Ratownicy WOPR z Czaplinka alarmują: „Płyniemy ratować życie, ale nie mamy za co tankować”

5 godzin temu

Poważne problemy finansowe dotykają ratowników WOPR działających w Czaplinku. Jak informują sami ratownicy, brak finansowania ze strony WOPR Zachodniopomorskiego zaczyna bezpośrednio wpływać na ich zdolność do prowadzenia działań ratowniczych — zwłaszcza w zakresie pokrycia kosztów paliwa podczas akcji.

Czaplinecka jednostka, będąca grupą interwencyjną działającą głównie na jeziorze Drawsko, każdego roku wielokrotnie podejmuje działania ratownicze. Do akcji wzywana jest przez Centrum Koordynacji Ratownictwa Wodnego w Szczecinie, które odpowiada za dysponowanie służb wodnych w regionie. Problem polega jednak na tym, iż za wykonane interwencje nie ma zwrotu kosztów za wykorzystane w czasie akcji paliwo.

Jak relacjonują ratownicy, w ostatnim czasie dwukrotnie zostali zadysponowani do akcji ratunkowych, jednak do dziś nie otrzymali zwrotu środków za zużyte paliwo. To sytuacja bez precedensu — jeszcze w ubiegłym roku podobne problemy nie występowały, a środki na bieżące funkcjonowanie, konserwację sprzętu i utrzymanie gotowości były zapewnione.

Sytuacja, w której ratownicy jadą do akcji, a dopiero później okazuje się, iż nie ma finansowania, nie powinna mieć miejsca” — podkreślają członkowie jednostki.

Z ustaleń ratowników wynika, iż źródłem problemu może być brak podpisanych umów pomiędzy WOPR Zachodniopomorskim, a Wojewodą Zachodniopomorskim. To właśnie te umowy regulują finansowanie działań ratowniczych na poziomie regionalnym. Ich brak powoduje powstanie luki finansowej — a ratownictwo wodne nie może przecież czekać na formalności.

Ciężar finansowy spada więc na lokalną jednostkę, a często — bezpośrednio na samych ratowników, którzy działają w dużej mierze społecznie.

Ratownicy nie kryją oburzenia i zadają fundamentalne pytanie: jak to możliwe, iż państwowy system wzywa ich do akcji ratowniczych, a jednocześnie nie zapewnia finansowania tych działań?

Taka sytuacja może mieć poważne konsekwencje. jeżeli problem nie zostanie gwałtownie rozwiązany, istnieje realne ryzyko, iż w przyszłości ratownicy — pozbawieni środków — będą zmuszeni kalkulować, czy mogą pozwolić sobie na wyjazd do akcji. A w ratownictwie wodnym każda minuta decyduje o ludzkim życiu.

Sprawa wymaga pilnej interwencji i wyjaśnienia na poziomie regionalnym. Bez stabilnego finansowania choćby najlepiej przygotowane i zaangażowane służby nie będą w stanie skutecznie działać.

Idź do oryginalnego materiału