Fot. Materiały prasowe Maj jest Miesiącem Świadomości Raka Pęcherza Moczowego, nowotworu, który według różnych danych – zajmuje 5., a choćby 4. miejsce pod względem częstości zachorowań wśród mężczyzn w Polsce. Specjaliści i organizacje pacjentów alarmują: zbyt wielu chorych rozpoczyna diagnostykę dopiero w stadium zaawansowanym, tracąc cenny czas. Czy da się dziś zmienić ten niepokojący trend i realnie poprawić rokowania polskich pacjentów? Eksperci wskazują, co może odwrócić niekorzystne statystyki Polski na tle Europy.
Rak pęcherza moczowego diagnozowany jest w Polsce u kilku tysięcy osób rocznie. W latach 2013-2022 każdego roku diagnozowano średnio ponad 7 200 nowych przypadków.. Choroba częściej dotyczy mężczyzn, jednak rośnie także liczba zachorowań wśród kobiet. Najczęstszym objawem jest krwiomocz, który bywa bezbolesny i często bagatelizowany lub mylony z infekcją dróg moczowych. To sprawia, iż wielu pacjentów trafia do specjalisty zbyt późno. Jednym z najważniejszych czynników ryzyka rozwoju choroby pozostaje palenie tytoniu.
– Pacjent z rakiem pęcherza moczowego to bardzo często osoba w starszym wieku, nierzadko obciążona chorobami współistniejącymi. Nowotwór ten znacznie częściej dotyka osób palących. Palenie tytoniu – wbrew powszechnemu przekonaniu – nie prowadzi wyłącznie do raka płuca, ale jest również istotnym czynnikiem ryzyka rozwoju raka pęcherza moczowego. Jest to nowotwór o agresywnym przebiegu i wysokim odsetku nawrotów. Szacuje się, iż mimo operacji choćby połowa pacjentów doświadcza wznowy choroby – mówi Aleksandra Rudnicka, przewodnicząca Prezydium All.Can, rzeczniczka Stowarzyszenia Onkologicznego SANITAS.
Im wcześniej, tym lepiej – walka o całkowite pokonanie choroby
Na tle Europy Polska wyróżnia się wysoką śmiertelnością z powodu raka pęcherza moczowego. Podczas gdy w wielu krajach standardem stają się nowoczesne metody leczenia, w przypadku polskich pacjentów dostęp do nich jest wciąż ograniczony. Choć w debacie publicznej w tej chwili najczęściej mówi się o zaawansowanych postaciach nowotworu, kiedy wyleczenie jest już niemożliwe, kluczowa musi być jednoczesna koncentracja na stadiach wczesnych, takich jak NMIBC (rak pęcherza moczowego nienaciekający mięśniówki, ograniczony do wyściółki) oraz MIBC (rak pęcherza moczowego naciekający mięśniówkę/warstwę mięśniową).
To właśnie na tych etapach wciąż istnieje jedyna realna szansa na wdrożenie metod zmierzających do całkowitego wyeliminowania nowotworu. Momentem krytycznym jest stadium raka pęcherza naciekającego mięśniówkę (MIBC) – czas, w którym ważą się losy chorego.
– To właśnie w momencie diagnozy MIBC pojawia się ostatnie realne „okno” terapeutyczne na wdrożenie innowacyjnego leczenia okołooperacyjnego z intencją zatrzymania nawrotów i progresji choroby. Taka terapia niestety w Polsce wciąż nie jest dostępna dla pacjentów – mówi dr hab. n. med. Krzysztof Tupikowski, profesor PW, kierownik Centrum Leczenia Nowotworów Urologicznych w Dolnośląskim Centrum Onkologii, Pulmonologii i Hematologii.
Wyjątkowość strategii okołooperacyjnej wynika z jej kompleksowego, wieloetapowego charakteru. Obejmuje ona zastosowanie chemioterapii wspieranej immunoterapią przed zabiegiem, leczenie chirurgiczne oraz kontynuację terapii w postaci samej immunoterapii po operacji. Celem takiego podejścia jest eliminacja resztkowych komórek nowotworowych i znaczące ograniczenie ryzyka nawrotu choroby. Jak podkreślają przedstawiciele środowiska medycznego, polscy pacjenci przez cały czas nie mają dostępu do tej terapii. Mimo jednoznacznych danych klinicznych potwierdzających, iż leczenie okołooperacyjne najskuteczniej chroni przed nawrotem. Brak refundacji tej formy terapii bezpośrednio uderza w chorych, istotnie pogarszając wyniki leczenia i ograniczając ich szanse na optymalny powrót do zdrowia.
– MIBC to prawdziwy „ostatni dzwonek” na podjęcie kroków, które mogą trwale zatrzymać chorobę. To etap, który daje jeszcze szansę na całkowite wyeliminowanie nowotworu, a nie tylko jego czasową kontrolę. Każde opóźnienie w dostępie do optymalnego leczenia lub jego brak zwiększa ryzyko przerzutów. To w praktyce oznacza przejście do leczenia paliatywnego. adekwatna terapia przynosi korzyści nie tylko pacjentom, ale także całemu systemowi ochrony zdrowia. Leczenie zaawansowanych stadiów choroby jest bowiem znacznie bardziej kosztowne – tłumaczy dr hab. n. med. Krzysztof Tupikowski.
System, który (nie) prowadzi pacjenta
Oprócz ograniczonego dostępu do nowoczesnych terapii, w praktyce wyzwaniem jest brak wdrożenia spójnej ścieżki pacjenta. W tym obszarze Polska mogłaby czerpać z doświadczeń innych państw europejskich. Przykładem dobrej organizacji opieki są funkcjonujące już w Europie tzw. Hematuria Clinics, wyspecjalizowane placówki zajmujące się szybką diagnostyką przyczyn krwiomoczu oraz standaryzowane ścieżki opieki również dla pacjentów, u których wykryto krew w moczu.
Obecnie chorzy często „gubią się” pomiędzy ośrodkami i specjalistami. Trudności w synchronizacji działań między urologami a onkologami dodatkowo opóźnia podejmowanie kluczowych decyzji terapeutycznych. W efekcie jedynie około 4 na 10 pacjentów w Polsce otrzymuje przedoperacyjną chemioterapię, uznawaną w tej chwili za standard leczenia. Co więcej, dla części osób – z powodu toksyczności lub przeciwwskazań do chemioterapii – nie ma żadnej alternatywy.
– Pacjenci oczekują jasnych informacji i tego, iż zostaną przeprowadzeni przez proces diagnostyki i leczenia w sposób przejrzysty i skoordynowany. Choroba nowotworowa destabilizuje życie pacjenta i jego bliskich. Dlatego konieczne jest wprowadzanie odpowiednich rozwiązań systemowych, które dadzą pacjentowi poczucie bezpieczeństwa i kompleksowej opieki. Wierzymy, iż zmiany są możliwe, jeżeli wdrożona zostanie ścieżka leczenia pacjenta z rakiem pęcherza i powstaną narządowe unity urologiczne – podsumowuje Aleksandra Rudnicka.

4 dni temu









