„Rak pożera życie całej rodziny”. Rodzice ośmioletniej Zoe ponownie walczą o jej leczenie w USA

2 dni temu

Historia zaczęła się w czasie pandemii. Rodzice zauważyli u córki niepokojący objaw – światło odbijające się w oku w nietypowy sposób. Początkowo nie wydawało się to groźne, jednak dalsza diagnostyka przyniosła dramatyczną diagnozę: siatkówczak, czyli złośliwy nowotwór siatkówki oka.

„To były bardzo subtelne sygnały. Coś, co łatwo byłoby przeoczyć albo uznać za zwykłe odbicie światła” – wspominał Patryk Rzepecki.

Początkowo rodzina wiązała duże nadzieje z leczeniem prowadzonym w Polsce. Z czasem okazało się jednak, iż dostępne metody nie przynoszą oczekiwanych efektów. Wtedy rozpoczęła się walka o terapię w Stanach Zjednoczonych, gdzie Zoe do dziś regularnie przechodzi specjalistyczne leczenie.

Loty do USA realizowane są choćby raz w miesiącu, szczególnie wtedy, gdy terapia się intensyfikuje. Przez pewien czas wydawało się, iż choroba została opanowana. Dwa lata temu pojawiła się jednak pierwsza wznowa, a niedawno rodzina usłyszała diagnozę po raz piąty.

„Wydawało się, iż jesteśmy blisko końca leczenia. Niestety nowotwór nie zna się na statystykach” – mówił tata dziewczynki.

Obecnie Zoe musi ponownie przejść intensywną chemioterapię dotętniczą w Stanach Zjednoczonych. To właśnie ta metoda wcześniej okazała się najskuteczniejsza i daje szansę nie tylko na uratowanie życia, ale również zachowanie wzroku i oka.

Jak podkreśla rodzina, choroba nowotworowa dziecka wpływa na każdy aspekt codzienności.

„Rak pożera nie tylko zdrowie i życie dziecka, ale też życie całej rodziny. Zmienia plany zawodowe, codzienność, relacje, zwykłe rodzinne życie” – opowiadał Patryk Rzepecki.

Zoe ma dziś osiem lat i adekwatnie nie pamięta życia bez choroby. Ze względu na leczenie dziewczynka nie chodzi do szkoły w tradycyjnym trybie. Nauka odbywa się indywidualnie, a kontakty z rówieśnikami są mocno ograniczone przez ryzyko infekcji i regularne leczenie.

Mimo to rodzice starają się zapewnić córce możliwie normalne dzieciństwo.

„Bardzo zależy nam na tym, żeby życie Zoe nie było zapamiętane wyłącznie przez pryzmat raka” – mówił jej tata.

Rodzina rozpoczęła kolejną zbiórkę na leczenie. W najbliższym czasie potrzebne są środki na rozpoczęcie nowego cyklu terapii, a całkowity koszt dalszego leczenia może sięgnąć około 600 tysięcy złotych.

„To jedyna dostępna dla nas szansa na uratowanie życia Zoe” – podkreślał Patryk Rzepecki.

Podczas rozmowy wielokrotnie wracał temat siły, codziennej walki i prób utrzymania normalności mimo dramatycznej sytuacji. Jak mówił tata dziewczynki, największym wyzwaniem jest dziś nie tylko samo leczenie, ale także „sklejanie codzienności” i dbanie o potrzeby wszystkich członków rodziny.

„Wciąż mamy nadzieję, iż kiedyś będziemy mogli spojrzeć na to wszystko jak na trudny rozdział, który został już za nami” – mówił.

Zoe można wesprzeć wpłacając środki na zbiórkę online dostępną tutaj.

Idź do oryginalnego materiału