na konkurencyjne firmy. Szpital Południowy wypowiedział umowę z Arturem Habowskim. W sprawie prosektorium prowadzone jest również śledztwo w sprawie podrobienia kart zgonu 20 osób. Chodzi o naniesienie na nich pieczęci koordynatora prosektorium i ich podpisanie przez osobę do tego nieuprawnioną. Prokuratura pozyskała już z archiwum urzędu stanu cywilnego wszystkie karty, które były w jej zainteresowaniu.

Idź do oryginalnego materiału