Granit Bychawa – Orlęta Radzyń Podlaski 0:3 (0:1)Bramki: Cudowski 2’, 53’, Borkowski 90’Orlęta: Kowynia – Miszta, D. Rycaj (86’ Borkowski), Sawicki (81’ Borysiuk), Cudowski (87’ Porczyński), Morenkov (74’ J. Rycaj),K. Rycaj, Siudaj (46’ Warda), Pendel, Gęca, Obroślak (90’ Piróg)W środę w Bychawie Orlęta odrabiały zaległości z poprzedniej kolejki. Już w 2. minucie Karol Rycaj dośrodkował w pole karne na dalszy słupek. Klim Morenkov zgrał piłkę przed bramkę, a do bramki prawą nogą skierował ją Krzysztof Cudowski. Orlęta przeważały optycznie, gospodarze ograniczali się do niskiej obrony i gry z kontrataku. Obie metody gry były na tyle nieskuteczne, iż do przerwy nie tylko nie padła żadna bramka, ale zasadniczo obie ekipy nie wypracowały sobie dogodnych
sytuacji.Druga połowa zaczęła się od bramki dla gości. Po rzucie rożnym piłkę zebrał Igor Sawicki, wrzucił ją do Igora Miszty. Igor obsłużył znajdującego się przed bramką Cudowskiego, a ten ponownie prawą nogą pokonał Wiktora Szymańskiego. Gospodarze ruszyli do odrabiania strat. Jedyne zagrożenie, jakie stwarzali pod bramką Jakuba Kowyni, to stałe fragmenty gry, po których jednak nie byli w stanie zdobyć
bramki.Taka gra Granitu spowodowała bardziej otwarty mecz. Dzięki temu goście mieli okazje do kontr. Stworzyli sobie ich kilka, ale cały czas brakowało ostatniego podania. Dopiero w jednej z ostatnich akcji meczu radzyńska młodzież zamknęła to spotkanie. Kornel Porczyński zaliczył asystę, a trzeci raz Szymańskiego pokonał Kacper Borkowski.– Zagraliśmy kolejny dobry mecz. Konsekwentnie realizowaliśmy założenia przedmeczowe. To mnie niezmiernie cieszy, podobnie jak fakt, iż po raz kolejny zagraliśmy na „zero” z tyłu. Na przebieg dzisiejszego spotkania miał na pewno wpływ fakt, w jakich momentach zdobywaliśmy bramki. Pierwsza padła zaraz po rozpoczęciu meczu, druga na początku drugiej połowy. To pozwoliło nam kontrolować wydarzenia na boisku – powiedział po meczu Rafał Dudkiewicz, trener Orląt.