Rallycrossowa elita w Poznaniu. Staniszewski zaczyna bój o mistrzostwo

2 godzin temu
Zdjęcie: Rallycrossowa elita w Poznaniu. Staniszewski zaczyna bój o mistrzostwo / fot. mat. prasowe


Już w najbliższy weekend ryk silników i zapach palonej gumy opanują Tor Poznań. Pierwsza eliminacja Mistrzostw Polski Rallycross (MPRX) zapowiada się wyjątkowo emocjonująco – na start wraca urzędujący mistrz, Zbigniew Staniszewski, który stanie przed trudnym zadaniem obrony korony w najsilniejszej klasie SuperCars.

​Tegoroczny sezon przynosi istotną zmianę organizacyjną. Polskie rozgrywki zostały ściśle połączone z Mistrzostwami Słowacji. Na liście startowej w Poznaniu widnieją nazwiska aż czterech kierowców z południa, co sprawia, iż walka o krajowy czempionat zyskała międzynarodowy, niezwykle wymagający charakter.

​Tor Poznań: Techniczne wyzwanie bez band i ścian

​Zbigniew Staniszewski nie kryje entuzjazmu przed powrotem na wielkopolski obiekt. W jego ocenie to najbardziej wymagający i techniczny punkt w całym kalendarzu.

​„Dlaczego tor Poznań jest najlepszym torem rallycrossowym? Ponieważ ma charakter rajdowy. Ma zarówno partie, gdzie jedzie się bardzo szybko, jak i również partie bardzo kręte, np. w odcinku jokera. To techniczny moment trasy składający się z aż pięciu zakrętów – w każdym trzeba już myśleć o następnym” – podkreśla Staniszewski.

​Mistrz zwraca również uwagę na aspekt bezpieczeństwa. Brak betonowych band sprawia, iż kierowcy mogą pozwolić sobie na większe ryzyko:

  • Bezpieczne pobocza: Zamiast ścian, na zawodników czekają trawa i żwir.
  • Większe prędkości: Margines błędu pozwala na „przesadzanie” z prędkością bez ryzyka totalnego zniszczenia auta.

​Nowa moc w Fordzie Fiesta R5

​Kluczem do sukcesu w starciu z szybką koalicją słowacką ma być zmodernizowana broń Staniszewskiego. Choć kierowca pozostaje wierny sprawdzonej konstrukcji klasy R5, jego samochód przeszedł istotną metamorfozę mechaniczną.

​Dzięki zmianom w regulaminie, zespół mógł zastosować większą zwężkę (45 mm zamiast dotychczasowych 33 mm). Efekt? Dodatkowe 100 koni mechanicznych pod maską.

„Ten silnik będzie miał wystarczająco mocy, żeby móc ścigać się i walczyć na równi ze Słowakami” – zapowiada pewnie mistrz Polski. Sześciu zawodników w klasie SuperCars, połączone punkty z dwóch państw i maszyny o potężnej mocy to gwarancja, iż nadchodzący weekend w Poznaniu będzie prawdziwym świętem motorsportu.

źródło: mat. prasowe

Idź do oryginalnego materiału