Aukcja, która od 13 lat gromadzi darczyńców i licytujących, od dziewięciu lat mocno postawiła na sztukę współczesną. Wszystko dzięki wybitnemu artyście Juliuszowi „Julkowi” Dziamskiemu – przyjacielowi wielu twórców – który wprowadził tu swoje prace oraz dzieła innych artystów. Po jego śmierci dwa lata temu galeria nosząca jego imię przez cały czas pozostaje sercem tych licytacji.

Całością od lat opiekuje się Iza Odejewska – główna organizatorka, dusza przedsięwzięcia i osoba, która trzyma wszystko w ryzach. Wspierają ją kobiety ze Stowarzyszenia Sabat Szefowych z Człuchowa i Chojnic oraz starosta powiatu chojnickiego Aleksander Gappa.
W tegorocznej edycji padły prawdziwe rekordy cenowe. Sam Michał – jeden z artystów biorących udział – sprzedał swoją pracę za 50 tysięcy złotych. Wśród licytowanych nazwisk pojawiły się także takie tuzy jak Maciej Mańkowski, Igor Morski, Henryk Sawka czy Szymon Brodziak. Walki o kolejne prace były bardzo zacięte.
„To niesamowite, iż w tak małym ośrodku jak Człuchów udaje się rok po roku osiągać wyniki, które robią wrażenie w skali kraju” – komentuje Michał, który po śmierci przyjaciela Julka Dziamskiego (z którym przyjaźnił się przez 40 lat) aktywnie włączył się w pomoc przy organizacji. Pomaga w zapraszaniu artystów i pozyskiwaniu ciekawych prac od różnych twórców.
Środki zebrane podczas aukcji tradycyjnie trafiają na lokalne cele charytatywne. Człuchów pokazuje, iż wielkie rzeczy mogą rodzić się w małych miasteczkach – wystarczy pasja, dobre serce i kilka osób, które nie odpuszczają.


1 godzina temu









